REFLEKSJE NIEDZIELNE

strona do druku



23 września 2008
WTOREK


Z powodu tłumu


     Był umęczony do niemożliwości. Ciągnęły do niego całe Włochy. Nieustannie otaczały go tłumy. Uzdrawiał, przewidywał, odgadywał. Czyhano na niego, na słowo, spojrzenie, odpowiedź. Stygmaty pojawiły się na jego ciele w 1918. Ale podejrzewano go – że symuluje, że udaje, że to nieprawda, że to nie są prawdziwe rany. Przyszły także zakazy. Najboleśniejsze, bo ze strony przełożonych. Zakaz spowiadania, zakaz odprawiania Mszy świętej, zakaz mówienia kazań. Księżom zakazywano prowadzić pielgrzymki do jego klasztoru w San Giovanni Rotondo. Wkrótce jednak odwołano te zakazy. Na dwa dni przed śmiercią w 1968 roku znikły stygmaty.
     Jeżeli byli tacy, którzy mu zazdrościli, to można im powiedzieć: Nie ma czego zazdrościć. Bo płacił ciężko za popularność, która towarzyszyła mu prawie całe jego kapłańskie życie.