Biblioteka
POMYSŁ NA SIEBIE (dawny tytuł: TO NIE TAKIE PROSTE, MÓJ DROGI [etyka])
strona 47




POKUSY

„Nie taki diabeł straszny”


     Stara legenda mówi, że żył mistrz Twardowski – człowiek, który chciał odkryć tajemnicę produkcji złota z innych metali. A ponieważ mimo długoletnich i żmudnych wysiłków nie potrafił tego osiągnąć, postanowił oddać duszę diabłu za poznanie tej tajemnicy. Zwrócił się z prośba do czarownicy, aby umówiła go z szatanem. Spotkanie zostało wyznaczone w starej dzwonnicy o północy. Noc była pochmurna. Twardowski przyszedł przed północą na miejsce. Z trudem otworzył drzwi dzwonnicy. Zapalił świecę. Po skrzypiących schodach, oblepionych pajęczynami wszedł do dużej izby. Był to jakiś skład starych katafalków, połamanych lichtarzy, jakichś rupieci. Czekał w ciszy pełen napięcia. Po chwili zegar zaczął bić godzinę dwunastą. Nagle, z ostatnim uderzeniem zegara, zerwał się wiatr, otworzył z trzaskiem okno, zdmuchnął świecę. Gdy Twardowski pełen przerażenia drżącymi rękoma zapalał światło, poczuł, że w kącie ktoś stoi. Podniósł oczy i ku swemu zdziwieniu ujrzał pięknie ubranego mężczyznę w palonych wysokich butach, w kontuszu z wylotami zarzuconymi na plecy, w lisim kołpaku na głowie, ozdobionym drogim kamieniem – tylko ten wąs cienki tuż nad wargą, tylko te skośne oczy. Gdy zdumiony przyglądał mu się, ten odezwał się do niego z ironicznym uśmiechem: „Nie taki diabeł straszny, jak go malują”.
     Słowo „grzech” brzmi groźnie. Ale faktycznie grzech jest groźny dopiero potem, w swoich konsekwencjach. Na teraz jest jakimś szybkim rozwiązaniem, zyskiem, korzyścią, przyjemnością – to dopiero potem okazuje się, że kłamstwo ma krótkie nogi, że na cudzej krzywdzie człowiek się nie dorobi, że lenistwo rujnuje życiowe plany, że zrzucenie winy na drugiego człowieka od niczego nie ratuje. Ale to wszystko potem, teraz zło jest błyskotliwe, ponętne, przedstawia się w barwnych kolorach, zapewnia, że jakoś to będzie; nic wielkiego się nie stanie, nikt się nie dowie, nic się nie wyda, inni też tak postępują – mieni się kolorami tęczy, zachęca, kusi, czaruje, roztacza wspaniałe perspektywy. Dopiero potem jest katastrofa, tragedia, błoto, smutek, brak drogi wyjścia, beznadzieja – a zawsze krzywda ludzka, niesprawiedliwość, czyjeś nieszczęście. A to „potem” może być już jutro albo za parę lat, ale zawsze przyjdzie jak powracająca fala – fala powracającego zła.
     Mówią, że wąż kobra zanim zabije, najpierw hipnotyzuje swoją ofiarę. Wiedz o tym i nie daj się zwabić: Nie daj sobie zawrócić w głowie, nie poddawaj się nastrojom, tak tym, które w tobie wzrastają, jak i tym, które przychodzą od twojego otoczenia: od tych, którzy im już ulegli, a teraz ciebie wciągają, namawiają, tłumaczą, proszą, grożą, błagają, byś się zgodził, byś uległ, poszedł, powiedział, zaprzeczył, wypił, zabrał, oszukał, skłamał, sfałszował, wyparł się, przekręcił, doniósł, pobił, nawymyślał, zastraszył, szantażował, wykręcił się, odpisał, zbywał – bo ci to przyniesie korzyść, pomoże, umożliwi, ułatwi, bo ci to bez pracy da tyle złota, ile zechcesz, tak jak Twardowskiemu.
     Tylko potem nie zawsze przypominają się godzinki do Matki Boskiej, gdy szatan porwie w swoje szpony – nie zawsze jest możliwość odwrotu. Bo jedno zło pociąga drugie i trzeba brnąć dalej – bo z czasem przyjdzie otępienie i zacznie ci się rozmywać granica pomiędzy dobrem i złem, aż zaniknie całkiem i przestaniesz mieć wyrzuty sumienia.

                                                                                                              

strona: ...[45]  [46]  [47]  [48]  [49]  ...