Dziennik Polski - wydanie niedzielne

strona do druku




18 grudnia 2005
IV NIEDZIELA ADWENTU

"PORODZISZ SYNA"

     Trzeba pokochać swoją matkę. Trzeba mieć poczucie więzi ze swoją matką. Na każdym etapie swojego życia inaczej ją kochasz. Inaczej gdy jesteś dzieckiem, inaczej jako młody człowiek, inaczej gdy sama jesteś już matką albo gdy jesteś ojcem. Inaczej jako człowiek trzeciego wieku.
     Twoja miłość do matki. Przecież nie za coś. Ale dlatego, że jest po prostu matką. Bo jesteś jej cząstką. Nie tylko cząstką ciała ale cząstką jej osobowości. Należysz do niej. Stanowisz z nią przecież nierozerwalną całość - ty, choć jesteś odrębną indywidualnością.
     Trzeba kochać swoją matkę - twoją stwórczynię. Ty - odrębna osobowość, a przecież jej dzieło, jej twór. Nie tylko przez narodziny ale przez ten długi proces, który nazywa się wychowanie.

* * *

     Ale nie możesz być z nią zrośnięty. Nie jesteś już niemowlęciem, nie masz już dwóch lat. Już możesz stawiać kroki. Już nie musisz kurczowo trzymać się jej dłoni. Już umiesz samodzielnie wybierać swoją drogę. Już nie musisz bez przerwy pytać ją o wszystko, czego nie wiesz. Już nie musisz prosić ją o pozwolenie. Już jesteś sam odpowiedzialny za decyzje, jakie podejmujesz.
     Taki jest porządek rzeczy, że w miarę upływu czasu coraz bardziej odchodzisz od swojej matki. Odrywasz się od niej. I gdyby było przeciwnie, byłbyś kaleką. Macie oboje być tego świadomi. Czas pocałunków, przytuleń, kołysanek się skończył. Otrzymałeś tyle miłości, tyle mądrych odpowiedzi na twoje dziecinne pytania, że ci powinny starczać na całe długie życie.
     Matka ma obowiązek wychowania cię do wolności, do samodzielności, do odpowiedzialności. Choć jej to nieraz ciężko przychodzi, musi cię zmuszać do samodzielnego działania, musi cię wypuszczać z objęć, z rąk, odrywać swoją dłoń od swojej dłoni, mówiąc: "A teraz ty sam, ty sama. Ja ci nie pomogę. Rób, jak uważasz. Masz swoje lata. Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz". I choć to ciężko będzie przechodziło jej przez gardło, tak musi mówić. I choć będzie z daleka pilnie obserwować, jak postępujesz, nie powinna tobą sterować.
     Taki jest los każdej matki. Taki był los również Jego Matki.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI