Dziennik Polski

strona do druku


24 września 2004
KOMINY

 
     Jest wielu ludzi w Polsce, którzy żyją na granicy minimum socjalnego. Jest w Polsce ludzi wiele, którzy żyją poniżej minimum socjalnego, którzy głodują. Którzy nie są w stanie wyżyć z emerytury, z renty, z zasiłku. Którym po opłaceniu mieszkania, światła, gazu - właściwie nie zostaje pieniędzy na wyżywienie. Są ludzie bezrobotni, którzy czują się niepotrzebni: nie są zatrudnieni, choć zdolni do pracy, którzy nie mają ani renty, ani emerytury, ani zasiłku, którzy nie mają z czego żyć. Są ludzie, którzy żyją w nędznych warunkach mieszkaniowych. Są i tacy, którzy w ogóle nie mają mieszkań, są bezdomni i głodujący.
     Są dzieci, które przychodzą do szkoły bez śniadania, bo po prostu w domu nie było chleba! Są dzieci szkolne, które nie jedzą obiadów - bo w domu nie ma już pieniędzy na obiad.
     A obok nich żyją ludzie, którzy mają pensje idące w dziesiątki tysięcy złotych. Nawet w setki tysięcy złotych. Są ludzie, którzy się domagają - i otrzymują tak zwane odprawy w wysokości paru milionów złotych. Którzy otrzymują nagrody, sobie przypisywane albo przypisywane przez ich kumpli - nagrody za nic, nagrody za wszystko, nagrody na to żeby dostać pieniądze.
     Nie wstydzą się tego! Biorą z miedzianym czołem te miliony, te setki tysięcy złotych, te dziesiątki tysięcy złotych - wiedząc, że obok nich żyją ludzie w nędzy!
     O tych "kominach" nieśmiało donosi prasa i środki masowego przekazu. Jakby wstydząc się tego. Może dziennikarze się tego wstydzą, ale nie wstydzą się ci, co biorą. I "kominy" sterczą!
     Ktoś powie: "Trudno. Trudno. Żyjemy w systemie kapitalistycznym". Że takie są prawa rynku! Że chcieliśmy kapitalizmu, to mamy kapitalizm! "A wszystko to, co się dzieje, i te pensje wysokie, te nagrody wysokie, te odprawy wysokie, to wszystko jest lege artis - zgodnie z prawem, z umową".
     Ale to jest niezgodne z nędzą ludzi żyjących obok! I tak nie wolno mówić.
     My nie możemy się patrzyć obojętnie na sytuację, jaka jest! Nie mamy być potulnymi barankami, których wolno, których można bezkarnie skrzywdzić. Trzeba się upominać o naszych braci bez dachu nad głową, o głodujących, o ludzi starych, bezdomnych, chorych, niepełnosprawnych. To też są bracia, to też są ludzie, to też są Polacy!

* * *

     Jaki jest sposób na to, żeby nie było takich dysproporcji pomiędzy naszymi bogaczami a naszymi biedakami? Czy nie ma środków na to? Czy nie ma na to sposobów? Czy faktycznie nie ma wyjścia z takiej sytuacji?
     Nie znam się na tym, ale wiem, że jedni mówią: "Sposobem na rozwiązanie tych problemów byłby podatek liniowy", inni mówią: "podatek progresywny, ale dokładnie progresywny". Taki jak stosuje  na przykład Szwecja. Tam podatki od dochodów sięgają 90, nawet powyżej 90 procent.
     Ktoś mi odpowie: "To pouciekają nam fachowcy z Polski".
     W Szwecji jakoś nie wszyscy pouciekali, Szwecja stoi na wysokim poziomie technicznym, ekonomicznym, i gospodarczym. Przykładem choćby ich samochody volvo, które są znane po całym świecie.
     A zresztą, na podatkach sprawa się nie kończy i może trzeba szukać innych sposobów rozwiązania tego problemu, a przynajmniej systematycznego poprawiania stanu socjalnego najuboższych naszych braci.

* * *

     Nawiasem mówiąc, tak wiele zależy od ludzi mass mediów. Od dyrektorów, redaktorów, publicystów, dziennikarzy radia, telewizji, gazet. Chodzi o to, żeby mówili prawdę, żeby nas nie okłamywali. Z drugiej strony, żeby budzili w nas troskę o biednych ludzi w Polsce, żeby budzili wstyd - w sercach tych, którzy zarabiają tyle pieniędzy, że nawet ich "przejeść" nie mogą. Żeby walczyli o uczciwość, wiarogodność i odpowiedzialność wszystkich obywateli Rzeczypospolitej.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI

PS. Ukazała się nakładem Wydawnictwa 4 K & Rhema moja książeczka pt. "Ciesz się życiem", która na każdy dzień roku cytuje jedno zdanie z moich "ramek". 

         KS. M.M.