Inne czasopisma

strona do druku


PRAWDZIWY KONIEC DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ

 
MANKO 
MIESIĘCZNIK  STUDENCKI  A E  W  KRAKOWIE 
[ Artykuł z roku 2004 ]

PRAWDZIWY KONIEC DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ 

     Mądry kronikarz kiedyś napisze, że dla Polski prawdziwy koniec drugiej wojny światowej to nie był rok 1945 ani nawet rok 1989. Mądry kronikarz napisze, że prawdziwym końcem drugiej wojny światowej dla Polski był rok 2004, bo stał się początkiem normalnego życia Europy. Bo w tym roku, 2004, powróciliśmy do Europy. Powróciliśmy - bośmy zostali stamtąd wyrwani. Przez Jałtę.
     Chociaż od 89 roku mamy prawdziwą Rzeczpospolitą Polską, ale w nas zostało dużo z lat niewoli. Za długo tkwiliśmy pod okupacją - hitlerowską, a potem radziecką. I to spustoszenie, które wywołały w naszej kulturze narodowej i osobowej, trwa do dziś. Do dziś jeszcze z tego nie wyrośliśmy, nie wyzbyliśmy się tego kaftana, co się nazywa "człowiekiem sowieckim".
     Stąd też Unia Europejska - jej struktury, styl życia, sposób myślenia, sposób pracy - to jest dla nas nowość. To jest dla nas zupełna zmiana kierunku, o 180 stopni.
     Ktoś mi powie: "Przesada. Znam Zachód, byłem tam. Widziałem go wiele razy. I mogę powiedzieć: nie ma jakichś zasadniczych różnic pomiędzy nami a Zachodnią Europą".
     Co innego jechać tam w charakterze turysty. Nawet co innego stanowi praca w charakterze zbieracza truskawek i kalafiorów w Norwegii czy winogron we Francji. To jeszcze nie jest życie w Europie. My sobie sprawy nie zdajemy, co to znaczy Europa. Jeszcze nie ogarniamy myślą, co to znaczy wspólna Europa. My nawet nie wyobrażamy sobie, co to są struktury europejskie.
     Bądźmy na to przygotowani, że to będzie dla nas szok.

* * *

     Co należy więc robić?
     Niedawno redaktor "Nowin Rzeszowskich" zapytał: "Ksiądz kiedyś wygłosił najkrótsze kazanie, ograniczyło się do jednego słowa: >Chamiejemy< - co obleciało całą Polskę. A jakie teraz wygłosiłby ksiądz kazanie najkrótsze?" Powiedziałem: "Doszliśmy prawie do dna - w chamstwie, w bezczelności, w arogancji, w brutalności, w głupocie.  Teraz, po wejściu do Europy, nie mamy innej drogi, musimy iść w górę, a więc dzisiaj powiedziałbym: "Trzeba nam się uczłowieczyć". Bo to jest conditio sine qua non naszej egzystencji w nowej Europie. "Uczłowieczyć się". Pod każdym względem.
     Trzeba uważnie nadsłuchiwać wszystkich odgłosów tego zachodniego świata. Trzeba bardzo wyczulić się na to, co znaczy życie w zachodnim świecie.
     Na pewno to oznacza profesjonalizm: dużą fachowość, wiedzę, specjalizację. Dużą pracowitość. Precyzyjną organizację pracy.
     Ale to oznacza kulturalny sposób bycia, również kulturalny wygląd zewnętrzny człowieka. Już dość z łachmaniarskim wyglądem. Teraz człowiek musi się dobrze prezentować. Nie może być odrażający, byle jaki, czy nawet brudny, flejtuch. Musi być przyzwoicie ubrany, uczesany. Zachowujący się nienagannie - przy stole, w gabinecie, w rozmowie, w kontaktach, przy posiłkach, tak w zachowaniu jak w umiejętności wyrażania się. Bo inaczej nie mamy szans. Nie mamy co startować. Będziemy nieporozumieniem w tym nowym świecie.

* * *

     Należy nieustannie zdawać sobie sprawę z tego, że nasiąkliśmy "bylejakością" i że trzeba przeorientować swój styl życia, nie nerwowo, ale stopniowo i bez kompleksów. Trzeba więc mieć cierpliwość do siebie i mieć cierpliwość do świata, w który wchodzimy. Nie należy się go bać. Trzeba liczyć na geniusz polski, który tkwi w każdym z nas, który tkwi w narodzie polskim. Który jest sprawdzony po tysiąc razy. 
     A wreszcie - wchodźmy razem. Wspierajmy się wzajemnie. Niech to będzie wejście rodziny polskiej, nie hołoty rozproszonej i uwikłanej w walkach między sobą. Niech to będzie prawdziwie polska rodzina, gdzie jeden drugiego uważa za brata. Wtedy nas uszanują, gdy będziemy stanowili zwartą społeczność.
     Damy sobie radę! Tylko bądźmy bardzo uważni, bardzo czuli, bardzo obserwujący, bardzo wrażliwi. - Otwarci na dialog, porozumienie, kontakt. I przyjmujmy to, co dobre. Uczmy się tego, co dobre. Odrzucajmy to, co głupie, małe, płaskie, płytkie, niewarte spojrzenia.
     Dopiero wtedy nastąpi prawdziwy koniec wielkiej wojny. Rok 2004 będzie dla nas historyczną datą. Ważną tak bardzo jak 1918 rok i odzyskanie niepodległości kiedyś.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI