Biblioteka
PO CO SAKRAMENTY
strona 12


 

ŚWIĘTOWANIE

 1. 1.  Celem naszych dalszych rozważań jest fenomen instytucji kościelnych, w skład których wchodzą sakramenty z Eucharystią na czele. W związku z tym musimy przeanalizować pojęcie święta i świętowania, by na podstawie ustaleń wstępnych wyjaśnić rolę instytucji w życiu jednostki oraz społeczeństwa.
 Cechą istotną pracy jest jej użyteczność: człowiek podejmuje pracę, by zaspokoić jakąś potrzebę życiową. Po drugie, w pracy działanie człowieka jest skoncentrowane na obiekcie znajdującym się poza nim samym – na rzeczy, słowie, instytucji czy też przyrodzie, które tworzy lub przetwarza na swój praktyczny użytek. Odpoczynek z kolei ma za cel usunięcie zmęczenia, nabranie sił do pracy. Świętowanie jest to forma życia różna tak od pracy jak i od odpoczynku(8).
 Rytm: praca – odpoczynek wywołuje swą monotonią zmęczenie, przygnębienie, otępia człowieka – odczłowiecza. Tymczasem każdy chce realizować własną osobowość, świadomie rozstrzygać i działać. To dokonuje się w sytuacjach, które wymagają decyzji, wyboru. Są to sytuacje w jakiś sposób krytyczne a nawet tragiczne lub przynajmniej węzłowe, bardzo ważne, gdzie od konkretnego rozstrzygnięcia zależy dalsza przyszłość, dalszy los. Takie wielkie chwile są w życiu człowieka świętami.
 Spróbujmy podać definicję świętowania: świętowanie jest to przeżywanie swojego człowieczeństwa w najwyższych kategoriach egzystencjalnych. Takich sytuacji jest niewiele w życiu człowieka, zwłaszcza w życiu zwyczajnego człowieka: nie zajmującego jakiegoś ważnego stanowiska w hierarchii społeczeństwa. I stąd też człowiek kręcący się w kieracie uciążliwej pracy wymyślił sobie uzupełniające formy, które stanowią jakąś rekompensatę braku wielkich wydarzeń życiowych. Powiedzieliśmy: „uzupełniające” a nie zastępcze, ponieważ one mają w sobie elementy istotne charakteryzujące wielkie wydarzenie w życiu człowieka – święto: przeżycie egzystencjalne i wolną decyzję. I tak: do świąt zaliczamy m.in. samo wydarzenie, rocznice, sztukę, zabawę, sport.
 Świętowanie jest zawsze jakimś nowym doświadczeniem samego siebie a zarazem rzeczywistości, w którą jest się zanurzonym i do której się należy. Ten kontakt z rzeczywistością, jak i świadomość realizowania się na skutek podjętej decyzji jest dla człowieka świętującego źródłem radości. Świętowanie jest bowiem ujrzeniem siebie w nowych wymiarach, prawdach, prawach i zasadach, odkryciem swoich nowych możliwości, a zarazem stwierdzeniem ograniczeń, których nie jest się w stanie przekroczyć.
 W różnych formach świętowania chodzi o różne aspekty rzeczywistości jak i o różne płaszczyzny człowieczeństwa – od funkcjonalnych aż po duchowe. Ale ponieważ człowiek jest jednością, dla tego nawet doznania czysto fizyczne nie potrafią zamknąć się na sobie samych, lecz są interpretowane we wszystkich wymiarach, „dają do myślenia”, ukazują człowiekowi również wartości czysto duchowe. Oczywiście nie można stawiać tych grup świętowania w jednej linii. Istnieje hierarchia świąt według podanego powyżej schematu.
 Ideałem jest korzystanie z całej gamy świąt, a nie ograniczanie się do jednej czy paru form świętowania. Zamknięcie się w jednej formie świętowania, po pierwsze, jest jakimś zacieśnieniem w ogóle, a po drugie, jest zubożeniem tej jedynej formy świąt, którą dany człowiek uprawia.
 Na koniec trzeba powiedzieć, że wszystko zależy nie tylko od święta, ale i od tego, kto w nim uczestniczy. Nawet najwyższe kategorie świętowania mogą być przez świętującego niewykorzystane, ale jakoś sprofanowane. Jak i przeciwnie – nawet trzeciorzędnej rangi święto może stanowić wielkie wydarzenie dla tego, kto potrafi je dobrze przeżyć.
 1. 2.  Zgodnie z tym, co zostało wyżej powiedziane, jakiekolwiek formy działania, aby mogły być świętowaniem, muszą być pozbawione wszelkich cech interesowności. Bywa jednak tak, że interesowność stoi na początku świętowania, aby potem zupełnie zaniknąć, jak i odwrotnie: zaczyna się wszystko prawidłowym świętowaniem, a kończy się na działalności czysto interesownej. Najłatwiej to zaobserwować przy dyscyplinach sportowych. Sport jest świętowaniem, jeżeli jest podejmowany nie celem odpoczynku, nabrania sił czy też zarobku, lecz dla czystego sportu. Bardzo często jednak człowiek zaczyna uprawiać sport wbrew sobie, wbrew temu, co by najchętniej robił, tylko dlatego, że lekarz nakazał ruch albo żeby nabrać kondycji fizycznej, czy zachować ją. – Jest to działanie czysto interesowne i zupełnie pozbawione radości. Może być jednak i tak, że w miarę jak człowiek opanuje daną dyscyplinę sportową, zaczyna go to coraz bardziej cieszyć. Odczuwa coraz większą satysfakcję, radość i sport staje się dla niego świętowaniem. Albo też: może zacząć się wszystko od czystego sportu, czystej radości, a z kolei przejść w formę pracy zarobkowej: zawodowstwa. Jest to sytuacja podobna jak przy wydarzeniu, na które człowiek decyduje się niejednokrotnie z wyrachowania, ale z czasem utożsamia się ze sprawą, której się podjął. Podobnie jest również z zabawą, ze sztuką, z rocznicami.
 1. 3.  Elementem towarzyszącym świętowaniu jest często uroczysty posiłek. Ale i on jest przetransformowany na użytek święta, a więc przesunięty z kategorii użytkowości w kategorię niepowszedniości. Posiłki świąteczne nie mają za cel nasycać głód, a napoje nie są podawane w celu zaspokajania pragnienia. Jeżeli nawet, to zupełnie wtórnie. Nie mówi się ani nie myśli się o ich wartościach odżywczych, ale smakowych czy wręcz wizualnych. A ich funkcją istotną jest głębsze związanie grupy ludzi, która zgromadziła się celem świętowania, stworzenie atmosfery świątecznej.
 Podobnie jak z posiłkami ma się rzecz z ubiorem. Ubiór świąteczny jest zaprzeczeniem tego, co się rozumie pod słowem: strój roboczy. Ma on na celu nie tylko uwydatnić piękno osoby, ale jakoś ją odrzeczywistnić, odzwyczajnić, odpowszednić. Tak jest np. ze strojem panny młodej jak i pana młodego, tak jest ze strojami wieczorowymi panów i pań. Do tego dołącza się w sposób harmonijny biżuteria, fryzura i makijaż.
 1. 4.  Po zakończeniu okresu świętowania człowiek powraca do swojego rytmu powszedniego: praca, odpoczynek. Inaczej mówiąc: przychodzi czas, kiedy kończy się wydarzenie, spektakl, film, bal, mecz – napięcie opada, urok zanika, czar ginie. Ale człowiek, który świętował, to już nie ten sam człowiek, nie powraca taki sam. Trwają w nim uruchomione przez świętowanie struktury egzystencjalne. I człowiek jest świadomy tych wartości, które zdobył. Nie tylko nie chce ich utracić, ale chce według nich żyć, przyporządkować im swoją codzienność.
 Te trzy grupy działań ludzkich: praca, odpoczynek, świętowanie nie żyją odcięte od siebie, lecz przeplatają się nawzajem. Po prostu dlatego, że człowiek nie wytrzymuje rytmu: praca – odpoczynek i potrzebuje oddechu świętowania częściej niż w odstępach tygodniowych. Człowiek chce nasycić świętowaniem swój dzień powszedni. Dzieje się to w rozmaitych formach. Albo prawie mimo woli – po prostu, idąc ulicą, zajęty swoimi myślami o pracy, w której tkwi, nagle podnosi oczy i spostrzega piękno chmur czy drzewa, obok którego przechodzi, starej kamieniczki czy rynku: spostrzega – jest w stanie spostrzec, bo w nim narasta potrzeba tego oddechu, tego małego święta, które może przez chwilę przeżyć. Albo czyni to w pełni świadomie. Urządza sam małe święto: kupuje żonie kwiaty bez powodu lub upominek dzieciom. Przenosi ze święta w swoją codzienność jakieś obiektywizacje świąteczne: wśród przedmiotów służących do codziennego użytku umieszcza pamiątki dawnych wydarzeń – np. zdjęcie ślubne. Albo nawet, idąc do pracy, ubiera się w jakieś akcesoria stroju świątecznego – klipsy, bransolety. Wiesza w miejscu pracy reprodukcję dzieła sztuki na ścianie, wstawia róże do wazonu na stół. – To wszystko w tym celu, żeby przestać być maszyną produkcyjną, a na moment przynajmniej stać się pełnym człowiekiem: „odnaleźć siebie”.

 2. 1.  Świętem par excellence w stosunku do wszystkich innych form świętowania jest wydarzenie. To jest ta chwila czy ten okres, kiedy człowiek jest postawiony przed jakimś istotnym rozstrzygnięciem i podejmuje decyzję. Jest postawiony w sytuacji, gdy od jego „tak” lub „nie” zależy dalszy jego los. Takim wydarzeniem może być zdana matura, objęcie stanowiska, wybuch rewolucji. Wydarzenie to jest święto, do którego człowiek doszedł przez długą drogę trudów i wysiłków, samozaparcia i wyrzeczenia, aby wreszcie zdobyć zamierzony cel, upragnione wyniki. Oczywiście nie każde wielkie wydarzenie jest od razu przyjmowane jako święto. Czasem jest zbyt tragiczne, bolesne, by człowiek był w stanie je tak traktować. Dopiero następne lata albo pokolenia potrafią zobaczyć jego pełną wartość i wymowę.
 2. 2.  Do grupy wydarzeń zaliczyć należy również miłość do drugiego człowieka. Mamy tu na myśli przede wszystkim tzw. okres zakochania się. Jak powiedzieliśmy, każde wydarzenie stanowi jakieś zanurzenie się w nowej rzeczywistości i ujrzenie siebie w jej świetle. Uczucie miłości, którego nie można inaczej nazwać jak zachwyt, jest odkryciem nowej rzeczywistości, jaką jest osobowość drugiego człowieka. Równocześnie pod kochającym spojrzeniem człowiek kochany zupełnie na nowo patrzy na siebie, dostrzega swoje zalety jak i wady, rodzi się w nim nowa ocena samego siebie. Całe jego życie dzięki miłości ulega zmianie, otrzymuje nowy wymiar. Z kolei, po tym pierwszym burzliwym okresie, nurt miłości stanowi trwały element w życiu człowieka. Istnieje obok wykonywanych codziennych zajęć i pracy zawodowej. Ożywia je i napełnia nowymi wartościami.
 Tak w pierwszym, jak zwłaszcza w tym drugim okresie ważną rolę odgrywają działania erotyczne, które zaliczymy również do grupy wydarzeń. Chociaż są one wyrazem miłości, nie identyfikują się z nią. Wnoszą do przeżycia miłości nowe treści. W naturze swojej są przeżyciami specyficznymi i niezestawialnymi z żadnymi innymi z kontaktów międzyludzkich. Równocześnie jednak dobrze rozwijające się współżycie erotyczne stanowi dla dwojga kochających się ludzi ważny element nie tylko w płaszczyźnie uczuciowej ale i poznawczej.
 2. 3.  Wreszcie do grupy wydarzeń zaliczamy twórczą pracę. I tak dochodzimy do stwierdzenia, któremu pozornie od samego początku przeczyliśmy: że świętem może być sama praca. Praca, w którą człowiek się zaangażował, której wykonywanie dawało mu satysfakcję, autentyczną radość. Innymi słowy: świętowaniem może być praca, gdy dla człowieka przestały być ważne jakiekolwiek elementy interesu, gdy przestał zajmować się tym, ile na niej zarobi, jaką mu ona przyniesie pochwałę czy nagrodę, a oddał się jej cały aktem bezinteresownym – dla niej samej, dla sprawy, która ukazała mu się jako ważna. Praca, w której spełnia się istotny postulat świętowania: decyzja – wybór w wolności, niosący człowiekowi radość.
 2. 4.  Z kolei należy stwierdzić, że świętem jest zakończenie każdej pracy. Dlatego, że dopiero przy zakończeniu pracy człowiek jest w stanie ogarnąć wartość dzieła, jakie stworzył, która to wartość w wielotygodniowym a nieraz wieloletnim zmaganiu się ze szczegółami tego dzieła czasem prawie zupełnie umykała z pola widzenia. Nawet w wypadku, gdy człowiek podjął pracę wyłącznie w celach zarobkowych, jej zakończenie: ogarnięcie efektu pracy w całej okazałości pozwala mu zobaczyć swoje dzieło w jego głębszych wymiarach(9). Teraz jest czas na ocenę samego siebie, teraz człowiek może stwierdzić, że w tych trudnościach, jakie napotkał, jakie pokonał i rozwiązał, sam się sprawdził, że wyszedł z nich nie tylko zwycięsko, ale wewnętrznie ubogacony.

 3.  Najbardziej popularnym sposobem świętowania są rocznice. Mamy na myśli wszelkie rocznice: wydarzeń w życiu osobistym jak i społecznym, które przeżył człowiek. Rocznice takie, jak zawarcie małżeństwa, urodzin, imienin, przyznania zakładowi pracy wysokiego odznaczenia. To jest zawsze cofnięcie się w czasie do tamtej ważnej chwili, uobecnienie tamtego wydarzenia, uczestniczenie w tym, co się stało. Z drugiej strony wszystkie one – w sposób najbardziej wyraźny osobiste święta danego człowieka – zmuszają go do refleksji nad sobą. Zwracają jego uwagę na lata przebyte, na drogę, którą jeszcze ma przed sobą, skłaniają do zastanowienia się nad swoim życiem, nad jego sensem, istotą. Dbają o to, aby nie odszedł od tych założeń, idei, linii kierunkowej, którą wyznaczyło tamto wydarzenie. Ostrzegają, by nie ograniczył się tylko do szczegółów, ale pytał o centralne zadanie, jakie ma do spełnienia.
 Inaczej dokonują tego rocznice społeczne, wciągające go w wielkie sprawy ludzkości, ukazujące mu odpowiedzialność za społeczeństwo, w jakim żyje, inaczej rocznice prywatne, stawiające człowiekowi przed oczy jego indywidualny los i odpowiedzialność za swoje życie, za talenty, jakie otrzymał.
 Mówimy tu wyłącznie o rocznicach wydarzeń, które zaistniały w życiu danego człowieka. Gdy chodzi o rocznice historyczne, takie jak np. odkrycia Ameryki, śmierci Leonarda da Vinci, rewolucji francuskiej czy zakończenia wojny, to tutaj proces przebiega trochę inaczej, co omawiamy poniżej.

 4.  Przechodząc do kolejnej formy świętowania, jaką jest sport, stwierdzamy, że chodzi tu najpierw o sam ruch, sprawność rąk i nóg, opanowanie techniki gry, szybkość, ale równocześnie – żonglowanie kombinacjami, szybki refleks, zrozumienie tego, co zamierza, planuje współpartner i przeciwnicy. Na tym poziomie możemy mówić o radości wynikającej nie tylko ze sprawności czysto fizycznej, ale i z umiejętności grania w zespole, stanowienia z nim jednej nierozdzielnej całości. Już tutaj stwierdzamy wartości duchowe. Do nich dołączają się równocześnie aspekty czysto moralne dobra i zła, które zwłaszcza wtedy dochodzą do głosu, gdy stawka jest wysoka, gdy idzie o sprawy ambicjonalne lub też gdy narasta rozdrażnienie z powodu sukcesów przeciwnika albo jego agresywności. Gra fair  wymaga ogromnej samokontroli, opanowania, by przy rozbudzonej do najwyższego stopnia ambicji i żądzy zwycięstwa nie dopuścić do jakiegoś czynu nieetycznego. Podobnie dużo kosztuje czasem solidarność wobec współpartnerów, aby opanować swoją chęć zabłyśnięcia za wszelką cenę i umożliwić im dojście do głosu, „dać im sobie pograć”; aż po akty miłosierdzia, jak w wypadku takiego prowadzenia gdy, aby pozwolić im popisać się nawet kosztem swojej osoby. Odcieni, niuansów tego, co nazywamy piękną grą, jest szeroki wachlarz. Spotykamy w niej kategorie zdawałoby się pozasportowe, a w gruncie rzeczy jak najbardziej wchodzące w pojęcie tego, co nazywamy sportem w istotnym znaczeniu.
 Przy określaniu specyfiki przeżyć związanych ze sportem, trzeba stwierdzić, że zarówno ich ilość towarzysząca wykonywaniu jednej dyscypliny, jak i ich rozmaitość w zależności od gatunku dyscypliny sportowej, jest ogromna. Inna jest np. sfera przeżyć kierowcy rajdowego, gdzie dołącza się cały kompleks spraw dotyczących „współzrozumienia” ze samochodem, inna alpinisty, inna grającego w tenisa stołowego, inna biegacza. Wreszcie – u każdego człowieka, nawet wykonującego te same funkcje, przeżycia mają kształt bardzo indywidualny i specyficzny.
 Wszystkie dyscypliny sportowe wyzwalają całe bogactwo przeżyć egzystencjalnych. Świadczy o tym również i ten fakt, że sportowcy, nawet profesjonaliści, którzy są czasem przez laików traktowani jak maszyny do biegania, rzucania, strzelania, potrzebują na stanowisku trenera dobrego psychologa, albo inaczej: że trener jest wtedy dobry, gdy jest bardzo dobrym psychologiem czy nawet wychowawcą.

 5. 1.  Dla zabawy najbardziej charakterystyczną formą jest bal kostiumowy, kiedy każdy z uczestników ma obowiązek przebrać się w dowolny strój. Wtedy człowiek o określonym stanowisku, wieku, stażu pracy, posiadający jakieś nazwisko, pozycję staje się anonimowy, a właściwie pojawia się w innej postaci, i tonie tylko inaczej wygląda, ale inaczej się zachowuje, zgodnie ze strojem, który sobie wybrał; zmienia narodowość, płeć, przechodzi w dawne epoki. Jest – przynajmniej przez pewien czas – nierozpoznany nawet przez najbliższych: pomaga w tym maska, którą nosi, albo sam makijaż. Stąd też dochodzi do szeregu niespodziewanych, często śmiesznych, sytuacji, zderzeń, nawet konfliktów. Ale w gruncie rzeczy, nie jest to sprawa tylko śmieszna, lecz nabiera wymiarów najgłębszych. Ten człowiek musi stwarzać sobie nowy status życiowy, traci dotychczasowy grunt pod nogami, znika jego stabilizacja, jego pewność siebie. Wszystko to, czego się nauczył, tory, którymi od lat biegło jego życie, gdzie był pewny siebie, pewny swoich wypróbowanych ruchów, powiedzeń, pewny reakcji ze strony otoczenia, które do tego wszystkiego było przyzwyczajone, które zdążyło się z tym oswoić, to wszystko znika, przestaje funkcjonować. On naraz innymi oczyma zaczyna patrzeć na siebie i na ludzi – zaczyna siebie widzieć w kategoriach absolutnych.
 5. 2.  Zabawa ma, podobnie jak dyscyplina sportowa, swoje zasady, którym należy się podporządkować, mimo że tutaj nie są one tak surowo jak tam przestrzegane. Panuje tu o wiele większa swoboda. Chociaż i przy zabawie są czasem rozdzielane nagrody, to mają one charakter jeszcze bardziej umowny niż w sporcie. Oczywiście, tak jak i do sportu, tak i tu dociera prąd profesjonalizmu.
 Pomiędzy zabawą a sportem istnieje we wszystkich wymiarach linia ciągła. Możemy stwierdzić, jak na naszych oczach poszczególne zabawy przekwalifikowują się w dyscypliny sportowe – np. gra w szachy czy w brydża. Zresztą nie przypadkiem, bo przecież sport jest dzieckiem zabawy. Z niej wyrósł. Mamy już konkursy w tańcu klasycznym czy nowoczesnym, konkursy zespołów folklorystycznych wykonujących na estradach nie tylko tańce ale i obrzędy ludowe albo przynajmniej ich fragmenty. W tym wypadku podobny jest status obserwatorów tych pokazów do statusu obserwatorów zawodów sportowych.

 6.   Linii ciągłej podobnej jak pomiędzy sportem a zabawą możemy się dopatrzeć także pomiędzy zabawą i sztuką. Te same elementy przeżyć egzystencjalnych, które występują przy zabawie, możemy stwierdzić przy odbieraniu sztuki i przy twórczości artystycznej.
 Gdy mówimy: sztuka, chodzi nam o sztukę ludową, od której profesjonalna wzięła początek – tak wykonywaną samotnie: np. ozdabianie sprzętów domowych malowidłąmi, jak i wspólnie: np. piosenki śpiewane podczas wykonywania prac tego typu jak darcie pierza czy przędzenie lnu. Ale nie tylko: mamy tu na myśli także świąteczne zwyczaje, takie jak dożynki, chodzenie z turoniem, podłazy, obrzędy związane z zaręczynami, weselem, chrzcinami, pogrzebem.
 Warto dodać, ze społeczność, która te formy świętowania tworzyła, równocześnie poprzez nie kształtowała swoje młode pokolenie – przekazywała mu swoją mądrość życiową, swoją wiarę, swoje zasady.
 Zresztą problemów sztuki tutaj szerzej nie omawiamy. Odwołujemy się do tego wszystkiego, co na ten temat pisaliśmy powyżej.

 7. 1.  W kulturze obecnego świata wzrasta liczba ludzi, którzy sami ani nie są sportowcami, ani nie uprawiają sztuki, ani nawet sami się nie bawią, ale oglądają program telewizyjny, idą do kina, na stadion, do teatru czy na koncert.
 Zastanówmy się nad nimi najpierw na przykładzie sportu.
 Kibice sportowi jest to bardzo specyficzna grupa socjologiczna. To nie są koledzy sportowców przypatrujący się, jak ci prowadzą rozgrywki, gotowi nawet ich zastąpić. To nie jest grupa ludzi, którzy już sami nie uprawiają sportu, a tylko obserwują swoich młodszych kolegów czy obcych sportowców, ale to jest grupa, która ma odrębne od sportowców, zupełnie specyficzne schematy, mechanizmy zachowań.
 Grupa społeczna, którą określamy słowem: kibice, nie stanowi, wbrew pozorom, tworu współczesnego. O fascynacji sportem w czasach cesarstwa rzymskiego świadczy znane powszechnie zawołanie: Panem et circenses. Tamtych kibiców interesował tylko inny rodzaj sportu – przede wszystkim walki gladiatorów czy też w epoce bizantyjskiej wyścigi kwadryg.
 Fakt istnienia kibiców spowodował przesunięcie akcentu w intencji całego działania sportowego: stworzył nowy rodzaj sportowca – profesjonalisty. Sportowcy ze względu na tę grupę społeczną, jaką są kibice – mając ich na uwadze – przyjmują rolę zawodowców: są na to, ażeby bawić kibiców. Rzecz charakterystyczna: zawodowcy walczący z sobą mogą się przy tym dobrze bawić albo też uważać tę zabawę za ciężką pracę – to nikogo nie obchodzi – ale oni muszą wywoływać takie wrażenie, że to jest sport z prawdziwego zdarzenia: sport dla sportu, nieobarczony innymi intencjami. Reasumując, zawodowcy nie bawią się, ale wykonują swoją pracę zawodową, która się nazywa sportem, na to, aby się mogli bawić widzowie: kibice.
 Świętowanie kibiców dokonuje się na zasadzie współuczestniczenia, współudziału w obserwowanych zawodach. Występuje u nich zaangażowanie się egzystencjalne w grę sportową – bywa, że aż absolutne. A więc jest to uczestniczenie nie tylko w wynikach czysto liczbowych, ale przejmowanie wszystkich niepokojów, lęków, trudu, wysiłku, zmęczenia, wyczerpania zawodników; cieszenie się z ich osiągnięć, z ich wychodzenia naprzeciw kolegom, z szlachetnych gestów wobec przeciwników, odczuwanie smutku z przegranej, tak zasłużonej jak niezasłużonej. To nie jest bierne utożsamienie się z zawodnikiem, lecz zachowanie swojej oceny, swojego stanowiska: odczuwanie rozczarowania nie tylko wtedy, gdy grający zawiodą w sportowych umiejętnościach, ale i gdy zawiodą jako ludzie. W tym akcie „kibicowania” są również obecne oceny werdyktów sędziowskich od strony znajomości przepisów gry, usiłowanie wychodzenia przy wartościowaniu danego zdarzenia ponad szowinizmy nacjonalistyczne, regionalne, klubowe czy personalne – obiektywność w spojrzeniu.
 Jak bardzo potrafi gra wciągnąć obserwatorów, jak bardzo muszą oni się z tym liczyć, jak bardzo muszą zachować nad sobą kontrolę, świadczą chociażby incydenty, jakie zdarzają się na stadionach świata, aż po walki na trybunach i po zakończonych meczach, aż po morderstwa, aż po samobójstwa ze szczęścia, żę wygrała ulubiona drużyna albo gdy przegrała.
 Tak funkcjonująca grupa, nazwana słowem „kibice”, rozszerza się na ludzi określanych mianem sympatyków sportu i z kolei na szerokie masy społeczeństwa, które są zainteresowane ważniejszymi wydarzeniami sportowymi.
 7. 2.  Fenomen „kibice” występuje też w innych działach świętowania, chociaż z odmianami charakterystycznymi dla poszczególnych grup. Określamy ich słowem: odbiorcy. Szeroko omawialiśmy ten problem w rozdziale pt. „Odbiór” i nie chcemy do niego wracać.
 Zajmiemy się bliżej kibicami wydarzeń. Mamy tu najpierw na myśli wydarzenia dotyczące społeczności, do której dany człowiek przynależy. Może on pozostać w roli kibica z racji swojej niskiej albo niekorzystnej pozycji społecznej, która mu utrudnia albo wręcz uniemożliwia czynne uczestnictwo w wydarzeniu. Trzeba jednak stwierdzić, że pozostawanie na pozycji kibica jest wynikiem niechęci albo wręcz strachu przed braniem na siebie jakiejkolwiek odpowiedzialności. Innymi słowy jest to podejście do życia asekuranta, spryciarza albo wypływa z obawy, że włączenie się w wydarzenie może człowieka narazić na jakieś straty czy nawet w wypadku niekorzystnego przebiegu być katastrofą w jego życiu osobistym.
 Ta pozycja może znaleźć analogię i swoją kontynuację w życiu prywatnym. Są ludzie, którzy nawet gdy chodzi o ich wydarzenia osobiste, starają się zachować pozycję kibica. Nie zdobywają się na własne rozstrzygnięcia, unikają sytuacji krańcowych – sytuacji, w których musieliby sami zadecydować o kształcie swojej rzeczywistości. Odsuwają decyzję od siebie, czekając, „że coś się samo załatwi” albo przenoszą ja na barki swojego otoczenia, które za nich powinno wyrokować, jak mają oni postąpić – a potem, w razie nieudanej, obciążają właśnie otoczenie nawet nie konsekwencjami, ale odpowiedzialnością za to zło, które się stało. Takie życie jest z pewnością wolne od wielkich tragedii i błędów, ale na pewno jest szare, bez wyrazu, nijakie, pozbawione wielkich przeżyć – wielkich świąt. A człowiek tak żyjący nie jest dookreślony, nie ma sprecyzowanego oblicza, jego osobowość pozostaje wciąż w zalążku.
 Postawa ta znajduje swoje przedłużenie również w najbardziej osobistych sprawach, jakimi są problemy miłości i seksu. Ludzie-kibice boją się prawdziwej wielkiej miłości, która może zniszczyć ich dotychczasowy dorobek, uniemożliwić kontynuację ich planów życiowych, sama w sobie może się okazać pomyłką, nieporozumieniem. Wolą flirty przygodne, znajomości przelotne, przyjaźnie do niczego niezobowiązujące, względnie nawet dom publiczny. Chętnie oglądają strip-teasy, pornograficzne filmy i zdjęcia.
 Obowiązują tu te same reguły: strach przed wielkim przeżyciem, przed zaangażowaniem się totalnym – strach przed odpowiedzialnością. Jest to wycofanie się na pozycję bezpiecznego obserwatora, widza, krytyka, który będzie korzystał z przyjemności, a ustrzeże się przed niebezpieczeństwami z tymi przyjemnościami związanymi. Konsekwencje stąd wypływające są jeszcze bardziej destrukcyjne niż w innych wypadkach, właśnie z tego względu, że tu chodzi o sferę najbardziej intymną, uczucia najwyższe.

 8. 1.  Święta religijne – mamy na myśli przede wszystkim święta chrześcijańskie – są w zasadzie wyłącznie świętowaniem rocznic: tajemnic życia i śmierci Pana Jezusa. Ponieważ chrześcijaństwo jest uznaniem Jezusa Chrystusa za Słowo Boże, przez które Bóg objawił się światu, stąd cała religijność skupia się wokół osoby Jezusa. Kościół rocznice święci, po pierwsze, w cyklu rocznym – w roku kościelnym od Adwentu poprzez Boże Narodzenie, Wielki Post i Wielkanoc aż po zesłanie na Kościół Ducha Chrystusowego. W cyklu tygodniowym Kościół sprawuje Eucharystię: niedzielną „rocznicę” męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Rocznice te w sposób nieporównywalny z rocznicami świeckimi uobecniają tamte historyczne wydarzenia – wierni poprzez nie mogą w sposób bardzo intensywny uczestniczyć w najważniejszych dla nich faktach.
 Również wielkie wydarzenia w życiu osobistym każdego chrześcijanina – takie jak małżeństwo czy narodzenie dziecka – które otrzymały kształt sakramentów, mają charakter rocznicowy: są uczestniczeniem w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa.
 8. 2.  Zestawiając święta świeckie z religijnymi, należy stwierdzić, że tak w pierwszych jak w drugich chodzi przede wszystkim o samego człowieka świętującego, o jego otwarcie się na prawdę, dobro i piękno, wyjście z egoizmu, sobkostwa, o bezinteresowność. W pierwszym i drugim wypadku „obiektem”, na który się człowiek otwiera, jest sam Bóg, tylko w pierwszym wypadku nazywany jest pięknem, prawem, uczciwością, a w drugim wypadku jest ujrzany jako osoba. W pierwszym wypadku jest jeszcze nieokreślony, nienazwany, wyłania się z lęków, niepewności, znaków zapytania. Jego obraz jest zniekształcony, Jego prawda zafałszowana przez ludzką słabość. W drugim wypadku jest nazwany, określony, opisany, ukazuje się w całej wspaniałości.
 W wypadku świętowania świeckiego dobro pozostaje do zdobycia: w uczciwej grze, w zapanowaniu nad swoim gniewem, porywczością, ambicją, w sprawiedliwej ocenie, w pięknie dzieła sztuki i w trudzie szukania trafnej decyzji, prawidłowych rozstrzygnięć.
 W świętowaniu religijnym Bóg wychodzi na spotkanie jako Ten, który się objawia, obdarza łaską, przemawia. Tutaj trzeba się tylko włączyć w ukazaną prawdę, objawione piękno, ofiarowane dobro. Ale i tu jest do zdobycia. A to zdobycie nazywa się wewnętrznym nawróceniem. Jak już wiemy, jest ono oddaniem się Bogu i decyzją na życie bezinteresowne w otwarciu na wszystko, co jest dobrem, pięknem, prawdą. W wypadku świąt chrześcijańskich jest to nie jakieś „nawrócenie w ogóle”, ale nawrócenie „na Chrystusa”, upodobnienie się do Niego jako do swego wzoru. To nawrócenie się „na Chrystusa” dokonuje się w Kościele na specyficznej drodze: poprzez włączenie się w liturgiczne życie Kościoła, przez uczestniczenie w jego obrzędach. Przy czym Kościół żąda weryfikacji w życiu codziennym przez bezinteresowny czyn.
 8. 3.  Świętowanie religijne jest ukoronowaniem świąt świeckich, tak jak religia stanowi ostateczną odpowiedź na pytania egzystencjalne stawiane przez kulturę. Z drugiej strony tylko prawdziwy humanista może być człowiekiem w pełni religijnym – tylko człowiek, który widzi problemy egzystencjalne i przeżywa w sobie całą małość, grzeszność, ograniczoność, przemijalność, przygodność swojego człowieczeństwa, może naprawdę tęsknić i cieszyć się posiadaniem pełni, prawdy, może być wdzięczny za objawienie mu się Boga. A ta postawa jest istotnym składnikiem każdego świętowania, a przede wszystkim świętowanie religijnego.
 Pomiędzy świętami religijnymi i świeckimi istniała zawsze symbioza. Święto patronalne parafii: odpust związany był nie tylko z rozbudowanymi nabożeństwami, ale i z ogromnie bogatym zestawem świeckiego świętowania. To były „wesołe miasteczka”, cyrki, corridy, gry zręcznościowe, wyścigi, place zabaw i tańców, gospody i rozmaite stoiska, gdzie można było odświętnie, niezwyczajnie zjeść, napić się. Równocześnie elementy sztuki i zabawy przenikały głęboko w obrzędowość religijną. Wymieńmy chociaż niektóre z tych obrzędów: chodzenie z królami, z gwiazdą, jasełka odgrywane przez grupy chłopców wiejskich u gospodarzy, dyngus w poniedziałek wielkanocny, bukiety z kwiatów polnych na Matkę Boską Zielną, misteria męki Pańskiej. Osobną sprawą była obrzędowość religijna, która rozwijała się na terenie domów rodzinnych. Tutaj na plan pierwszy wysuwały się święta Bożego Narodzenia – przygotowanie do nich w okresie adwentowym i same święta, bardzo uroczyste, z rozbudowaną wigilią, z pasterką, drzewkiem, kolędami. Podobnie bogate są inne rocznice chrześcijańskie, takie jak Wielki Tydzień, Wielkanoc czy święta Matki Boskiej. Niestety, stare zwyczaje zanikają. Na ich miejscu prawie że nie widać nowych. Odnaleźć je możemy, ale też już w ograniczonych wymiarach, tylko w okręgach wiejskich.
 8. 4.  Trzeba stwierdzić, że był czas dysproporcji: przewagi świąt religijnych nad świętami świeckimi. Obecnie obserwujemy odejście ludzkości od świętowania religijnego. Związane to jest niewątpliwie m.in. z jego pozornie biernym charakterem: jakoby człowiek tam był przedmiotem a nie podmiotem działania. Drugim powodem byłyby zbyt tradycyjne, powiedzmy dokładniej zarówno przestarzałe jak ludowe formy liturgiczne, które funkcjonują w dalszym ciągu w naszej religijności – religijności człowieka miejskiego i to człowieka innej epoki.
 Ale to nie znaczy, że ludzkość nie świętuje. Rozbudowane zostały imprezy sportowe. Stały się dostępne szerokim masom nie tylko poprzez stadiony-kolosy ale zwłaszcza poprzez telewizję i radio. Na drugim miejscu umieściliśmy – jeżeli chodzi o masowość odbioru – zabawę, która znowu zawdzięcza tę swoją masowość telewizji. Wreszcie sztuka, i to zwłaszcza film i teatr. Na koniec – rocznice. Rocznice wielkich wydarzeń narodowych i ich bohaterów, a z drugiej strony rocznice ogólnoświatowe, jak wybuch wojny, rok kopernikowski. Zanik świętowania religijnego doprowadził do zachwiania równowagi w kulturze zachodniej. I tak jak dawniej wszystkie święta świeckie miały odniesienie i dopełnienie w świętach religijnych – może w stopniu najbliższym ideałowi obserwujemy to w kulturze helleńskiej – tak teraz zawisły w próżni. Brak im dopowiedzenia, jakie te dają. Ten fakt doprowadza do wynaturzeń obcych dawnym epokom. Poszczególne formy świętowania dążą do absolutyzowania siebie, nie uznając innych albo przynajmniej wynosząc się ponad nie.
 

PRZYPISY

(8)  Stwierdzić należy, że ludzkość odeszła od świętowań. Jest to uderzające, jak w świeta publiczne, narodowe czy państwowe w Niemczech Zachodnich miasta są jakby wymarłe. Mieszkańcy albo wyjechali na wieś, albo odpoczywają w domach. Tylko w Stanach Zjednoczonych czy we Francji dni świąt przypominają wiejski festyn z ogniami sztucznymi i kramami. Świat współczesny umie odpoczywać. Robi to znakomicie i coraz więcej uwagi poświęca temu zagadnieniu. Ale zapomniał o świetowaniu.

(9)  Przykładem świętowania momentu zakończenia pracy niech będzie „wiecha” cieśli budujących nowy dom.

 

strona: ...[10]  [11]  [12]  [13]  [14]  ...