Tygodnik Powszechny

strona do druku




6 lipca 2003
14. NIEDZIELA ZWYKŁA

"Czy nie jest to cieśla, syn Marii?"

     Ale oni na innego Mesjasza czekali. Bez ojca, bez matki, bez miejsca urodzenia, nietykalnego, niebiańskiego. Na takiego, który by wyprowadził naród izraelski z niewoli. Zbudował państwo Boże. Aby to był kraj mlekiem i miodem płynący, wyniesiony nad inne kraje aż pod samo niebo.
     A Tego przecież znali. Znali Jego Matkę, Jego braci i siostry. Wiedzieli, kim był. Nie było w Jego życiu nic tajemniczego, nic nadprzyrodzonego. Przecież nie uczynił żadnego znaku z nieba. A to że uzdrawiał? Są rozmaici uzdrowiciele. A zresztą, kto wie, jak to tam było. I nic nadzwyczajnego nie głosił. Tylko prawdę o Bogu-Miłości, która z założenia jest podejrzana.
     Czy i my podobnie nie myślimy o Jezusie jak ówcześni Izraelici?

KS. M.M.