Biblioteka
DRUGIE ŻYCIE KAROLA WOJTYŁY
strona 29

 

Przyjaciele Wojtyły

Wciśnięty w tłumek modlących się stoję przy grobie Karola. Czuję niezręczność tej sytuacji. Przez 65 lat było po równo. Teraz szczątki ciała Karola pod płytą grobowca, a ja stoję oddzielony swoją cielesnością. Trzeba się przestawić na Jego duchową obecność.

 

 On nie odszedł. Jest przy nas. Zmartwychwstały. W ciele uwielbionym. I ofiaruje nam - każdemu z nas - swoją przyjaźń. Nie trzeba jechać do Watykanu. Wystarczy przyjąć go jako swojego przyjaciela. Nazwać go swoim przyjacielem. Być jego przyjacielem. Starać się być jego przyjacielem. Iść razem z nim przez życie.

     On nie odszedł. Jest jeszcze bliżej nas niż był.

     Bo my nie odchodzimy, gdy umieramy. My jesteśmy z naszymi tu żyjącymi dalej. Chociaż już inaczej.

     "Wojtyły przyjacielem jestem" - każdy z nas ma prawo to powiedzieć! On tego chce. Chciał całe życie i chce nadal - być przyjacielem każdego człowieka. I każdy z nas może go uważać za swojego przyjaciela. I być - jak on - mądry, wolny, odważny, tolerancyjny, dobry, ciepły. Każdy z nas może być jego przyjacielem. I stawać się nim coraz bardziej. Dorastać do tego stwierdzenia. Wciąż dorastać. Całe życie dorastać.

     A Bogu niech będą dzięki za nasze człowieczeństwo - że trwa wiecznie. W ciele fizycznym, potem uwielbionym. Niech Mu będą dzięki za świętych obcowanie. Za przyjaźń ze zmarłymi, którzy żyją w ciele uwielbionym.

     To tajemnice, niezgłębione przez nasz umysł, ale przeczuwane, doświadczane.

 

 

strona: ...[27]  [28]  [29]