Biblioteka
WYCHOWAĆ DZIECKO, WYCHOWAĆ SIEBIE
strona 28



WYCHOWANIE PRZEZ PATRIOTYZM


   - Chodź, synku, idziemy wieszać flagę na balkonie.
   - O, flagę. A jakie to święto?
   - Jutro 31 sierpnia.
   - A ja nie widzę, żeby gdzieś wisiała flaga.
   - Może ludzie zapomnieli, ale my pamiętamy.
   - A co się działo 31 sierpnia?
   - Nie pamiętasz? Przecież przed rokiem też wieszaliśmy flagę.
   - Trochę pamiętam, bo mi tłumaczyłaś, że stoczniowcy gdańscy zwyciężyli. I zostało podpisane porozumienie czy umowa z rządem.
   - No to dużo pamiętasz.
   - I Wałęsa podpisał się takim śmiesznym dużym długopisem, na którym był wymalowany Papież.
   - Rzeczywiście, tak było.
   - A ty już wtedy byłaś na świecie?
   - Byłam. Nawet większa niż ty teraz.
   - W październiku będziemy świętowali 1956 rok. Tak jak w tamtym roku?
   - Oczywiście. Widzę, że zapomniałeś, co świętowaliśmy w czerwcu?
   - A pamiętam! To byli robotnicy z Cegielskiego, którzy wyszli na ulice Poznania, domagając się chleba i Boga, jak to mama mówiła.
   - Ale wtedy mnie jeszcze nie było na świecie.
   - No to skąd to wiesz?
   - Byli moi rodzice, czyli twoi dziadkowie. I oni wszystko dokładnie mi opowiedzieli. A ja tobie.

* * *

    - To taki dialog prowadziłam ze swoim ukochanym synkiem przed kilkoma dniami. Przytaczam go księdzu prawie dosłownie.
   - Jak z tego wynika, ma pani swoje prywatne święta narodowe.
   - Owszem, tak. Nawet uważam, że one powinny być świętami ogólnonarodowymi. Nie myśli ksiądz?
   - Nawet gdy nie będą wolnymi dniami od pracy, powinny być wyraźnie obecne w świadomości naszego narodu.
   - Ale przyznam się, że świętowanie tych i innych rocznic narodowych traktuję instrumentalnie.
   - Jak pani to rozumie?
   - One nie są ważne same w sobie, ale ich celem jest ukształtowanie osobowości mojego dziecka. A więc nie jest najważniejsze, żeby pamiętało daty i wydarzenia z nimi związane. Ale żeby się uczyło, że jest coś takiego jak dobro wspólne, dobro całego narodu. Że są ważne prawa człowieka. Jak i prawa narodu. I jest również odpowiedzialność człowieka za drugiego człowieka jak i odpowiedzialność człowieka za naród.
   - Ma pani rację. Bo jak tego nauczyć dziecko? Teoretycznie? To jeszcze za mały umysł. Lepiej wskazywać na tych, którzy tak postępowali.
   - Przyznam się jeszcze do jednego. Że, generalnie biorąc, podkreślam te wydarzenia, w których objawiała się nasza narodowa mądrość. Kiedy unikaliśmy przysłowiowego "chwytania za broń", a załatwialiśmy sprawę pokojowo.
   - A jak pani jeszcze inaczej świętuje te rocznice? Oprócz tego, że pani wywiesza flagę.
   - Mamy swoje wypracowane sposoby. Niektóre są zmienne, niektóre niezmienne. Do stałych należy Msza święta, w której uczestniczymy, dziękując Bogu za tę konkretną wielką chwilę.
   - A co jeszcze?
   - Do stałych należy również tort. A przynajmniej placek.
   - A zmienne?
   - To zależy. Czasem idziemy pod Pomnik Nieznanego żołnierza. Czasem idziemy na cmentarz, gdzie spoczywają prochy naszych bohaterów. Czasem teatr, zwłaszcza gdy jest coś akurat a propos, albo na taki film. Czasem kamienica, w której mieszkał choćby krótko jakiś ważny człowiek. A to wszystko, ażeby urealnić tamte prawdy. Że one mają zwyczajny, ludzki wymiar. Choć zdaje się, że są niebotyczne.

 

strona: ...[26]  [27]  [28]  [29]  [30]  ...