Dziennik Polski - wydanie niedzielne

strona do druku




25 maja 2003
6. NIEDZIELA WIELKANOCNA

"Abyście się miłowali"

     Wszystko, co powiemy na ten temat i każdy inny, jest wrośnięte jak trawa w ziemię w tę prawdę, że Bóg stworzył świat z miłości. Również każdego człowieka, wszystkie narody i całą ludzkość. I od tego nie można odstąpić ani na krok. I to ciągle trzeba mieć przed sobą - jak horyzont, ku któremu idziemy; jak skała, na której budujemy nasz myślowy dom.
     Bóg stworzył każdego człowieka innym. Nie ma dwóch ludzi identycznych, tak jak nie ma identycznych dwóch liści na drzewie. I wszyscy stanowią jedną wielką rodzinę. Choć każdy ma inną optykę, inny punkt widzenia, inny sposób pojmowania świata, inaczej myśli, inaczej rozumuje, inaczej planuje.
     Zasadą główną tego, co się nazywa ludzkość, jest jedność w wielości. Ale ta inność człowiecza nie jest powodem dzielenia, lecz zainteresowania - jak ty to widzisz, jak ty to rozumiesz, jak ty to pojmujesz. Ta rozmaitość jest źródłem naszego wzbogacania się - a nie pogardy. Fascynacji - a nie podziału. Dążenia "ku" - a nie ucieczki "od".
     I tak tworzą się narody, i tak buduje się ludzkość.
     Człowiek od zawsze dążył do tworzenia społeczności. Przykładem - imperium romanum. Choć imperium nie było tworem doskonałym, ale trzeba przyznać, że była uszanowana inność poszczególnych narodów, które wchodziły w jego skład. Tak gdy chodzi o kulturę jak i religię. Imperium to potrafiło stworzyć pax romana - pokój rzymski. Ludzie przestali prowadzić wojny, mogli się rozwijać w pokoju.
     I gdy Rzymu upadł, zniszczony przez barbarzyńców, barbarzyńcy natychmiast starali się odbudować imperium rzymskie. I gdy się Rzymowi to nie udało, próbował czynić to Konstantynopol - drugi Rzym. I gdy Konstantynopol upadł, przejęła tę ideę Moskwa - nazywając się trzecim Rzymem, a jej władca carem. W międzyczasie był Karol Wielki, Ottonowie, Napoleonowie. Potem się posypało: był kajzer pruski, cesarz austriacki. Mnożyli się ci cesarze - śmiesznie, groteskowo. To już była karykatura tego, o co chodziło Rzymowi. To już były nacjonalizmy. Już słowo "cesarz" kryło w sobie jakieś plany podporządkowania sobie innych narodów, podbicia ich, zniewolenia.
     Ale chrześcijaństwo z definicji swojej popiera wszystkie dążenia do budowania jednej Europy, jednej ludzkości. Popierało przedwojenną Ligę Narodów czy dzisiejszą ONZ. Bo to przybliża nas do tego, aby nazwać drugiego człowieka bratem. Niezależnie od tego czy to biały, czy brązowy, czarny czy żółty.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI