Dziennik Polski - wydanie niedzielne

strona do druku




30 marca 2003
4. NIEDZIELA PRZYGOTOWANIA PASCHALNEGO

"Wymagania prawdy"

   Jezus wypędził ze świątyni handlujących wołami, baranami, gołębiami. Wypędził również bankierów, mówiąc: Jest napisane: "Dom mój jest domem modlitwy". A wyście uczynili z niego jaskinię zbójców.
   A jak było w następnym dniu? Możemy się domyślać: A w następnym dniu wrócili handlarze do świątyni. Wpędzili woły, barany, poustawiali klatki z gołębiami. Bankierzy przyszykowali poprzewracane stoły, zasiedli za nimi i dalej handlowali.
   Ale śmiem przypuszczać, że przynajmniej jeden handlarz nie pojawił się. Nie wpędził swoich wołów na teren świątyni ani baranów. Śmiem przypuszczać, że przynajmniej jeden bankier nie przyszedł, nie zasiadł za swoim stołem - nie pojawił się na następny dzień. I nie pojawił się już nigdy.

* * *

   My - uczestnicy Mszy świętej. My - słuchacze Słowa Bożego. Przyjmujemy je czy nie przyjmujemy? Odnosimy je do siebie czy też nie? Traktujemy je jak do nas skierowane czy nawet go nie zauważamy? Słowo Boże potwierdza nasze poglądy, umacnia nas w dotychczasowym postępowaniu? Może zawstydza czy niepokoi? Czy jakkolwiek reagujemy na nie?
   Każdemu grozi, że stanie się dewotką czy bigotem. Że będzie się do niego odnosiło przysłowie: "Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą".
   Trzeba dążyć do tego, aby nasza modlitwa był złączona z życiem. Aby nasza pobożność była związana z codziennym postępowaniem. Aby nie było rozdźwięku pomiędzy kościołem a domem czy zakładem pracy.
   Innymi słowy, aby nasza pobożność była autentyczna. Aby nasza Msza święta i nabożeństwa jak i nasza modlitwa nie odstawały, nie były obcym ciałem w naszej codzienności.
   Bo w przeciwnym razie będziemy podobni do tych handlarzy, którzy powrócili do swoich kramów.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI