Biblioteka
POMYSŁ NA SIEBIE (dawny tytuł: TO NIE TAKIE PROSTE, MÓJ DROGI [etyka])
strona 5




NORMA MORALNOŚCI


Święty smutny to smutny święty

     Kątem oka zobaczyłem, że na salę, gdzie tańczono, wszedł Maciek, mój stary ministrant. Przyglądałem mu się. Podszedł do którejś z dziewcząt i poprosił ją do tańca. Tańczył dobrze. Był zgrabny, modnie ubrany. Mój towarzysz zauważył go i uśmiechnął się. Bąknąłem wyjaśniająco: „To jest jego rozrywka. Do tego czasu na pewno siedział i wkuwał. Pobędzie godzinkę albo dwie i pójdzie, bo jutro szkoła”.
     Gdy tak myślę teraz o tej mojej reakcji, to w pewnym sensie nie dziwię się własnemu zażenowaniu. Gdy się mówi „moralność chrześcijańska”, to w wyobraźni na ogół ukazuje się nam ciągłe „nie”. Kołki wbite w nurt rzeki życia. Buzia w ciup, ulizany na gładko, oczy spuszczone na dół, zawsze w tej samej marynarce i „ma za złe”. Zawsze zapracowany i taki smutny jak brzydki, a bardzo smutny.
     Czy i ty tak sobie wyobrażasz idealnego chrześcijanina? Jeżeli tak, to bardzo źle, bo to wcale nie idealny, a tylko czasem chrześcijanin. Niestety, tak u nas jest często: jeżeli chłopak albo dziewczyna solidna, to równocześnie „ofiara”, a jeżeli modny, elegancki, tańczący, śpiewający, grający – to leń, „jemu nie nauka w głowie”, a czasem nawet chuligan. Zubożenie tak w jednym, jak i w drugim wypadku.
     Gdy się mówi: „etyka chrześcijańska”, to trzeba najpierw mówić bardzo długo o rozwoju naszych możliwości intelektualnych, moralnych i fizycznych, trzeba długo mówić o pełni człowieczeństwa, a dopiero potem o „nie”. Bo nasze życie jest jak górska rzeka, która – jeśli jest nieuregulowana – w okresie przypływu wód szaleje, wyrywa całe połacie gruntu, zarzuca kamieniami przyległe tereny, a po uregulowaniu staje się dogodną drogą handlową, porusza elektrownie, nawadnia obszary pustynne.
     Prawo moralności katolickiej wbija kołki „nie”, ale nie w środek rzeki życia, żeby tamować komunikację i spływy, tylko tak, aby były ochroną, ujęciem nurtu w silne ramy, aby życia nie zmarnować, ale je jak najlepiej wykorzystać.
     Pan Jezus nie przyniósł nowego prawa moralnego, potwierdził tylko to, co tkwi w naturze ludzkiej i co z kolei było powiedziane w Starym Testamencie: że jedynym przykazaniem jest miłość i że przykazanie to można podzielić na dwa bardziej szczegółowe – miłość Boga i miłość bliźniego. Z nich wynikają wszystkie inne: dziesięcioro przykazań jest ich wytłumaczeniem. Pan Jezus pomógł nam zrozumieć, że prawo natury znaczy tyle samo, co prawo Boże.
     Normą moralności naszych czynów, czyli tym, co decyduje, że jeden czyn jest dobry, a drugi zły, jest więc natura człowieka, inaczej mówiąc zespół władz fizycznych i duchowych, to, co nazywamy „człowieczeństwem”. Dobre jest to wszystko, co jest zgodne z naturą człowieka, to co sprzyja jej właściwemu rozwojowi. Złe jest to, co z nią jest niezgodne, co wstrzymuje jej rozwój albo go wprost uniemożliwia. Jeżeli zaś pamiętamy, że naturę ludzką stworzył Bóg, to można i tak powiedzieć: dobre jest to, co jest zgodne z Bogiem, złe jest to, co jest z Nim niezgodne.


 

strona: ...[3]  [4]  [5]  [6]  [7]  ...