Dziennik Polski - wydanie niedzielne

strona do druku




27 lipca 2003
17. NIEDZIELA ZWYKŁA

"Rozdał chleby siedzącym"

Droga Marty to droga matek, żon, ojców, mężów
- tych, których udziałem jest troska,
aby nakarmić domowników. A więc
aby kupić na czas to, co potrzeba, wymyślić
posiłek, z którego wszyscy będą zadowoleni, a poza tym
aby był on na czas przygotowany,
aby nie było nic przypalone ani surowe,
przesolone ani niedosolone, rozgotowane ani niedogotowane.

Droga Marty to droga miłości rozmienionej na drobne. Na
tysiące schyleń, podnoszeń, ruchów, czynności nieważnych,
drobnych, takich jak zmywanie naczyń, zamiatanie, ścieranie
kurzu, układanie rzeczy na swoje miejsce, mycie okien,
pranie, cerowanie, przyszywanie guzików - czynności które nie
spowodują przewrotu świata, które niczego nie zmieniają, ale
starają się, by w domu było tak jak być powinno.

Droga Marty to droga miłości rozmienionej na gesty, uśmiechy,
zapytania, odpowiedzi, cierpliwe wyjaśniania, spokojne
tłumaczenie, wyważone upomnienia, powstrzymywanie się - czasem
z najwyższym wysiłkiem - żeby nie wybuchnąć, nie postawić
na swoim, nie mieć racji, nie udowodnić, ale żeby
pomóc, pokierować, poprowadzić.

Droga Marty to droga miłości, której się nie dostrzega, którą
uważa się za coś zupełnie normalnego, zwyczajnego.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI "OKRUCHY MIŁOŚCI"