Rekolekcje Wielkopostne 2003

strona do druku


DRUGA KONFERENCJA REKOLEKCYJNA


Bóg Stworzyciel człowieka

   Święty Paweł w trzech słowach określił najgłębszą tajemnicę Stwórcy i stworzeń: "W Nim się poruszamy, żyjemy, jesteśmy".
   Jesteśmy w Bogu. Cały świat stworzony jest przez Niego. A więc każdy z nas, osobiście. Każdy z nas z ciałem i z duszą jest w Bogu - Stwórcy, Twórcy naszym, Ojcu, Miłości naszej - jak jeszcze można Go lepiej nazwać.
   Skoncentrujmy się na ludzkiej osobie. Najpierw na ciele człowieka. Bóg jest Stwórcą naszego ciała. I stwarza je nieustannie. Do naszej śmierci będzie je stwarzał. Aż je przemieni w ciało uwielbione i tak wprowadzi nas do swojego nieba.
   A więc miejmy szacunek dla swojego ciała. Nadsłuchujmy sygnałów, jakie płyną od niego do naszej świadomości. Nadsłuchujmy - co mu odpowiada, a co mu nie odpowiada. Co mu dobrze robi, a co mu szkodzi, co je buduje, a co je niszczy i demoluje. Nadsłuchujmy tych sygnałów i reagujmy na nie prawidłowo. 
   I z kolei miejmy to na uwadze, że jesteśmy jednymi ze stworzeń powołanych przez Boga do istnienia, nie jakimś absolutnym wyjątkiem na szczególnych prawach. Należymy do świata - należymy do wszechświata. Jesteśmy z nim istotowo złączeni. I dlatego trzeba żyć ze światem. W sposób jak najbardziej korzystny dla naszego ciała.
   Dlatego nie bój się deszczu ani słońca, nie bój się pogody ani niepogody, nie bój się śniegu ani mrozu. Wychodź z domu na powietrze, które potrzebne jest ci do życia. Nie wystarczy powietrze domowe, mieszkaniowe, tylko musi być powietrze z zewnątrz, napromieniowane kosmosem.
   Bądź w ruchu. Jak mi to ktoś kiedyś powiedział: "Ruchu się w żadnej aptece nie dostanie". Poruszaj się, biegaj, chodź, maszeruj, gimnastykuj się. W miarę możliwości uprawiaj jakiś sport, jeżeli nie systematycznie, to przynajmniej na zasadzie doskoku. Dbaj o swoje ciało. Miej szacunek do niego. Nie mówiąc o tym, że należy codziennie brać prysznic czy brać kąpiel - bo wody potrzebujemy do życia.
   Uważaj na swoje pożywienie, żyj z wagą. Nie występuję wyłącznie przeciwko "puszystym", ale i przeciwko "chudzielcom". Bo zarówno tym, którzy mają nadwagę, jest niedobrze z tą nadwagą jak również tym, którzy mają niedowagę, niedobrze jest z niedowagą. Zwłaszcza że dzisiaj coraz bardziej groźna jest anoreksja, bulimia - tu także należy powiedzieć: Żyj z wagą. Szanuj swoje ciało. Szanuj Boga, który jest w twoim ciele.
   Gdy masz ogródek, to bardzo dobrze, żyj z ziemią, siej, plew, troszcz się o to, żeby ci wyrosły warzywa, owoce, kwiaty, krzewy, drzewa. Gdy nie masz ogródka, to przynajmniej miej doniczki, w które wsadzasz roślinki i patrzysz na ten cud - jak rosną, kwitną i owocują.
   Kontakt z Bożym światem, z kosmosem, z ziemią, z wodą, z powietrzem. Z Bożym światłem i Bożą ciemnością, z Bożym wzrostem i Bożym umieraniem, z Bożym gorącem i Bożym zimnem. Być razem. Bo jesteśmy stworzeniami tak samo jak stworzeniem jest powietrze, ziemia, woda, światło i ciepło.
   Miej również pozytywny kontakt ze swoimi sprzętami. Stołek to jest brat stołek. Stół to jest brat stół. Szafa to jest siostra szafa. Podobnie jak twoje ubrania. To też siostry i bracia. Twoje meble, twoje rzeczy mają osobowość. Twój stosunek do nich powinien być też osobowy. To są też stworzenia. To są też jakieś istoty, żyjące, nawet czujące, nawet odbierające sygnały twoje. Szanuj je. Nie niszcz. Nie poniewieraj. Ktoś powie: "Przesada". Może. Ale nie całkiem.

* * *

   A drugi wymiar naszego człowieczeństwa to dusza.
   Módl się. Po prostu módl się. W rozmaity sposób. Również w formie kontemplacji. Znajdź sobie minuty w ciągu dnia, kiedy potrafisz usiąść - na ziemi, na dywanie, na poduszce - klęknąć, siąść w krześle. Pozycja jest nieważna - chociaż pomocna. Naucz się, co ci - twojemu ciału i twojej duszy - odpowiada, jaka pozycja do modlitwy jest najbardziej korzystna.
   I módl się. Zaznaczam: To jest conditio sine qua non naszego człowieczeństwa. To jest warunek, bez którego nie jesteś człowiekiem. Bez którego ci coś braknie. Wcześniej czy później. Będziesz czuł ten brak coraz bardziej dotkliwie. Kontemplacja. Medytacja. Modlitwa mistyczna.
   Módl się. A więc przymknij oczy. Staraj się uspokoić. Przestań się spieszyć, martwić, denerwować. Zatrzymaj potok pamięci, który podsuwa ci kolejne obrazy z przeszłości i buduje projekty na przyszłość. Nie myśl. Nie rozwiązuj kolejnych łamigłówek. Nie stawiaj pytań ani nie szukaj na nie odpowiedzi.
   Módl się. A więc stań w obecności Bożej. Pomóc ci może jakieś słowo czy jakieś zdanie, choćby: "Ojcze". Albo: "Abba". Albo: "Ojcze nasz". Albo: "Ojcze, przytul mnie". Powtarzaj to zdanie po wielokroć. Albo: "Ojcze, pobłogosław mnie". Albo: "Ojcze, ogarnij mnie". Proś Boga o to wielokrotnie. Powtarzaj to zdanie przez cały czas, jaki masz do dyspozycji. Albo po chwili zamilknij i ciesz się Bogiem, który cię ogarnął.
   Innym razem módl się, prosząc: "Przyjdź królestwo Twoje". I znowu powtarzaj to zdanie po wielokroć. Innym razem proś: "Bądź wola Twoja".
   Znajdź sobie kościół, jeżeli nie masz miejsca na taką kontemplację w domu, bo wszędzie są ludzie, bo są sprawy, bo są potrącania, bo są zawadzania, bo zawadzałbyś im. Znajdź kościół. Taki spokojny. Gdzie możesz codziennie spędzić kilkanaście minut na kontemplacji.
   Możesz kontemplować twoje mieszkanie, w którym jest Bóg obecny, wnętrze kościoła, możesz kontemplować wnętrze twojej duszy.
   Ale wiedz jedno - że to jest konieczny warunek twojego człowieczeństwa: znaleźć kilkanaście minut w każdym dniu na to, żebyś mógł zatopić się w Bogu! Stanąć w Jego obecności. Wyciszyć się, uspokoić się. Żeby ten film nieustannie biegnących wyobrażeń się zatrzymał, skończył, miał klatki puste. Żeby opadło w tobie napięcie. Żeby w tobie nastała cisza, nastał pokój. Żeby w tobie zapanowała jasność.
   Żebyś się spotkał z Bogiem. Który jest Ciszą, Pokojem, Jasnością - Ojcem. Tak wyraźnie. Tak do końca. Tak jak tylko człowiek potrafi najbliżej stanąć Boga.
   To w każdym dniu. To w każdym dniu musisz przeżyć. Tego doświadczyć. To w każdym dniu musisz być uciszony, oświecony, zachwycony, podniosły, uświęcony, ubłogosławiony.

* * *

   Ale trzeba, żebyś odkrył jeszcze jedną rzeczywistość, która jest potrzebna do całości wymiaru człowieka.
   Ty, osobiście, który jesteś stwarzany przez Boga, jesteś złączony z całym światem duchowym, który tak jak ty jest stwarzany przez Boga-Miłość. Tak z ludźmi żyjącymi jak i zmarłymi.
   Najpierw z żyjącymi, których kochasz. Bądź świadomy tego, że jesteś z nimi złączony w najgłębszym tego słowa znaczeniu. Od twojej mądrości zależy ich mądrość. Od twojej dobroci zależy ich dobroć. Od twojej świętości zależy ich świętość. Chociażbyś nie powiedział do nich ani słowa! Chociaż byliby na drugim końcu świata! Gdy jesteś z nimi złączony miłością, troską, pamięcią, wtedy - choć nieświadomy tego - "przesyłasz" im swoją pomoc: swoje światło, jasność, piękno. Przez Boga, który cię z nimi łączy.
   To jest "świętych obcowanie" - chociażbyś się nie modlił do Boga wprost w ich intencji, to i tak gdy jesteś z nimi złączony twoją miłością, twoją troską, pamięcią, wdzięcznością, przez twoją świętość ich uświęcasz, przez twoją miłość napełniasz ich miłością, przez twoją mądrość czynisz ich mądrzejszymi.
   I odwrotnie. Obcowanie świętych również polega na tym, że ty jesteś uświęcany, wzmacniany - przez tych ludzi, którzy myślą o tobie z miłością, którzy troszczą się o ciebie, o twoje uczciwe życie, postępowanie, o twoją świętość.
   I na tej samej zasadzie funkcjonuje obcowanie nasze z naszymi bliskimi zmarłymi. Naszą modlitwę za zmarłych buduje nasza więź z nimi. Miłość ku nim. Pamięć o nich. Wdzięczność im. Żal, że nie daliśmy im dość miłości, kiedy byli przy nas. Stanowi tę modlitwę twoja świętość, mądrość. Twoja wielkość. Teraz wynagradzasz im - pomagasz im, służysz, uświęcasz ich. A odwiedzanie cmentarzy jest na to, aby ożywić więź z twoimi zmarłymi.
   Ale i oni niosą ci pomoc. Jesteś budowany, uświęcany przez tych zmarłych, którzy kochają cię, którzy troszczą się o ciebie. Od nich jest ci słana pomoc w każdej potrzebie, zwłaszcza do tego, byś był człowiekiem.
   Ktoś mi niedawno powiedział: "Miałam trudną sprawę do załatwienia. Czułam się zupełnie bezradna. I nieoczekiwanie poczułam obecność mojej zmarłej matki. Wszystko poszło jak z płatka. Mam najgłębsze przeświadczenie, że zawdzięczam to mamie".