Dziennik Polski

strona do druku


27 sierpnia 2004
"Mój alfabet" odc. 25: ŻYCIE

życie

     Podszedł do mnie znajomy i powiedział, że pamięta wszystkie moje kazania, które słyszał. "No to powiedz, co pamiętasz?" - pytam. "Podczas jednego z kazań Ksiądz zadał, słuchaczom pytanie. Brzmiało mniej więcej tak: W momencie narodzenia dostajesz milion złotych. Na całe życie. Kiedy już wydasz ostatnią złotówkę - umrzesz. Co zrobisz z tymi pieniędzmi? Kupisz dom, samochód, futro dla dziewczyny? Czy może zaczniesz pościć o chlebie i wodzie, i nie będziesz podróżował, chodził do kina, nie będziesz kupował nowych ubrań? Byle jak najdłużej żyć, nawet w nieludzkich warunkach?".

* * *

     Gdy powiemy sobie wszystko, z czym nam się kojarzy przypowieść o talentach, co niesie przypowieść o pannach głupich i mądrych; gdy wyjaśnimy sobie wszystko na temat litanii Jezusa: "Byłem głodny, a daliście mi jeść; byłem spragniony, a daliście mi pić; byłem nagi i przyodzialiście mnie...", konkluzję: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci najmniejszych, mnieście uczynili"; gdy postaramy się zrozumieć, co Jezus powiedział: "Trzeba się zawsze modlić, a nigdy nie ustawać" - to dochodzimy do najprostszego stwierdzenia, że życie jest modlitwą - w sensie jednoczenia się z Bogiem.
     Wszystko, cokolwiek robimy, mówimy czy myślimy w prawdzie, w uczciwości, w miłości, wszystko to jest jednoczenie się z Bogiem, bo On jest Prawdą, Uczciwością i Miłością.
     Każdy ważny czyn albo drobny, każda wielka decyzja albo mała, każde słowo zwrócone do drugiego w żarcie czy w powadze, jeżeli się kieruje tymi zasadami, które określiliśmy słowem "prawda" i "miłość" jest jednoczeniem się z Bogiem. Wtedy realizuje się ten fakt, że jesteśmy stworzeniami Bożymi, Jego synami, a więc posiadającymi wszystkie te same cechy charakterystyczne dla Boga samego, wszystkie te same wartości, którymi jest Bóg.
     Stąd płynie następujący wniosek: Chociaż nie wezwalibyśmy Boga, chociaż nie pomyślelibyśmy przez jeden moment, że to czynimy dla Boga, aby Go uwielbić, chociaż nie wzbudzilibyśmy intencji, że to czynimy na chwałę Bożą, chociaż nie kierowalibyśmy się taką motywacją, że to czynimy, aby być podobnymi do Niego - to takie postępowanie jest prawdziwym, najprawdziwszym na świecie jednoczeniem się z Bogiem.
     A każde zachowanie się niegodne, każde kłamstwo czy pogarda, nienawiść czy nieszczerość, oszustwo czy kradzież, pycha czy zazdrość, chciwość czy pazerność to jest zaprzeczenie naszego związku z Bogiem, przerwanie kontaktu z Nim, odejście od Niego. Chociaż tego nie nazwalibyśmy grzechem, to przecież nim jest. Bo każdy grzech jest odwróceniem się od Boga, który jest miłością.

* * *

     Gdzie w takim układzie znajduje swoje miejsce klasyczna modlitwa? Jak ją należy traktować? Czy jest w ogóle potrzebna czy nawet konieczna? Czy jest sensowna, jeżeli życie uczciwe potrafi nas łączyć z Bogiem, jest nią samą?
     A więc modlitwa jest konieczna. Bo okazuje się w praktyce, że aby tak żyć, jak to powiedzieliśmy powyżej, potrzeba właśnie modlitwy. Ona zakotwicza nas w Bogu, oswaja z Nim, przyzwyczaja do Jego obecności. Napełnia nas światłem potrzebnym w drodze, mądrością na co dzień, miłością do Niego, ludzi i siebie, wyczula na każde wahnięcie się w stronę zła, interesowności, pychy, egoizmu.
     Bez modlitwy zacznie się zjazd w dół. Ani się nie zorientujemy, jak, odkąd, kiedy, gdzie. Bezinteresowność zamieni się w interesowność, miłość - w czystą sprawiedliwość, przebaczenie zostanie usunięte kosztem nieprzejednania. I chęć zemsty zostanie usprawiedliwiona, i chciwość wytłumaczona, i złodziejstwo dopuszczone.
     I na co dzień sprawdza się zasada, że czym lepsza modlitwa, tym lepsze życie codzienne. I czym lepsze życie codzienne, tym lepsza modlitwa. Te dwa nurty się uzupełniają, splatają ze sobą, stanowią nierozerwalną całość.

* * *

     Mówiąc krótko, na pytanie: Jak żyć? odpowiedź brzmi: Żyć dla życia - tak jak Bóg nam je daje, podsuwa, kieruje. Rozwijać te talenty, którymi nas obdarzył. Wypełniać to powołanie, do którego nas wezwał, te zadania, które nam powierzył, te obowiązki, które nam zlecił.
     I w chwili śmierci nie musisz się martwić o to podsumowanie. Bóg może cię zgarnąć z drogi. Jesteś do tego przygotowany wciąż, będąc z Nim złączony, związany uczciwym życiem.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI

Artykuł ten jest dwudziestym piątym odcinkiem książki
ks. Mieczysława Malińskiego pt.
"Mój alfabet",
która ukaże się w Wydawnictwie NEMROD.