Dziennik Polski

strona do druku


4 marca 2005
CHCIWOŚĆ

 
     Chciwość wywodzi się ze strachu przed klęską materialną, głodem, nędzą. Z przekonania, że trzeba zabezpieczyć się i jak najwięcej nazbierać, by się przygotować na trudny okres. „Póki mam czas >siedmiu lat tłustych<, powinienem zgromadzić wszelakiego dobra jak najwięcej, bo przyjdzie z pewnością czas >siedmiu lat chudych<”.
     Drugi argument dla chciwości to ten, że trzeba mieć jak najwięcej po to, żeby móc pracować intensywnie, wydajnie. W tym celu trzeba zorganizować miejsce pracy wyposażone we wszystkie potrzebne urządzenia, porządne mieszkanie, samochód na dojazdy i pieni adze.
     Jednak potem ten argument traci granice. Cel, jakim była praca, znika z pola widzenia. I uwaga, i wysiłek zaczyna się skupiać i koncentrować na samych środkach. Już nie praca, ale żądza posiadania luksusowego mieszkania – „bo wygodne, przestronne, eleganckie”, domu z ogrodem – „bo lubię kwiaty, krzewy, drzewa”, willi w górach – „z okien rozciąga się prześliczny widok na okolicę”, willi nad morzem – „lubię pływać, a stąd do wody tuż tuż, trzeba przejść przez lasek i wydmę i już wchodzę na plażę”, samochodu – „najnowszy model jest bezpieczniejszy niż poprzedni, a poza tym ma rozmaite bajery”.
     Drogie rzeczy frapują, uwodzą, pociągają, są urokliwe, wzmagają pożądanie, by je mieć na własność, by je posiadać, by cieszyć się nimi. A że kosztują... „To trzeba nazbierać na nie pieniędzy. Zarobić jak najwięcej. Trzeba wyostrzyć wzrok i słuch, żeby żadnej okazji nie pominąć, każdą sposobność maksymalnie wykorzystać. A że nie zawsze to jest uczciwa droga, tym się nie ma co przejmować. Tylu popełnia prawdziwe przestępstwa i uchodzi im to na sucho”.
     Drugą, najsmutniejszą formą chciwości jest żądza posiadania pieniędzy dla pieniędzy. Gromadzenie ich w kasie lub w banku z wewnętrznym przekonaniem, że kiedyś przyjdzie czas, że użyjemy ich na spełnienie bliżej nieokreślonych przyjemności. Taki człowiek żyje przeważnie skromnie, nad wyraz oszczędnie, żeby nie powiedzieć biednie, i tylko składa wszystkie pieniądze. I wciąż nic z tych pieniędzy nie ma, nic nie użyje. Nie da innym ani sam z nich nie korzysta.

* * *

     Żądza posiadania – tak jedna, jak druga – to choroba dumy. Jest źródłem wszelakich przestępstw. Pokazują nam to filmy telewizyjne – zwłaszcza amerykańskie – czy to kowbojskie, gangsterskie, narkotykowe, kryminalne, horrory. Prawie we wszystkich chodzi o pieniądze. Cała akcja opiera się na tym, żeby zdobyć, odzyskać, zrabować, wycyganić, oszukać. Żeby zgromadzić jak najwięcej. Ideał: czarna teczka-kufereczek, która się otwiera i widok jest wspaniały: bo cała jest napełniona studolarówkami. Wciąż o nie chodzi we wszystkich filmach. A że te filmy nie są czystym wymysłem scenopisarzy i reżyserów, o tym świadczą doniesienia mediów, zwłaszcza gazet, które dość szczegółowo przedstawiają kolejne afery, korupcje, oszustwa, nawet zbrodnie. I wciąż chodzi o pieniądze.
     Tak życie przebiegnie – na zdobywaniu pieniędzy. I gdy wszystko pójdzie dobrze, na stare lata będzie można popijać wodę mineralną, siedząc w najlepszym razie na tarasie swojego domu, a bardzo prawdopodobnie- w domu starców. Jeszcze można będzie zjeść plasterek pomarańczy – bo więcej lekarze zabraniają – a te pieniądze będą leżeć na kupce i spadkobiercy będą się wykłócać o to, komu się ile należy. Będzie chodziło znowu o pieniądze.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI