Wywiady

strona do druku


nr 63, eSPe - "trudna prawda o stworzeniu"

 

 

trudna
prawda
o stworzeniu

o. Mateusz Pindelski SP: Dlaczego zwyczaj przyjmowania Komunii świętej na rękę nie przyjmuje się w Polsce?

ks. Mieczysław Maliński: Najważniejszym powodem jest zachowanie zwyczaju: “Tak jak przyjmowali Komunię świętą nasi praojcowie, przyjmujemy i my”. Drugim – negatywne stanowisko większości biskupów i księży, którzy uważają, że w ten sposób wyrażamy większy szacunek dla Postaci Eucharystycznych.

W Kościele pierwotnym Komunię podawano na rękę, czy do ręki. Wtedy zresztą nie posługiwano się opłatkiem, tylko ułomkiem chleba, który był rodzajem placka. Niewątpliwie we wprowadzeniu opłatka dużą rolę odegrała rosnąca liczba wiernych. 

Za tradycyjną formą przyjmowania Komunii kryje się również negatywne podejście do ciała ludzkiego: przekonanie, że ręka jest niegodna, żebym kładł na nią konsekrowany chleb. Przynajmniej jest mniej godna niż usta. Czy dlatego, że ręka służy do pracy, że może być brudna?... 

A przecież jesteśmy stworzeniami Bożymi w pełnym tego słowa znaczeniu i – z punktu widzenia teologicznego – nie ma podstaw, żeby traktować rękę jako coś gorszego.

Pewna zakrystianka, samotna kobieta w podeszłym wieku, uważa, że mężatka nie może prać bielizny, która jest używana w liturgii, bo jest tego niegodna. Zastanawiam się, czy jest to przesąd, czy objaw podejrzliwego traktowania ludzkiej seksualności.

Zaostrzmy tą kwestię przypomnieniem dawnego przekonania, że małżonkowie po współżyciu nie powinni iść do Komunii świętej. To jest symbol negatywnego odnoszenia się do ciała ludzkiego i jego czynności. A przecież każda czynność ciała ludzkiego pochodzi od Stwórcy.

Na szczęście takie podejście się prostuje. Takie poglądy nie są przesądami, tylko zaszłościami, które wynikały z przesłanek ważnych dla ówczesnego człowieka – że duch jest godny szacunku, podczas gdy ciało jest koniecznością. My oceniamy je jako błędne sposoby traktowania rzeczywistości cielesnej. 

Podczas niedzielnej Eucharystii parafialnej obserwuję u ludzi dorosłych taką bezradność: nie wiedzą, co robić z rękami. Przypuszczam, że wstydzą się składać ręce, bo myślą, że to jest gest dla dzieci. Czy tradycyjne gesty, których używamy w liturgii, przestały być czytelne w naszych czasach?

Wierni faktycznie nie wiedzą, co zrobić z rękami. Przepisów obowiązujących w tym względzie żadnych nie ma. Jest pozostawiona dowolność. Przy przyjmowaniu Komunii świętej są tacy, którzy krzyżują ręce na piersiach. I to jest bardzo piękne. W czasie trwania Mszy świętej bywa rozmaicie. Pojawiają się w naszych kościołach, zwłaszcza w małych grupach modlitewnych wyciągania rąk w górę albo rozkładania ich w kształcie krzyża – tak się czyni podczas odmawiania Modlitwy Pańskiej czy nawet podczas słuchania Ewangelii świętej. Generalnie rzecz biorąc, szukamy dla rąk formy wyrazu najbardziej godnej, najbardziej pomagającej nam modlić się, czyli zjednoczyć się z Bogiem – bo na tym polega modlitwa.