Rekolekcje Wielkopostne 2003

strona do druku


PIERWSZA KONFERENCJA REKOLEKCYJNA


BÓG  STWORZYCIEL  ŚWIATA

   Podjąłem temat tegorocznych rekolekcji wielkanocnych, bo już nie wytrzymałem. Uważałem, że jeżeli nie powiem tego, co mnie gnębi, to eksploduję. Uważałem, że to moja jest konieczność i mój obowiązek. Tak naglący i tak pilny, że bez niego nie wyobrażam sobie dalszej działalności.
   Przejdźmy więc do samej rzeczy.
   Przez dwa tysiące lat budowaliśmy teologię perfekcyjną. Mamy myślicieli najwyższej klasy. Budowali oni teologię katolicką w oparciu o najlepsze filozoficzne powagi świata, jak Platon - dla świętego Augustyna, jak Arystoteles - dla świętego Tomasza. Systemy zwarte, logiczne, konstruowane precyzyjnie, świetnie pogrupowane. I już wiemy wszystko na temat Trójcy Świętej - jeżeli tak można powiedzieć, że już wiemy wszystko my, ludzie - na temat Boga Ojca, Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego.
   W sferze intelektualnej jest to ułożone w naszej głowie tak jak książki w bibliotece. Niestety, na tym się kończy. W praktyce ta wiedza nie rzutuje, przynajmniej niedostatecznie rzutuje, na nasze życie.
   Dla przykładu weźmy jeden z podstawowych dogmatów naszej wiary: że Bóg jest Stworzycielem świata. I to nie w tym sensie, że go kiedyś stworzył i pchnął w bytowanie i patrzy z dalekiego nieba, co się na tym świecie dzieje - z pobłażliwością czy czasem nawet ze złością. Bo taki model odsuwamy i przekreślamy. Ale że Bóg jest Stworzycielem w sensie, że stwarza na każdą sekundę naszego życia indywidualnego, życia ludzkości, życia naszej ziemi, życia kosmosu. Aktualnie stwarza. A więc jest obecny. I - stwarza z miłości.
   A co myśmy zrobili z tym Bogiem Stwórcą?
   Wsadziliśmy Go do kościoła, a całą resztę: wszystko stworzenie zostawiliśmy na zewnątrz, dając mu tytuł: "świecki", "świeckie", "świecka". Świeckie życie, świecka rzeczywistość, świecki świat.
   A tymczasem nie ma świeckiej sprawy! Jeżeli się stwierdza, że Bóg jest Stwórcą świata aktualnie, na każdą chwilę naszego życia, to nie jest świecka sprawa, tylko to jest wszystko sprawa Boża!

* * *

   Każdy ma swoje miejsca - w jakichś miastach, w jakichś krajach. Moje miejsce w Rzymie to kolumnada Berniniego. Okala plac Świętego Piotra, który jakoś przynależy do bazyliki, poświęconej oczywiście też świętemu Piotrowi. Tam siadam pod jedną z kolumn. Mam wszystko, co potrzeba - słońce, niebieskie niebo. Tylko nie ma drzew do pełni szczęścia. Ale ratuje sprawę fontanna - jedna i druga. Jest woda, płynąca, żywa woda. Ciągnięta akweduktami z gór.
   Czego mi brakuje w naszym Kościele? Drzew rosnących wokół kościołów, sadzawek z rybami, rzeczułek z pięknymi kamieniami, krzaków, kwiatów, traw. Dlaczego kościół ten - ten wizytkowski - szczególnie cenię i kocham? Również dlatego że przed frontonem ma łąkę, która organicznie przynależy do kościoła, stanowi jego przedłużenie. Że ma stare dwie lipy. Że ma świerki posadzone przez świętej pamięci siostrę Klarę. Że z tego miejsca widać dużo nieba. Że Bóg w kościele jest złączony z Bogiem w przyrodzie.
   Chociaż muszę przyznać, że miałem szczęście w życiu: w Rabce przez dziesięć lat sprawowałem posługę duszpasterską w kaplicy zdrojowej, która stała w lasku sosnowym. Ale i rabczański kościół Św. Marii Magdaleny, gdzie spędziłem jeden rok, jest otoczony drzewami.
   Gdy siadasz nad morzem na piasku i patrzysz się na ogrom wody, i słuchasz jak szumi morze - pamiętaj, że to Bóg do ciebie gada! Bóg który jest w morzu. Jeżeli jesteś na polu, gdzie łan zboża faluje - bądź tego świadom, że to łan zboża mówi do ciebie. Bóg który jest w zbożu. Gdy wieje wiatr w lesie - raduj się, że wiatr śpiewa do ciebie. Bóg, który jest w wietrze!

* * *

   Skończmy więc wreszcie z tym podziałem na Boże i ludzkie. Skończmy z tym podziałem na religijne i świeckie. Bo to jest nieporozumienie. To nam zniekształciło obraz świata, obraz naszej rzeczywistości. Wypaczyło nasze życie. Zubożyło! Zeświecczyło!
   Łąka pachnie, świeci się kwiatkami. Las szumi. Niebo w nocy patrzy na ciebie gwiazdami. To Bóg patrzy na ciebie. A ty patrzysz na Boga! A ty słuchasz Boga! Jak mówi do ciebie - wiatrem, szumem fal, szumem drzew. Jesteś Jego adresatem! I On jest twoim Adresatem! Reaguj prawidłowo!
   Idzie wiosna. Drzewa puszczają pąki. Zaczynają się wykłuwać pierwsze liście. Zielona mgła na wierzbach płaczących. Kasztany zaczynają się ruszać. Wiosna idzie. Nowa pora roku idzie. Nowe życie idzie. Bóg idzie! W wiośnie. Do ciebie! W tobie! Bo ty jesteś wiosną! Bo ty jesteś w wiośnie! Bo ty jesteś ze światem złączony bardziej niż byś nawet mógł przypuszczać.
   Lato. Dojrzewanie. Pełnia życia. Pełnia Boga. Dla ciebie również. Zboża przybierają złoty kolor. Drzewa obwieszone owocami. To ty jesteś również tak obsypany darami Bożymi, które w tobie nabrzmiały, dojrzały, są gotowe do działania.
   Jesień. Zbieranie plonów. Na kartofliskach ogniska. Orka. Żółcieją klony, czerwienieją buki, opadają liście. Przygotowanie do zimy. Chowają się niedźwiedzie, jeże szukają nor. Po wybuchu nowego życia na wiosnę, po upalnym lecie, to i twój jest czas zbierania owoców twojej pracy. Bożej pracy. Pracy którą wykonałeś na spółkę z Bogiem.
   Zima. Czas odpoczynku. Ty jesteś też w zimę wkomponowany. Wrośnięty w ten czas. To jest czas Boży. Nie tylko i wyłącznie okraszony Bożym Narodzeniem.
   Co z tego wynika?
   Wszystko.
   To siądź nad morzem. Patrz. I słuchaj. Nic nie rób, tylko wpatruj się i słuchaj. Spoglądaj na morze, które wciąż jest to samo, a zawsze inne. Jak szumi. Jak pachnie woda. Siądź nad morzem - w kucki, nie w kucki, na kształt kwiatu lotosu czy normalnie - i spróbuj się wtopić w tego Boga, który jest obecny.
   "No dobrze, a jak nie jestem nad morzem? A jak jestem teraz tutaj, daleko od morza".
   Siądź w pokoju. I pomyśl o tym - zamknij oczy, przypomnij sobie, wyobraź sobie - że jesteś nad morzem. Że widzisz bezmiar wody, Bożej wody, słyszysz szum fal. Że słyszysz ciszę morza. Że czujesz zapach ryb, który niesie wiatr. I tak trwaj! Słuchaj Boga, który mówi do ciebie przez morze!
   Ty który chodzisz w góry. Ty który kochasz wyspinać się na szczyty i stamtąd patrzyć na świat, nie muszę ci tego dodawać, tłumaczyć, że to Boży świat. Ty zawsze to czułeś.
   Ty który chodzisz po Beskidach, żeby się nacieszyć widokami, które wokół ciebie się roztaczają. I potrafisz ugrzęznąć w wysokich trawach.
   To siądź teraz u siebie w pokoju. Tak jak siedziałeś w trawie gdzieś w Bieszczadach, czy w Gorcach. Siądź teraz w fotelu. Zamknij oczy. I słuchaj lasu - jak gada do ciebie. Jak Bóg gada do ciebie! Lasem! Górami! Niebem!
   To jest modlitwa! Może chcesz, żebym dopowiedział: "również". Dobrze: To jest również modlitwa. Ale modlitwa.
   Bo to jest rozmowa z Bogiem. On mówi do ciebie morzem, lasami, łąkami, górami. On mówi do ciebie niebem, słońcem, gwiazdami.
   A ty słuchaj. Słuchaj Go.