Biblioteka
PO CO SAKRAMENTY
strona 17



 

POSIŁEK

 1.  Rozważania na temat najważniejszej instytucji rocznicowej chrześcijaństwa – eucharystii – rozpoczniemy od wskazania znaczeń, jakie posiadał posiłek dla najstarszych społeczności ludzkich. Zwłaszcza wskażemy na jego aspekty czysto religijne i ofiarnicze. Z kolei omówimy paschę żydowską. Była punktem wyjściowym w ostatnim posiłku Jezusa z apostołami i odegrała dużą rolę w zrozumieniu eucharystii przez chrześcijan pierwszych wieków. Następnie zajmiemy się tym, jak rozumiała i sprawowała pamiątkę męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa pierwsza gmina i jak pojmowały eucharystię wieki późniejsze. Na koniec – w ujęciu systematycznym – przeanalizujemy funkcję kazania w obrzędzie eucharystii oraz rolę celebransa i wiernych.
 2.  Wspólnie spożywany posiłek należy zobaczyć, po pierwsze, jako wspólne spotkanie – wspólnotę duchową uczestników. Rolę główną odgrywa tu gospodarz, ten, który urządza spotkanie, który sprosił gości: on ich sobie wybrał i chce ich obdarować swoją obecnością, swoim towarzystwem – sobą samym. Znaczenie istotne ma w tym akcie właśnie posiłek, który im podaje. Jedzenie, którym ich częstuje, jest wyrazem tej wewnętrznej postawy gospodarza: reprezentuje go – jest jego symbolem.
 Ludzie XX wieku w ogromnym procencie już utracili to, co bardzo wyraźnie ujawniało się w kulturze człowieka pierwotnego. Człowiek dawnych czasów traktował w ostatecznych wymiarach nie tylko takie wydarzenia, jak narodzenie, śmierć, małżeństwo, ale w pewnym sensie również posiłek. Postawa ta, mówiąc w skrócie, bazowała na przekonaniu, że posilanie się jest czymś więcej niż tylko nasycaniem się. Wspólny posiłek był dla dawnych ludów symbolem gościnności, pokoju i przyjaźni(11). Było to wynikiem innego stosunku człowieka do pożywienia: nie było tej „odległości”, która człowieka kultury przemysłowej dzieli od produktów spożywczych. Gospodarz, przyjmując swoich gości, podawał im posiłek, który zdobył własnymi rękoma: który był dziełem jego trudu, wysiłku, czasu – jego życia. Dlatego, dając im go, dawał im w jakimś sensie samego siebie.
 Pierwotnym „miejscem” posiłku jest rodzina. Gospodarzem posiłek prowadzącym nieprzypadkowo jest ojciec – ten, który dał życie, teraz podtrzymuje je. Powiedzmy jeszcze wyraźniej: zgromadzenie społeczności przy stole jest kontynuacją dawania życia, podtrzymywaniem go. Stąd też w zasadzie członkami takich posiłków są członkowie rodziny czy rodu.
 Wspólny posiłek rodziny jest  w y r a z e m  zjednoczenia, wzajemnej życzliwości, jak z drugiej strony  b o d ź c e m,  by tę jedność podtrzymać i umacniać współżycie: w rodzinie nie może być rozbieżności, niedomówień, podstępu, zdrady, nienawiści, ale obowiązuje miłość, otwarcie się na brata siedzącego obok. Źródłem tego pokoju jest gospodarz, który troszczy się o całość i o każdego z osobna. On wyrasta ponad indywidualne zatargi i animozje w imię sprawiedliwości i miłości. W kulturze naszej „posiłkiem posiłków” był chleb. Stał się on „symbolem symboli” gościnności i przyjaźni – chleb z gestem łamania, który w jakiś sposób wyrażał całą wspólną ucztę. (Możemy i dzisiaj napotkać ten symbol – chociaż już coraz rzadziej – na przykład przy okazji przyjmowania wybitnego gościa lub na wsi przy uroczystościach weselnych, w formie podawania na tacy chleba i soli.) W krajach południowych do symbolu chleba dołączył się symbol wina, dającego życie tak jak krew ( por. Ps 104; Ap 2, 7; Ps 32, 14). Symbolem jedności, która wciąż powinna się stawać, jest więc chleb. Głowa rodziny: ojciec, podaje go każdemu z uczestników – każdemu z uczestników kawałek ułamany z jednego bochenka. Stąd też tylko ci mogą jeść wspólnie – otrzymywać jedzenie – którzy  a k c e p t u j ą  wspólnotę rodzinną. Tylko ci mogą jeść wspólnie – otrzymywać jedzenie – którzy  ż y j ą  we wspólnocie rodzinnej. A gdy ktoś z zewnątrz – nie krewny – jest zaproszony do uczestniczenia we wspólnym posiłku, zostaje przez ten fakt jak gdyby przyjęty na łono rodziny: jest zobowiązany do pomocy na rzecz ludzi wspólnie z nim jedzących, jak również może liczyć na pomoc z ich strony. I tak też przez posiłek nawiązywała się pomiędzy gospodarzem a gośćmi wspólna nić, prawie że jakieś duchowe pokrewieństwo.

 3.  Dla ludzi dawnych czasów drugim aspektem posiłku, głębszym i jeszcze ważniejszym, z pierwszym zresztą związanym w sposób istotny, był fakt, że spożywanie posiłku oznaczało nawiązywanie z Bogiem jakiejś nici łączności. Człowiek był przekonany, że jak Bóg jest dawcą życia, tak jest dawcą pożywienia, które to życie podtrzymuje. I tak jak życie jest święte, tak i pożywienie. Stąd też należy mu się specjalny szacunek.
 Spróbujmy to wyjaśnić: posiłek jest własnością i dziełem Boga, to znaczy, że pomiędzy posiłkiem a Bogiem istnieje jakiś realny związek: Bóg jest w nim w jakiś sposób obecny. Jeżeli człowiek posila się, tym samym przejmuje tę łączność. Możemy obserwować, że im bardziej wracamy w głąb ludzkości, tym silniejszą stwierdzamy świadomość świętości posiłku. Aż do tego stopnia, że posiłek przybierał kształt liturgicznego obrzędu: nie tylko spożywano dary Boże w skupieniu i z szacunkiem, nie tylko szanowano pożywienie, ale również modlono się przed i po posiłku. Nie był do pomyślenia posiłek, przy którym nie oddawano by czci Bogu.
 Taki sposób traktowania wszelkiego pożywienia pozwala nam rozumieć fakt, że, z drugiej strony, liturgia zawsze zmierzała do tworzenia jakiegoś liturgicznego posiłku. Z tym, że należy zwrócić uwagę na nowe aspekty tego aktu. Człowiek jest świadomy współuczestnictwa w akcie stwórczym Boga. Choć wszystko jest własnością Boga, to jednak człowiek przez pracę swojego umysłu i swoich rąk – która też jest z łaski Boga – staje się jakimś współtwórcą.


PRZYPISY:


11) W świecie semickim wspólnota stołu nakładała pewne zobowiązania wobec towarzyszy, z którymi się jadło i piło, przypieczętowując tą drogą jakieś przymierze (Rdz 31, 54; Wj 24, 3; Tob 7, 11-15). Każda zdrada współbiesiadnika stawała się specjalnym wiarołomstwem (Ps 41, 10).


 

strona: ...[15]  [16]  [17]  [18]  [19]  ...