Dziennik Polski

strona do druku


19 maja 2006
PRAWOSŁAWIE A KATOLICYZM

 
     Uparcie powtarza się, że pomiędzy prawosławiem a katolicyzmem nie ma żadnych istotnych różnic, że wszystkie główne dogmaty katolickie są takie same jak prawosławne, że wszystkie podstawowe prawdy wiary prawosławia są identyczne z podstawowymi prawdami wiary Kościoła katolickiego.
     I tak to jest faktycznie. Ale akcenty są rozłożone różnie. Inaczej rozłożone są punkty ciężkości, do tego stopnia, że wydaje się, że mamy rzeczywiście do czynienia z dwoma różnymi religiami. Przykładem nauka o Eucharystii.
     Tak w prawosławiu jak w Kościele katolickim jest siedem sakramentów. Ale najważniejszym sakramentem prawosławia jest Eucharystia, dlatego że Eucharystia umożliwia nam, ludziom wierzącym w Jezusa, uczestniczenie w Jego uwielbionym człowieczeństwie. I w ten sposób przetwarza nas w Kościół Boży.
     Nie dość na tym: dla prawosławia wszystkie sakramenty są częścią organiczną Eucharystii. Można powiedzieć: ich zadaniem jest przygotowanie do uczestnictwa w Eucharystii. prowadzą do Eucharystii, działają jej mocą, są na służbie Eucharystii, uczestniczą w Eucharystii.
     Tak więc w prawosławiu nie chrzest, a Eucharystia jest matką wszystkich sakramentów. Choć przez chrzest człowiek zostaje włączony do wspólnoty eucharystycznej. Stąd też ten, kto przyjmuje sakrament chrztu, otrzymuje Komunię świętą. Niezależnie od tego czy to człowiek dorosły, czy dziecko, czy niemowlę.

* * *

     Nie negując tej wizji, Kościół katolicki twierdzi, że sakramentem podstawowym jest chrzest święty. Jest decyzją na życie w miłości, tak jak uczy tego Jezus. Wszystkie sakramenty na kolejnych etapach życia chrześcijanina są powtórzeniem chrzcielnej decyzji. Każdy człowiek ochrzczony, który przystępuje do sakramentu bierzmowania, pokuty, małżeństwa, kapłaństwa, namaszczenia chorych, powtarza, że chce żyć w miłości, tak jak tego uczy Jezus Chrystus, to, co oświadczał na chrzcie świętym.

* * *

     Czego możemy się uczyć od prawosławia? Z pewnością wiele, choć nie jako jakiejś nowości, ale jako prawdy odsuniętej w naszej świadomości na dalszy plan.
     Choćby tego, że nie tylko moment Podniesienia jest ważny w czasie Mszy świętej, ale że cały obrzęd Eucharystii decyduje o konsekracji chleba i wina. Cała jej liturgia - od pierwszego znaku krzyża świętego aż do ostatniego błogosławieństwa czyni chleb Ciałem, wino Krwią Jezusa Chrystusa.
     I z kolei, słów Jezusowego ustanowienia: "To jest Ciało moje, które za was będzie wydane. To jest kielich Krwi mojej, która za was będzie przelana" nie wypowiada kapłan jako formułę konsekracyjną. Ale jako słowa Jezusa uobecnionego przez obrzęd mszalny. Inaczej mówiąc, słowa te nie są magiczną formą jakiegoś zaklęcia. To nie ksiądz od siebie, ale Jezus uobecniony przez cały proces liturgiczny Eucharystii mówi te słowa.
     Jeszcze jedno: Msza święta uobecnia nam nie tylko osobę Jezusa w momencie gdy spożywał Ostatnią Wieczerzę, ale historycznego Jezusa. Jezusa nie umęczonego, nie zabitego, nie zmartwychwstałego, ale całego. Ze wszystkimi tajemnicami Jego życia. Od Jego poczęcia, narodzenia, poprzez lata Jego dzieciństwa, lata młodzieńcze, życie zamknięte w Nazarecie, okres nauczania, prześladowania, męki, śmierci i zmartwychwstania. Takie Jego życie jest przekazywane przez Mszę świętą. Ale zgodnie z rokiem liturgicznym, jakaś tajemnica Jezusowego życia jest szczególnie eksponowana, jest dla nas szczególnie uobecniana. Z wielkimi rocznicami: z Bożym Narodzeniem, z Wielkim Piątkiem, Wielkanocą na czele.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI