Dziennik Polski - wydanie niedzielne

strona do druku




12 stycznia 2003
NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO


„On was chrzcić będzie Duchem”


   Najpierw byli pasterze. Potem Symeon. Z kolei Anna prorokini - jak ją nazywano. Wreszcie grupa mędrców ze Wschodu. Na koniec Jan Chrzciciel. Wszyscy tak zdecydowanie odrębni, różni od siebie. Pasterze jak pasterze - niewykształceni ludzie. Symeon - mędrzec, znawca Pisma Świętego. Anna, córka Fanuela, która "nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą". Jeszcze mędrcy - poganie, którzy wypatrzyli Gwiazdę na wschodzie. A w końcu Jan Chrzciciel, który wołał do tłumu: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie”.
   Trudno nie spróbować podsumować tych ludzi. Znaleźć jakiś klucz. Dlaczego oni zareagowali na osobę Jezusa? Dlaczego właśnie oni zostali dopuszczeni do tajemnicy Wcielonego Słowa? Jaki jest wspólny mianownik?
   Jest nim oczekiwanie. Na swój sposób oczekiwali Jezusa pasterze, którzy otrzymali zapewnienie od anioła, że narodzenie przyniesie pokój „ludziom dobrej woli”. Na swój sposób Symeon, który „wyczekiwał pociechy Izraela”. Na swój sposób Anna prorokini, która „oczekiwała wyzwolenia Jerozolimy”. Na swój sposób mędrcy ze Wschodu, którzy „zobaczyli Jego Gwiazdę”. Na swój sposób Jan Chrzciciel, który zapowiadał: „On was będzie chrzcił Duchem Świętym”.
   Ale wszyscy tęsknili, czekali na Tego, który przyniesie ratunek. Zbawienie. Pokój. Nie tylko dla narodu izraelskiego, ale dla wszystkich ludzi na całym świecie.

* * *

   Choć byli inni ludzie, którzy dowiedzieli się o narodzeniu Jezusa. Dowiedział się o tym właściciel gospody. Dowiedział się o tym król Herod Wielki. Dowiedzieli się kapłani, którzy zostali przywołani przez niego. Dowiedziała się cała Jerozolima, która przeżyła wstrząs, a nawet „zatrwożyła się tą wiadomością”. Dowiedział się również Antypas, następca Heroda Wielkiego, który kazał zabić Jana Chrzciciela.
   Czy nie czekali? Jakoś nie czekali. Na pewno nie czekali na takiego Mesjasza. Tym bardziej - urodzonego w stajni. Dla nich to była tylko wiadomość o tym, że się narodził Jezus, a nie spełnienie ich oczekiwań. To była tylko informacja, a nie dopuszczenie do tajemnicy.
   Chociaż mieli szansę. Mieli propozycję. Ale nie wykorzystali jej.

* * *

   Ale to nie było tak tylko wtedy, że jedni dowiedzieli się, a drudzy uwierzyli. To funkcjonuje do dnia dzisiejszego.
   Reguła obowiązuje - są tacy, którzy się dowiadują i pozostają obojętni albo nawet nienawidzący, i są tacy, którzy dowiadują się, biegną z radością i oddają Jezusowi hołd. Jako Temu, który jest w stanie rozwiązać wszystkie problemy, z jakimi nie umie sobie poradzić cała ludzkość, każdy naród i każdy człowiek.

                                                                                                KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI