Dziennik Polski

strona do druku


5 kwietnia 2005
ODKOCHAĆ SIĘ OD RZYMU ?

 
     Niedziela 3 kwietnia. Jestem na obrzeżu placu Św. Piotra, wmieszany w rzeszę ludzi, którzy przyszli, aby być razem ze Zmarłym. Stoję i patrzę to na bazylikę, to na zamknięte okna papieskiej rezydencji. Kiedyś w Paryżu Janusz Pasierb dał mi do przeczytania swój wiersz "Odkochać się od Paryża" - czy jakoś tak. Czy nie nadszedł czas na mnie, żeby powiedzieć "odkochać się od Rzymu"? Trwam przy tym pytaniu. Nie chcę się oderwać od niego, upieram się przy nim.
     Zbliża się godzina 10.3o. Widzę, że z bazyliki wysuwa się liturgiczny orszak księży. Będzie odprawiana Msza święta koncelebrowana. Na ekranie telebimu rozpoznaję twarz głównego celebransa, kardynała Sodano. To dla mnie obcy człowiek. Pojawia się we mnie bunt. Powinien tę Mszę świętą odprawiać nasz Papież.
     Nieoczekiwanie zwracam uwagę na mewę, która kołuje na tle kopuły bazyliki. Śledzę jej lot. Skręca na prawo, leci w stronę pałacu, tuż pod okna papieskiego apartamentu. Symboliczna odpowiedź na moje pytania? Przecież ta kopuła jest choć trochę nasza, polska. Również Msza święta. Nagle słyszę sformułowanie: "Jan Paweł Drugi Wielki". To słowa kaznodziei-celebransa. A więc oprócz papieża Leona Wielkiego i Grzegorza Wielkiego coraz powszechniej wymieniany jest Jan Paweł II jako wielki budowniczy Kościoła.
     Nie... To nie cała prawda, że On odszedł. On jest obecny w słowie, którym się zwracał do nas w swoim powszechnym nauczaniu (podają, że to jest 52 tomy, każdy po 500 stron tekstu) jak również w prywatnych kontaktach. On jest obecny w bajecznie bogatym obrazie życia, który zostawił po sobie. On jest wreszcie obecny osobowo w ciele uwielbionym, w którym zaistniał, tak jak Jezus, w momencie swojej śmierci.
     I jest przy nas, bo jest w Bogu, a Bóg jest wszędzie. Jest przy nas ściągnięty naszą miłością ku niemu. I jego miłością ku nam.
     Ale zostało powiedziane "nie cała prawda". Bo odszedł. W swojej ludzkiej postaci. W takiej, w jakiej go mogliśmy spotkać na co dzień, w kalejdoskopie bieżących wydarzeń. Braknie nam jego bieżącej mądrości, bieżącej tolerancji, bieżącego ciepła, bieżącego uśmiechu, bieżącej wielkości. Braknie bieżącego jego stylu życia. Na czym on polegał?
     Styl Wojtyłowy to nie styl upomnień, nalegań, przyspieszeń, nacisków, stawianych wymagań. Styl Wojtyłowy to styl przykładu jego życia, jego poziomu, który prezentował. Tym ciągnął ludzi w górę, aktywizował, by dawali z siebie maksimum. I tego nam braknie.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI