Dziennik Polski - wydanie niedzielne

strona do druku




24 kwietnia 2005
V NIEDZIELA WIELKANOCNA

"Ja jestem Drogą" 

     Jest późna godzina, głęboki zmrok. Za mną błyszczy oświetlona kopuła bazyliki. Przede mną dwaj redaktorzy na krzesłach. Przedmiotem rozmowy ma być testament.
     - Czy rozmawialiście o śmierci i kiedy?
     - Nie przypominam sobie jakichś dysput. A jeżeli, to w czasie okupacji, ale nawet wtedy nie wprost, ale jakby w domyśle. Nie rozmawialiśmy o śmierci, ale dużo rozmawialiśmy o świętości. Temat: co to znaczy być świętym, jak dążyć do świętości, był tematem ważnym w naszych rozmowach.
     - Tęsknota za wyniesieniem na ołtarze?
     - To nie było to, ale troska, żeby nie zmarnować życia, żeby nie przejść przez nie byle jak. Dochodziliśmy do takiej konkluzji - trzeba być jak Jezus mądrym, twórczym, wolnym, odważnym, odpowiedzialnym za siebie i za ludzi, z którymi idziemy. Trzeba być dobrym i ubogim - żeby bogactwo nie przeszkadzało. A do tego potrzebna jest modlitwa i samokontrola, której uczył nas Jan Tyranowski.
     - Ktoś narzekał, że Testament jest za krótki. Bo tylko 15 stron. Że oczekiwano jakiegoś konkretnego zwrotu do młodzieży, wskazówek, nauczania.
     - Jestem przeciwnego zdania. Do cech testamentu należy zwięzłość, krótkość. Papież tak w ogóle dużo mówił i pisał. Podobno jest 85 tysięcy stron tekstu. To wystarcza.
     - Ale to jednak forma duchowego testamentu nie tego, co pod tą nazwą jest rozumiane.
     - Tak, to duchowy testament. Choć jest wzmianka na temat dóbr materialnych: "Nie pozostawiam po sobie własności, która należałoby zadysponować". Z niej wynika, że Papież nie zgromadził żadnego majątku. Gdzie znaleźć dygnitarza na wysokim stanowisku, który by nie pozostawił po sobie nic. Każdy uważa, że przecież na to żyje, żeby zarobić. Na to żyje, żeby zapracować. Na to żyje, żeby zgromadzić.
     - A jak było w Krakowie?
     - Anegdota mówi, że gdy kardynał Karol Wojtyła został wybrany papieżem, wtedy wysłano z Watykanu tira, żeby przewiózł rzeczy Papieża do Watykanu. Ale okazało się, że ich nie ma. Do tira wsadzono narty z butami, trochę szpargałów i książek, i tyle. Stąd można powiedzieć, że ten fragment testamentu dotyczący majętności papieskich - a dokładniej mówiąc, ich braku - można też zaliczyć do duchowego wymiaru tego testamentu.
     Słucham tego, co mówię, i myślę sobie: Toś Ty, Stary, osiągnął stopień świętości, to o czym marzyliśmy i rozmawialiśmy w tamtych latach. A tego znakiem jest, poza wszystkim innym, Twoje ubóstwo.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI