Biblioteka
PO CO SAKRAMENTY
strona 28

 

INNE SAKRAMENTY


O  SAKRAMENTACH  -  ZAŁOŻENIA  OGÓLNE

 1. 1.  Życie codzienne jednostki składa się ze wstawania, drogi do pracy, ze zwyczajnych obowiązków, interesów, radości, kłopotów. Ale od czasu do czasu zdarzają się sytuacje, od których w wymiarach zasadniczych zależy ludzkie życie, ponieważ wpływają one na zmianę osobowości: wywołują nowe struktury egzystencjalne, czyli nowy sposób bycia. Człowiek zaczyna inaczej: pod innym kątem, widzieć wszystko, co dotąd widział. Spostrzega w pełni elementy, które dotąd nawet zauważał, ale do których nie miał osobistego stosunku, i przeciwnie: spadają w hierarchii te wartości, które dotąd zajmowały miejsca czołowe. W związku z tym człowiek inaczej niż dotąd odbiera wydarzenia dla niego współczesne, inaczej patrzy na swoją przeszłość i inaczej planuje: czego innego chce. Dokonuje się ta zmiana nie tylko na terenie życia indywidualnego, ale również społecznego. Człowiek zaczyna pełnić nową rolę w grupie, w której żyje, zajmuje nowe stanowisko. Rodzą się nowe obowiązki – nowe zależności i nowe odpowiedzialności.
 To tworzenie się nowej struktury w człowieku jest spowodowane albo przez bodźce, które zależą od jego decyzji, albo przez bodźce od niego niezależne. Wśród tych pierwszych znajdują się wydarzenia związane z przebiegiem życia jednostkowego, które zapoczątkowują nowy kształt egzystencji człowieka. Należą tu np. wybór studiów czy wybór zawodu, zmiana pracy. Jeżeli zaś chodzi o etapy natury społecznej w życiu ludzkim, to takim jest np. decyzja stania się członkiem jakiejś społeczności, zajęcie stanowiska kierowniczego, decyzja odejścia z jakiejś społeczności, małżeństwo.
 1. 2.  Druga kategoria bodźców to te, które są związane z przemianami biologicznymi człowieka. Wymieńmy najważniejsze i zarazem najbardziej typowe. Są nimi: okres dzieciństwa, dojrzewanie, narodzenie dziecka, ciężka choroba, starość.
 I w ten sposób dochodzimy do pojęcia prastruktur. Nazywamy je tak dla podkreślenia ich waloru i wyjątkowości, ponieważ one, w odróżnieniu od wszystkich innych, należą do definicji człowieka – i definicji społeczeństwa. Do definicji człowieka należy to, że się rodzi, dojrzewa i umiera, łączy się w związki małżeńskie, wchodzi w grupy społeczne, których jest zwyczajnym członkiem albo zajmuje kierownicze stanowisko, jest im wierny albo je zdradza i odchodzi, a potem wraca lub nie.
 Człowiek poważnie podchodzący do swojego życia przygotowuje się do kolejnych ważnych decyzji, które musi podjąć, jak również do tego, ażeby przeżyć w pełni świadomie kolejne etapy swojego rozwoju biologicznego. Po prostu po to, ażeby one go nie zaskoczyły i aby nurt drobnych spraw nie popchnął go mechanicznie w przypadkowym kierunku. Im ważniejsza jest sytuacja, w której człowiek się znalazł, tym wymaga od niego większej analizy intelektualnej, większego namysłu przy podjęciu decyzji. Człowiek zdaje sobie z tego sprawę, że od tej decyzji zależy jego przyszłość. Im ważniejszy jest etap rozwoju, tym wyższej kategorii wymaga uzasadnień, zmusza człowieka do sięgania do podstaw rzeczy. Analizuje on nie tylko swoje postępowanie dotychczasowe, ale patrzy wnikliwie w przyszłość. Ożywają przesłanki zasadnicze, w codziennym życiu niespostrzegane, ukryte pod nurtem zwyczajnych spraw, zaledwie tylko przeczuwane, nie brane dostatecznie poważnie w nawale zwyczajnych zajęć. Wtedy człowiek jest zmuszony odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest, o co mu chodzi, co dla niego jest naprawdę ważne, w imię jakich zasad ma postępować, czym się kierować. Te sytuacje są bodźcami do tego, aby człowiek stał się bardziej dojrzały, doszedł do świadomości samego siebie, dorósł do samostanowienia o swoim losie w tym nowym etapie swojego rozwoju osobowego. Są okazjami, by sprawdził, kim naprawdę jest.
 1. 3.  Im społeczeństwo jest bardziej doskonałe, tym bardziej jest w stanie pomóc człowiekowi w jego życiu. Potrafi dostarczyć argumentów w rozwiązywaniu każdej sytuacji. Jest w stanie rozbudowywać i napełnić swoimi treściami zarówno wszystkie sytuacje codzienne – które człowiek chce poddać jakiejś idei przewodniej – jak i każdy z etapów zasadniczych. W ten sposób nasyca się całe życie człowieka – tak dzień powszedni, jak i wydarzenia podstawowe – kolorytem ideałów społeczności. Nabiera nowego sensu.
 Społeczeństwo o to zabiega, ponieważ podstawowe etapy egzystencjalne jednostki są ważne także dla niego samego. Jeżeli społeczność chce zachować swoje istnienie, musi dbać nie tylko o to, ażeby funkcjonowało normalnie życie codzienne jej członków, ale musi się w pełni zaangażować w ich los, który decyduje się w ich węzłowych sytuacjach, i nadać tym sytuacjom rangę najwyższą również w swojej hierarchii wartości. Nie w sensie jakichś tylko zewnętrznych uroczystości, ale faktycznego traktowania ich jako najważniejsze. Te wydarzenia, które przeżywa jednostka, są więc okazją, aby sama społeczność uświadomiła sobie swoje cele, swoją specyfikę, która niejednokrotnie w nurcie codziennego organizacyjnego życia umyka z pola widzenia, kiedy to na planie zainteresowań pojawiają się bieżace zdarzenia, absorbują jakieś drobiazgi, sprawy czysto porządkowe, a równocześnie dochodzi do petryfikowania tego, co powinno być autentycznym życiem – do tworzenia jakichś form biurokratyzacji. Każde więc z podstawowych wydarzeń, jakie przeżywa jednostka, jest również dla społeczeństwa okazją do uświadomienia sobie na nowo swych idei – do ich wyrażenia.
 1. 4.  W wypadku człowieka religijnego kolejny etap rozwojowy jest nowym aspektem objawiania się Boga człowiekowi. Powiedzmy wyraźniej: inny jest Bóg dziecka, inny człowieka cierpiącego czy umierającego, inny człowieka dojrzewającego, inny wchodzącego w związek małżeński. Inny Bóg im się jawi. Inne wezwanie płynie od Niego. Co innego znaczy dla każdego z nich: żyć bezinteresownie, pomagać ludziom, służyć dobru, być wolnym, postępować uczciwie. Inny jest dla nich Bóg, ponieważ inne są perspektywy i zagrożenia, inne potrzeby i zadania – inna odległość od śmierci, stąd inny jest sposób patrzenia na siebie i swoje otoczenie. To jest zawsze dawanie się Boga, ale pod tym warunkiem, że człowiek będzie usiłował sprostać zadaniom, które przed nim stawia nowa sytuacja. Społeczność religijna to wie i troszczy się o swojego brata. Chce go przygotować do etapu, w który on wchodzi, aby był zdolny do przyjęcia objawiającego mu się Boga.
 1. 5.  Człowiek nie potrafi ograniczyć się do przeżyć wewnętrznych. Wyraża je poprzez swoje bieżące postępowanie i poprzez trwałe obiektywizacje, jak słowa, rzeczy, instytucje. Podobnie też społeczeństwo. Również gdy chodzi o te podstawowe struktury, stara się społeczność znaleźć dla nich zewnętrzny wyraz, który by oddał ich specyfikę. W tym celu tworzy instytucje, wypełnia je symbolami, słowami – buduje z nich ceremonie i obrzędy. W religiach świata możemy obserwować, jak prawydarzeniom towarzyszą obrzędy liturgiczne. Ich celem jest przygotowanie człowieka do wejścia i wprowadzenie go w nowy etap jego życia, w którym napotka Boga w nowym aspekcie. Instytucja świąteczna wyraża z jednej strony zaangażowanie się społeczności w los tego człowieka, z drugiej strony decyzję człowieka, który wchodzi w kolejny etap swojego rozwoju osobowego: człowiek należący w najgłębszym znaczeniu do danej społeczności przejmuje te formy – ukształtowane przez poprzednie pokolenia – które spotyka w tradycji swojej społeczności i bierze za swoje, tak iż stają się również jego wyrazem, wyrazem osobistych przeżyć – jego własnym symbolem. Tak się dzieje z wszystkimi formami kulturowymi a przede wszystkim z prainstytucjami.
 Formy instytucji podstawowych są więc obrzędem wyrażającym sposób przeżycia węzłowych etapów egzystencjalnych przez człowieka ukształtowanego w światopoglądzie danej społeczności.

 2. 1.  Wyniki tych rozważań mogą być zastosowane do Kościoła. Kościół to społeczność, w której uruchomiona jest struktura wiary w Chrystusa. Jeżeli strukturę wiary określiliśmy jako otwarcie się na Dobro, Prawdę, Piękno – na Rzeczywistość – które to otwarcie legitymuje się czynem bezinteresownym: czynem podejmowanym nie dlatego, że można coś na tym „zarobić”, ale dlatego, że domaga się tego Sprawiedliwość, Uczciwość czy po prostu Potrzeba usłużenia drugiemu człowiekowi, to struktura wiary chrześcijańskiej jest przypadkiem szczegółowym tego ogólnego fenomenu, który nazywamy wiarą. Wzorem pomagającym do takiego życia jest osoba Jezusa Chrystusa. Przy takim założeniu każdy ze zwyczajnych dni chrześcijanina, wszystkie czynności otrzymują nowy sens: sens Chrystusowy.
 Ale oprócz codziennych, zwyczajnych zajęć i odpoczynków zachodzą w życiu chrześcijanina – tak jak w życiu każdego człowieka – zmiany jego struktury egzystencjalnej spowodowane jego decyzją, związane z jego rozwojem biologicznym czy też zmianą stosunku do społeczności kościelnej, ważne dla niego w sposób absolutny, nadające jego osobowości nowy kształt – są to też prastruktury. One ukazują Rzeczywistość w nowym aspekcie, są – jak już mówiliśmy – nowym objawieniem się Boga człowiekowi. Wymieńmy niektóre z nich: Struktura egzystencjalna człowieka dojrzałego – w odróżnieniu od struktury dziecka; struktura małżonka, małżonki, ojca i matki – w odróżnieniu od struktury człowieka stanu wolnego; struktura człowieka ciężko chorego – w odróżnieniu od struktury człowieka zdrowego; struktura winy: człowieka, który dopuścił się jakiegoś wykroczenia przeciwko społeczności – w odróżnieniu od człowieka żyjącego z nią w zgodzie; struktura człowieka, który podejmuje się odpowiedzialności za społeczność – w odróżnieniu od tego, który jest od tej odpowiedzialności wolny.
 2. 2.  Istnieje różnica pomiędzy stanem, gdy któraś z tych struktur egzystencjalnych narasta w człowieku niezależnie od jego woli i świadomości, a sytuacją, kiedy on tej strukturze świadomie nadaje formę, zgodną z całokształtem swojej osobowości. Tak jest również w życiu chrześcijanina. Na kolejnych etapach-decyzjach ten uświadamia sobie – mimo że przecież jest chrześcijaninem na co dzień – w pewien sposób na nowo: kim jest, co chce, dlaczego żyje. Taki człowiek, szukając argumentacji dla swojego nowego stanu egzystencjalnego, wie, że jeżeli sięgnie do podstaw swojego człowieczeństwa, znajdzie odpowiedź w Tym, w kogo uwierzył – w tym, czego nauczył go Kościół. Inaczej mówiąc, znajduje odpowiedź w swoim człowieczeństwie ukształtowanym przez Chrystusa: w swojej strukturze wiary w Chrystusa jak i w społeczności Kościoła, do którego należy. Tak jest w wypadku wszystkich ważnych wydarzeń w życiu człowieka, tak jest tym bardziej wtedy, gdy staje on przed nowymi etapami swojego egzystencjalnego rozwoju. Omówimy ważniejsze z nich.
 2. 3.  Podstawowym etapem rozwoju osobowości człowieka jest dojrzewanie – objawienie się Boga człowiekowi w Wolności i Twórczości, okres, kiedy młody człowiek odkrywa fakt, że może samodzielnie myśleć i podejmować decyzje; czas, kiedy jego dotychczasowy świat: bajek, wiadomości i przekonań przyjmowanych bezkrytycznie przewraca się, kiedy upadają autorytety, a coraz bardziej rośnie poczucie odpowiedzialności za swoje życie – rodzi się nowa prastruktura: człowieka dojrzałego. I wtedy powstaje pytanie, czy struktura wiary w Chrystusa zniknie wraz z zanikającą strukturą dziecka, czy przetrwa i nada swój kształt nowo powstającej strukturze człowieka dojrzałego. Nam chodzi o wypadek, kiedy przy ustawianiu nowych zrębów swojej osobowości młody człowiek decyduje się na realizację wiary chrześcijańskiej w swoim życiu, na przyjęcie za podstawę dalszego kształtowania swojego człowieczeństwa nauki Chrystusowej – kiedy swojej strukturze człowieka dojrzałego decyduje się nadać kształt Chrystusowy. Ta decyzja jest – od strony człowieka – podstawowym aktem sakramentu bierzmowania. Odpowiedzią Kościoła jest przyjęcie decyzji młodego człowieka: uznanie go za pełnoprawnego i dojrzałego swego członka i powierzenie mu troski o szerzenie Królestwa Chrystusowego na ziemi.
 2. 4.  Decyzja zawarcia związku małżeńskiego jest wyrazem specyficznej struktury egzystencjalnej, którą nazwać możemy prastrukturą egzystencjalną miłości małżeńskiej – objawieniem się Boga w miłości do drugiego człowieka. Różni się ona od struktury „stanu wolnego”. Po jak najbardziej uczciwym i dogłębnym rozważaniu wszystkich pro i contra dwoje ludzi decyduje się związać swoje życie na zawsze, założyć wspólny dom, posiadać dzieci. Świadomi tego, jak trudna jest ta nowa droga i jak niebezpieczna, jak bardzo grozi im ze strony własnego egoizmu utrata tej wielkiej łaski, jaką jest miłość, chcą w swoim życiu małżeńskim, które musi bazować na bezinteresowności i na wzajemnej pomocy, przebaczaniu sobie, wziąć za wzór osobę Jezusa Chrystusa – nowej strukturze swojej osobowości decydują się nadać kształt Chrystusowy. Wyrazem tego postanowienia jest fakt, że przyrzeczenie wzajemnej wierności małżeńskiej składają wobec społeczności kościelnej. Ze strony Kościoła następuje przyjęcie ich decyzji i niesienie pomocy w życiu małżeńskim.
 2. 5.  Narodzenie dziecka – objawienie się Boga w tajemnicy nowego  życia – stawia człowieka w nowej konwencji. Powoduje ona uruchomienie lub uaktywnienie w nim prastruktury ojcostwa czy macierzyństwa. Można ją określić jako miłość rodzicielską: odpowiedzialność za swoje dziecko, troskę o jego wychowanie. Struktura wiary w Chrystusa stanowić będzie dla rodziców postulat, aby dziecko nauczyć żyć zgodnie z doświadczeniem, jakie w ciągu życia opartego na prawie Chrystusowym oni sami nabyli – uruchomić w nim strukturę wiary w Chrystusa. Ta chrześcijańska struktura rodzicielska znajduje swój wyraz w zewnętrznym akcie – rodzice uszczęśliwieni, że dziecko im się narodziło, w poczuciu odpowiedzialności za jego wychowanie, przynoszą je Kościołowi: Chrystusowi żyjącemu przez wiarę Jego wyznawców w Kościele, aby je przyjął do społeczności swoich wiernych. Sami zobowiązują się wobec przedstawiciela społeczności kościelnej, że wychowywać je będą w duchu Chrystusa. Jest to akt wyjściowy w sakramencie chrztu niemowlęcia. Chrzest ze strony Kościoła stanowi akt zgody: przyjęcie dziecka do społeczności – uznanie go za swojego członka, roztoczenie nad nim opieki.
 2. 6.  Krańcowo inna jest struktura egzystencjalna człowieka ciężko chorego: człowieka, który staje przed tajemnicą Boga objawiającego się w cierpieniu i śmierci. Nawet gdy jeszcze nie wiadomo, czy jego choroba jest śmiertelna, stawia ona człowieka w zupełnie innym układzie, sprawia, że zaczyna on myśleć zupełnie innymi kategoriami niż dotychczas: wiele z tego, co było dotąd niesłychanie ważne i istotne, traci swoje znaczenie. Dochodzą do głosu pytania o sens życia. Osłabienie organizmu i cierpienia wprowadzają chaos w życie biologiczne – stąd niepokoje, lęki, przerażenia, które człowieka nękają. I znowu pada pytanie, czy struktura wiary chrześcijańskiej – która nadawała kształt życiu tego człowieka w okresie, kiedy był zdrowy – potrafi uformować tę nową, powstającą na skutek zaistnienia odmiennej sytuacji. My bierzemy pod uwagę właśnie ten wypadek: człowieka, który zdołał tego dokonać: ukształtował swoją nową prastrukturę – człowieka chorego – na wzór Chrystusa. W obliczu zagrożenia swojej egzystencji ziemskiej oświadcza to, co wyznawał przez całe swoje życie: „Chcę cierpieć jak Chrystus i gdy trzeba będzie umierać – umierać jak On”. To jest chwila, kiedy w jakiś sposób rekapituluje wszystko, co zrobił, wszystko, czym był: oddaje Bogu to, co dobre, prosi o przebaczenie tego, co było złe. Ta decyzja stanowi wyjściowy akt sakramentu namaszczenia chorych. Tak jest od strony jednostki. Kościół jest świadomy stanu, w jakim znajduje się ten człowiek. Chce mu pomóc. Przychodzi do niego ze swoją modlitwą i ze swoją troską o niego. Tę strukturę troski Kościoła wyrażają znaki, słowa, gesty obrzędu sakramentu namaszczenia chorych.
 2. 7.  Tajemnica Braterstwa, Miłosierdzia, Troski o bliźniego objawia się w strukturze kierowniczej czy duszpasterskiej. Jej istotną treścią jest przejęcie na siebie troski o wiarę, nadzieję i miłość wspólnoty chrześcijańskiej. Jej wyrazem jest sakrament kapłaństwa. Kościół jako społeczność w sakramencie kapłaństwa przyjmuje tę decyzję i – po uprzednim upewnieniu się, że jest ona dostatecznie poważna – odpowiada uznaniem tego człowieka za kierownika jednej ze swoich wspólnot; stanowi to podstawowy akt sakramentu kapłaństwa.
 2. 8.  Tajemnica Świętości Boga, Jego Sprawiedliwości objawia się w strukturze poczucia winy i chęci powrotu do społeczności Kościoła. Powrotu po odejściu od niej, spowodowanym przez narastającą w mniejszym lub większym stopniu oziębłość, obojętność, egoizm: strukturę „niemiłości” – bez względu na to, czy została ona potwierdzona wyraźnym aktem: jakimś ciężkim grzechem, czy też nie. My bierzemy pod uwagę wypadek, gdy zaczyna narastać struktura winy: człowiek uświadamia sobie, jaką wartość utracił, i postanawia odwrócić się od zła, żyć zgodnie z nauką Chrystusa – formować w sobie w dalszym ciągu strukturę wiary w Chrystusa. Wyrazem tej decyzji jest jego spowiedź. Ze strony Kościoła sakrament pokuty jest aktem ponownego przyjęcia tego człowieka do społeczności wiernych.

 3. 1.  Drugim po decyzji jednostki elementem rzeczywistości sakramentalnej jest zgromadzenie ludzi, w których uruchomiona jest struktura wiary w Chrystusa – zgromadzenie pojmowane nie tylko jako Kościół powszechny, ale już w wymiarach parafii czy diecezji. Troszcząc się o swoich członków, angażuje się ono w ich rozwój egzystencjalny, aby nadać kolejnym etapom tego rozwoju sens Chrystusowy. Ta troska otrzymuje kształt zewnętrzny. Kościół tworzy instytucje. Obudowuje symbolami liturgicznymi będącymi wyrazem prastruktur, jakich dotyczą. W tym celu podnosi do rangi symbolu religijnego, symbolu chrześcijańskiego rzeczy materialne, gesty, ruchy, słowa. Bierze elementy należące do symboliki kultur świeckich, zapożycza symbole z innych religii i nadaje im swoje specyficzne piętno, kształtuje swoje odrębne symbole, które nie są wspólne żadnym innym społecznościom. Tworzy świat obrzędów, ceremonii: rozbudowuje to, co nazywamy liturgią sakramentalną, a co jest nie czym innym, tylko wyrazem zewnętrznym zaangażowania się Kościoła w los swoich członków, którzy stają przed kolejnymi etapami rozwoju – jest formą pomocy, jaką Kościół otacza człowieka, by mógł on żyć na wzór Chrystusa. Jak z tego wynika więc, podobnie jak żaden symbol liturgia sakramentalna nie jest znakiem wskazującym na coś, co się dzieje poza nią. Ona jest związana ściśle z prastrukturami egzystencjalnymi jednostki. Uczestniczy w nich. Stanowi z nimi organiczną całość. Ma charakter uobecnienia.
 3. 2.  Kościół jest więc przygotowany na kolejne etapy rozwojowe prastruktur egzystencjalnych, jakie chrześcijanin przeżywa. To człowiek jeden jedyny raz przychodzi do niego w akcie chrztu, staje się jego pełnym członkiem czy kapłanem i umiera. Ale w życiu Kościoła takich wydarzeń było bardzo dużo. Zdołał on wykształcić sobie dla nich specjalne formy instytucji będących przekazem treści chrześcijańskich potrzebnych człowiekowi na danym etapie rozwojowym.
 3. 3.  Choć te formy instytucji w zasadzie nie powstały w oderwaniu od społeczności, nie zostały narzucone przez hierarchię, lecz zostały ukształtowane przez pokolenia wierzących (29) - tak same instytucje, jak i wszystkie symbole – to jednak mają one tendencje do petryfikacji. Działa tutaj siła ciężkości, niechęć do zmian. I tak rzeczy, słowa i instytucje zaczynają żyć swoim życiem, stają się celem same w sobie, odrywają się od struktur, z których wyrosły. Przestają wyrażać: przestają być symbolem, a stają się magią, przesłaniają sobą rzeczywistość, którą miały wyrażać. Ale jeżeli tylko trwa normalne życie społeczności, przeciwko temu protestują jej członkowie (30). Dzieje się to wciąż, również aktualnie. Możemy obserwować, jak pewne czynności, słowa, szaty, które były dawniej żywe, a teraz już obumarły – są niezrozumiałe i nic już nie wyrażają – usuwa się z ceremonii liturgicznych, a na ich miejsce wprowadza nowe. Kościół podnosi do rangi symboli rzeczywistości Bożej, która w nim żyje, inne słowa, rzeczy, gesty, czynności, tworząc z nich nową liturgię sakramentów. I tylko wtedy, przychodząc do człowieka, w którym tworzy się nowa prastruktura egzystencjalna związana z nowym etapem jego życia, ma szansę, że ten łatwiej odbierze Słowo, które mu Kościół niesie w kształcie sakramentalnego obrzędu. Z drugiej strony: wtedy człowiek, który chce swojemu nowemu stanowi egzystencjalnemu nadać kształt Chrystusowy, może najłatwiej uznać ten znak sakramentalny za swój wyraz, za swój symbol (31).
 Rozwój procesu powstawania chrześcijańskiej prastruktury egzystencjalnej poprzez symbole sakramentalne może być łatwiej zrozumiały na podstawie dialektyki fenomenu: wyraz – przekaz. Tak jak to zostało stwierdzone, społeczność kościelna obudowała instytucje sakramentalne obrzędami liturgicznymi. Są one wyrazem troski o tych jej członków, którzy stoją w zwrotnym punkcie swojej egzystencji. Niosą im pomoc – Boga – do tego, by mogli ukształtować się na wzór Chrystusa. W związku z tym istnieje możliwość kolejnego procesu: człowiek, który zaczyna wchodzić w następny etap swojego rozwoju egzystencjalnego i decyduje się nadać chrześcijański kształt temu nowemu stanowi, przychodzi do Kościoła. Ten czeka na niego z instytucją sakramentalną, która stanowi przekaz rzeczywistości chrześcijańskiej. I tak przyjęta liturgia powoduje zaistnienie w duszy człowieka tej rzeczywistości, której sama jest wyrazem – przekazuje dary, które sakrament zawiera.
 3. 4.  To daje nam możliwość zrozumienia, co to znaczy uczestniczyć w liturgii sakramentalnej. Oznacza to przede wszystkim uznanie obrzędów liturgicznych za wyraz swoich przeżyć: za wyraz uruchamianej w czasie trwania obrzędów struktury egzystencjalnej wiary w Chrystusa. Uruchamianie to dokonuje się poprzez uczestniczenie w obrzędzie liturgicznym. Dzieje się ono na zasadzie dialogu prowadzonego z celebransem. Dialogu polegającego tak na patrzeniu na to wszystko, co się odbywa, jak i na słuchaniu tekstów czytanych czy też śpiewanych przez celebransa i z kolei dawaniu na wezwanie celebransa odpowiedzi mówionych lub śpiewanych oraz na wykonywaniu przewidzianych ruchów, takich jak przyklękanie, znaki krzyża. Ale to jest w gruncie rzeczy dialog pomiędzy liturgicznymi obrzędami a chrześcijaninem biorącym w nich udział.
 Cała ta akcja liturgiczna – w której człowiek uczestniczy początkowo może z pewnymi oporami czy tylko ociąganiem się, a w którą potem coraz głębiej wchodzi – jest z jednej strony  p r z e k a z e m.  Te początkowo obce, narzucone przez liturgię sakramentalną teksty, ruchy, akcje zaczynają stopniowo „przemawiać”: w uczestniku misterium liturgicznego zaczyna się coś „dziać”: powstają wyobrażenia, uczucia, myśli – kształtuje się struktura wiary chrześcijańskiej.
 Ale z drugiej strony te ceremonie liturgiczne w miarę pogłębiania się przedstawionego procesu stają się  w y r a z e m  chrześcijanina uczestniczącego w nich. One stopniowo stają się mu bliskie: nie tylko zrozumiałe, lecz należące do niego. On stwierdza, że wyrażają adekwatnie to, co w nim się dzieje: strukturę, która w nim się rozwinęła.
 3. 5.  To jeszcze nie koniec dialogu, jaki trwa pomiędzy uczestnikiem sakramentalnej liturgii a samą liturgią. Gdy zdawałoby się, że istnieje poziom wyrównany: znak liturgiczny został uznany za symbol człowieka, który bierze w nim udział, wtedy – w normalnym, prawidłowym przebiegu – okazuje się, że ten znak zawiera treści dotąd niedostrzeżone, że ma do przekazania jeszcze coś więcej, niż dotąd było zauważone, chce przekazać coś nowego – potrafi i chce uruchomić nowe struktury egzystencjalne wiary w Chrystusa. I znowu początkowo są one dla chrześcijanina jakimś obcym ciałem, potem stopniowo zaczynają go sobie oswajać, a wreszcie dochodzi do tego, że człowiek uznaje je za wyraz struktury, która w nim się ukształtowała – i tak bez końca. Te dwie funkcje: wyraz, przekaz przebłyskują w ciągłej dialektyce w zależności od woli człowieka, od jego zaangażowania się w to, w czym uczestniczy, od rozwoju jego sytuacji życiowych.
 Należy zaznaczyć, że decyzja, która stanowi istotny element w akcie sakramentalnym, będąca wyrazem w pełni uruchomionej struktury wiary w Chrystusa, inaczej wygląda na początku tego procesu, gdy człowiek myśli o sakramencie z oporami, a nawet z niechęcią.
 Dla wyjaśnienia sprawy niech nam posłuży przeanalizowanie pojęcia „chwili obecnej”. Jest ona wypadkową dwóch wektorów: tego, czym człowiek jest dotąd: całej przeszłości, która na nim ciąży, tego, co dotąd robił, czym stał się przez swoje czyny, i drugiego – jego aktualnej decyzji: jego „teraz ja chcę”. A więc, gdy człowiek weźmie pod uwagę moment, w którym teraz „znajduje się”, to nie wolno mu powiedzieć, że idzie wyłącznie siłą ciężkości i każdy jego obecny czyn jest tylko ścisłym przedłużeniem dotychczasowej tradycji, jak z drugiej strony nie może powiedzieć, że jest absolutnie wolny. Musi doceniać tak całą swoją przeszłość, jak i aktualną decyzję. Jest ona zresztą ważna nie tylko dla aktualnego wydarzenia: ta decyzja kształtuje osobowość człowieka na całą jego przyszłość.
 Mówiąc bardziej praktycznie: nawet jeżeli człowiek, rozpatrując ewentualność przystąpienia do sakramentów, odczuwa jakąś rozbieżność pomiędzy swoim dotychczasowym życiem a tym aktem, nie może uważać swojego stanu za absolutne przeciwwskazanie. Niezależnie od tego, jak daleko znajduje się od Chrystusa, przyjmując sakrament – jeżeli stara się go przeżyć w pełni poważnie – nie tylko przeżywa swoją aktualną sytuację egzystencjalną w duchu Chrystusowym, ale równocześnie w sposób zasadniczy kształtuje swoją osobowość, a więc i przyszłe życie, na miarę Chrystusa.
 3. 6.  Tak więc sakramenty są zrośnięte organicznie z całokształtem chrześcijańskiego życia. Jeżeli wyrastają  ponad nie, to na zasadzie ważności, a nie „inności” zdarzeń, których są kształtem. Konsekwentnie: jeżeli u kogoś na co dzień, w jego „zwyczajnych” strukturach egzystencjalnych, które wciąż powstają, zupełnie nie ma Chrystusa, to sakrament w takim życiu jest jakimś nieporozumieniem, a w każdym razie zaskoczeniem nie bardzo zrozumiałym, czymś, co człowiek spełnia „na siłę” z rozmaitych względów, wbrew oporom, jakie się w nim budzą: czasem tylko dla zachowania zwyczaju, czasem pod naciskiem otoczenia, które – choć dotąd nie troszczyło się o jego chrześcijańskie życie, a przynajmniej nie w dostatecznej mierze – wobec którejś z podstawowych sytuacji – czy to będzie np. stan ciężkiej choroby, czy małżeństwo – chce mu narzucić rozwiązanie chrześcijańskie. On sam nie odczuwa wcale potrzeby np. zaniesienia nowo narodzonego dziecka do Kościoła, nie widzi sensu przystąpienia do bierzmowania, nie odczuwa potrzeby zawierania małżeństwa w Kościele, nie chce spowiedzi, a gdy jest ciężko chory, traktuje księdza przy swym łożu jak upiora zwiastującego śmierć: prastruktury egzystencjalne związane z nowymi etapami rozwojowymi, które kolejno się w tym człowieku rodzą i rozbudowywują, pozostają poza strukturą wiary w Chrystusa. Dzieje się tak dlatego, że struktura wiary chrześcijańskiej jest w nim we wszystkich wymiarach życia codziennego bardzo słabo rozbudowana albo nie istnieje zupełnie i stąd też nie jest w stanie nasycić swoimi treściami struktur podstawowych.
 Przeciętny chrześcijanin, wchodzący w jeden z omówionych wyżej węzłowych stanów, nawet w wypadku, gdy docenia wagę sytuacji, w jakiej się znalazł, może nie umieć przeżyć jej w pełni po chrześcijańsku. Wtedy, sięgając po liturgię sakramentalną, uczestnicząc w niej, słuchając tekstów Pisma Świętego, modląc się razem z kapłanem, odbierając znaczenie gestów liturgicznych – jak kreślenie krzyża – wczuwając się w sens symboli – takich jak woda czy olej – czerpie z nich treści, które one wyrażają. One są dla niego źródłem daru, jaki jest przez nie niesiony. On przez nie potrafi przeżyć swoją sytuację na wzór Chrystusa. One, na koniec, stają się środkami, przez które on sam siebie wyraża.

 4. 1.  Nasuwa się oczywiście pytanie, dlaczego siedem sakramentów: czy nie ma więcej prastruktur egzystencji człowieka, czy te, które wymieniliśmy, wyczerpują wszelkie ważne etapy rozwoju jego struktury egzystencjalnej. Nasuwają się pytania, czy nie należy do nich zaliczyć np. choćby tej struktury, jaka się tworzy przy przejściu z okresu młodości do wieku dojrzałego, lub struktury egzystencjalnej człowieka starego; i kolejne pytania – co to znaczy, że urząd kapłański ma stopnie, czy nie należałoby potraktować np. biskupstwa jako oddzielny sakrament, dlaczego nie jest sakramentem papiestwo, dlaczego nie są nim zakonne śluby wieczyste.
 Nie negując wagi tych prastruktur, które znalazły swój wyraz w instytucjach sakramentalnych, musimy powiedzieć, że w idei  s i e d m i u  sakramentów zawarta jest symbolicznie  c a ł o ś ć  życia chrześcijańskiego: myśl, by całe życie było przeżyte po chrześcijańsku, tak wydarzenia zasadnicze dla życia ludzkiego, jak i zwyczajny dzień. Pochodzi to stąd, że liczba 7 symbolizowała tak w Starym, jak i w Nowym Testamencie pełnię, całość, doskonałość (32). Centrum tej liczby stanowi cyfra 4, która jest poprzedzona pierwszymi trzema cyframi i po której następują trzy inne. Ten symbol jest również wykorzystany w idei sakramentów: w ich centrum stoi Eucharystia (33).
 4. 2.  Na podstawie tego, co dotąd powiedzieliśmy, staje się jasne, że sakramenty nie są aktami w jakiś sposób niezależnymi, niemającymi żadnego związku z innymi aktami człowieka. Są instytucjami będącymi wyrazem prastruktur egzystencjalnych chrześcijanina i tylko tyle. Ale zakładają, że istnieje wiele innych struktur, które również powinny otrzymać kształt Chrystusowy. Te zaś nie egzystują oddzielnie czy niezależnie od struktur podstawowych, ale są w nie włączone, tworzą je, przewijają się przez nie i w ten sposób od nich otrzymują kształt Chrystusowy. Bywa tak, że są osobnymi całościami, wtedy mają możność uzyskania chrześcijańskiego kształtu przez Eucharystię, która jako sacramentum sacramentorum wiąże całe życie człowieka z Chrystusem.
 W ten sposób dochodzimy do stwierdzenia ogólniejszego. Po pierwsze, Kościół – społeczność, w której przez wiarę, nadzieję i miłość żyje Bóg i która wyznaje, że Jezus Chrystus jest najpełniejszym wyrazem Ojca: Słowem Bożym – jest rzeczywistością podstawową. W tym ujęciu sakramenty są wyrazem Kościoła, „świętem”, objawieniem się Kościoła. Po drugie, sakramenty budują Kościół: sprawiają, że Kościół staje się społecznością ludzi wierzących – uruchamiają egzystencjalną strukturę wiary w Chrystusa. W ten sposób są przekazem rzeczywistości nadprzyrodzonej.
 Kończąc, powtarzamy: istnieją etapy rozwoju osobowego. W każdym z nich objawia się człowiekowi Bóg Stwórca w nowym aspekcie. Ale objawienie to spełnia się dopiero wtedy całkowicie, gdy człowiek je podejmuje i życiem bezinteresownym realizuje jego postulaty – wtedy dochodzi do spotkania człowieka z Bogiem. Sakrament jest kształtem chrześcijańskim tego faktu: człowiek wierzący w Chrystusa podejmuje się tego spotkania z Bogiem wpatrzony we wzór Syna Bożego. Wierzy, że tak potrafi w sposób najpełniejszy przeżyć swoje życie w jedności z objawiającym mu się wciąż na nowo Bogiem.
 


 PRZYPISY:


 29) „Społeczność chrześcijańska jest nazwana „królewskim kapłaństwem” (1 P 2, 9), „święta i organicznie ukształtowana natura społeczności kapłańskiej aktualizuje się przez sakramenty i przez cnoty” (KK 11). Nie stoją one po prostu obok siebie. „Sakramenty są raczej kapłańskim, z ustanowienia Chrystusa instytucjonalnym wyrazem egzystencjalnego oddania się Bogu poprzez uczciwe życie. Z organicznej struktury społeczności chrześcijańskiej wynika właśnie relacja pomiędzy kapłaństwem hierarchicznym i powszechnym widoczna w sakramentach w układzie: udzielający (szafarz) i przyjmujący sakrament. Układ ten prowadzi łatwo do nieporozumienia, polegającego na wrażeniu, że przyjmujący otrzymuje sakrament z rąk kapłana działającego w imieniu Chrystusa, wskutek czego w owym przyjmującym zostaje wzbudzona łaska. W ten sposób sakrament ujmowany jest wprawdzie jako akt kapłański wewnątrz Kościoła, nie dość jednak występuje tu na jaw fakt, że sakrament jest równocześnie uaktywnieniem powszechnego kapłaństwa”. O. Semmelroth, Kapłański lud Boży, w: Conc. 1968, 30 nn.

 30) „To odnowienie ma polegać na takim układzie tekstów i obrzędów, aby one jaśniej wyrażały święte tajemnice”. KL 21, por. 34, 50, 62.

 31) „Sakramenty wiarę nie tylko zakładają, lecz za pomocą słów i rzeczy dają jej wzrost, umacniają ją i wyrażają”. KL 59.

 32) Liczba siedem występuje często w Piśmie Świętym Starego i Nowego Testamentu (występuje również w kontekście Eucharystii). Takie rozwinięcie aż do przesady symboliki liczby siedem posiada Apokalipsa: siedem gmin (1, 4, 20), siedem duchów (1, 4; 5, 6), siedem gwiazd (1, 16, 20; 2, 1; 3, 1), siedem lamp (4, 5), siedem pieczęci (5, 1; 6, 1), siedem rogów, siedem oczu (5, 6), siedem aniołów (8, 2), siedem trąb (8, 2), siedem grzmotów (10, 3), siedem tysięcy ludzi (11, 13), siedem świeczników (1, 13, 20; 2, 1), siedem głów (12, 3; 13, 1; 17, 3.7.9), siedem plag (15, 1.6; 21, 9), siedem czasz gniewu (15, 7; 16, 1), siedmiu królów (17, 10). – Baranek, który wszystko może (siedem rogów), który wszystko wie (siedem oczu), napełniony Bożym duchem (siedem duchów), stanowi kres i pełnię. Święty Tomasz zajmował się tym problemem parokrotnie. Por. Sth, III, 65, 1; 72, 1. W I – II, 102, 5 ad 5 pisze, że liczba siedem oznacza całość. Symboliczna interpretacja liczb była klasyczną metodą Ojców i Doktorów Kościoła. Por. H de Lubac, Exegese médiévale, IV (1964) 7 – 40.

 33) Drugi Sobór Lyoński stawia Eucharystię w środku: chrzest, bierzmowanie, pokuta, Eucharystia itd. D 465.

 

strona: ...[26]  [27]  [28]  [29]  [30]  ...