RECENZJE

strona do druku


ZBYSZEK KRUCZALAK


„REKOLEKCJE KOSMICZNE”
UCZĄ NADZIEI

                                                                                              "...do prawdziwej mądrości,
                                                                                                    do prawdziwej wolności
                                                                           idzie [się] trudną drogą – błędów i pomyłek".
                                                                               [z rozdziału „Świat jest słowem Bożym”].

Ksiądz Mieczysław Maliński słynie ze swoich krótkich i często dosadnych w swej jednoznaczności kazań wygłaszanych w krakowskim kościele sióstr Wizytek i prawie 90 książek, które do tej pory napisał. Zadziwia w nich nieustannie świeżością spojrzenia na religijny wymiar ludzkiego istnienia i odmiennością wobec powszechnej nijakości i obowiązujących stereotypów w tradycyjnym „mówieniu o Bogu”.

W swojej najnowszej książce, zatytułowanej zdecydowanie niebanalnie „Rekolekcje kosmiczne”, Maliński po raz kolejny wskazuje na najistotniejszy wymiar ludzkiego istnienia, to znaczy na realizowanie swojego wewnętrznego powołania, swego zadania życiowego, które zostało zadane każdemu z nas do odrobienia w czasie ziemskiej wędrówki po drogach naszego indywidualnego doświadczenia. „Jezus odchodził na miejsce odosobnienia, aby dochodzić do swojej tożsamości, do swej osobowości. Sprowadźmy to do sytuacji każdego z nas. Przecież ty również masz swoje odkrycia – rozmaitej natury i rozmaitego formatu, ale faktycznie własne – przemyślenia, olśnienia, pomysły[...] Pozostało pytanie, co z nimi zrobić, żeby [ich] nie stracić, żeby nie zaprzepaścić tej szansy, może jedynej w życiu, która się nigdy już nie powtórzy?”. [Rekolekcje...s.73/74]

Autor stara się odpowiedzieć na to pytanie, zastrzegając od razu: „Tylko niech to kolejne odkrycie, pomysł, wynalazek nie satysfakcjonują cię. Niech nie wpędzają w samozadowolenie. Niech ci się nie zdaje, żeś osiągnął szczyt i możesz spocząć. I ta praca nad udoskonalaniem własnej osobowości nigdy się nie kończy, trwa nieustannie. Bo cały proces dotyczy nie tylko wymiany cudzych myśli na własne. Ale wymieniamy własne gorsze na własne lepsze – płytsze na głębsze, mądre na mądrzejsze, wspaniale na wspanialsze. Wciąż poprawiamy, doskonalimy, uzupełniamy, podciągamy poziom”. [s.75]

Powinniśmy być i żyć w nieustannej drodze ku doskonaleniu się, w procesie nieustawania w dążeniu ku spełnieniu, bo tylko taki sposób życia pozwala, czy tez raczej daje możliwość rozwoju naszego wewnętrznego ja i odkrycia indywidualnego skarbu, który nie jest „za górami i lasami”, ale tuż obok, a tak naprawdę nosimy go w sobie. Jest to przecież nasza autentyczna, pierwotna, niezniekształcona przez wychowanie i relacje z innymi idea bycia szczęśliwym z samym sobą i w sobie samym. Tylko taki stan może nam przecież dać szczęśliwe i satysfakcjonujące układy z bliźnimi, a przede wszystkimi z nami samymi. Maliński bardzo jednoznacznie stwierdza w tekście zatytułowanym „Świat jest emanacją Boga”, iż nasza nieumiejętność radzenia sobie ze sobą i swoiste zagubienie egzystencjalne wynikają z fundamentalnego zniekształcenia w rozumieniu boskiego aktu stworzenia i wynikającej z tego faktu niepełnej relacji miedzy Bogiem i człowiekiem: „Wciąż na przeszkodzie rozumieniu świata stoi niezrozumienie aktu stwórczego. Świat zachodni prześladuje ustawicznie model stworzenia świata zawarty w przypowieści z Księgi Rodzaju opowiadającej barwnie o tym, jak to Duch Boży stwarza mocą swojego słowa świat w ciągu sześciu dni. Wschód poradził sobie z tym problemem, posługując się słowem „emanacja” – co można prowizorycznie przetłumaczyć jako: wyłanianie, wydzielanie z siebie, promieniowanie. Pierwszy użył go Plotyn [...] Inaczej mówiąc, świat został wypromieniowany przez Boga. I chociaż jest to zdanie nieprecyzyjne, to jednak wskazuje kierunek myślenia właściwy – że świat jest rozumny i wolny”. [Rekolekcje...s.14]

Głęboka wiara autora „Rekolekcji” w taki właśnie świat pozwala mu twórczo zaprezentować w książce szereg pasjonujących tematów, od stworzenia kosmosu począwszy poprzez znaczenie przyrody ożywionej i nieożywionej w planie boskiego stworzenia, tajemnice kreacji człowieka i jego etycznego wymiaru, cud boskiego planu zbawienia ludzkości przez narodzenie i śmierć Jezusa, aż do zagadnień związanych z instytucją rodziny, szkoły, kościoła, religiami świata i teologią mszy świętej.

Maliński parę rozdziałów poświęcił wymiarowi etycznemu świata stworzonego przez Boga. Jeden z rozdziałów w całości omawia istnienie zła, jako istotnej kategorii przynależnej nie tylko zresztą osobie ludzkiej, bo charakterystycznej też dla świata roślin i zwierząt. Autor traktuje zło odmiennie niż każe to robić teologiczna tradycja tomizmu, upatrująca zło w braku dobra, albo też, mówiąc dokładniej, określająca zło jako brak dobra. Autor „Rekolekcji” inaczej odpowiada na pytanie: „A czym jest zło? To atawizm, cofanie się do prymitywnych form bytu. To cofanie się może sięgnąć dna – kiedy ktoś kieruje się zasadą walki o swoje za wszelką cenę. [...] Zagadnienie ludzkiego zła nie wyczerpuje tematu. Trzeba go rozszerzyć o zło świata zwierząt, roślin i w końcu o zło świata nieożywionego.” [Rekolekcje...s.49]

Wszystkie te tematy zadziwiają świeżością ujęcia i prezentacji. Gdy bliżej przyjrzymy się na przykład rozdziałowi pod tytułem „Rozumność przyrody a rozumność ludzi”, nie możemy pozbyć się wrażenia zachwytu nad istotowo franciszkańskim punktem widzenia, któremu Maliński dodaje swój indywidualny wymiar: „ Zwierzęta, jak i rośliny na swój sposób objawiają poczucie piękna. Wystarczy przyjrzeć się zwyczajnemu wróblowi. Zresztą o tym mówił już Jezus – że nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był ubrany jak lilie. [...] należy ufać, że z czasem znajdziemy na niektóre [pytania] odpowiedź, odkryjemy, gdzie mieści się „rozum” słońca, powietrza czy galaktyk”. [Rekolekcje...s.32]

Książka Malińskiego jest przepełniona radością życia, zachwytem nad wszystkim, co Bóg stworzył. Emanuje optymizmem i wiarą w człowieka, jest po prostu pełna nadziei. Czytanie jej pozwala odbudować nadwątlone często przez różne nasze doświadczenia związki z Bogiem, drugim człowiekiem i całą stworzoną rzeczywistością: „Musimy wykonać drogę powrotną: po pierwsze, musimy swoją intuicją wyczuwać Boga i przeżywać Jego obecność. Boga, który jest immanentny w świecie – który jest obecny w ogromie nieba, morza, ziemi, gwiazd, mądrości przyrody nieożywionej i ożywionej, w skałach i w glebie, w roślinach i zwierzętach, w każdym człowieku”. [Rekolekcje...s.156]

Autor niesłychanie mocno podkreśla znaczenie nadziei w rozumieniu siebie, a także w relacji ze wszystkim, w czym jesteśmy zanurzeni w naszym ziemskim istnieniu oraz w personalnej, wykraczającej przecież poza doczesność, relacji z Bogiem. Autor zamyka cykl rozważań zupełnie niezwykłym i szokująco wspaniałym pytaniem: „A szatani? Przecież to też stworzenia Boże, obdarzone inteligencją i wolną wolą, aniołowie, którzy odeszli od Boga – Miłości. Ale jeżeli mają rozum i wolną wolę, mają również możliwość nawrócenia. Bóg ich nie odrzuca, bo ich stworzył i ich kocha, i chce, aby byli szczęśliwi. Tak więc na końcu końców dojdzie do apokastazy: przywrócenia jedności pierwotnej świata. Czyli do „odnowy”. Co oznacza zbawienie wszelkich stworzeń. W ten sposób spełni się zamysł Boży: i każdy z osobna, i wszyscy razem zjednoczą się w Bogu – Miłości i osiągną pełnię szczęścia”.

Ojciec Jan M. Bereza, znany teolog i metafizyk napisał swego czasu w „Charakterach”: „Chrześcijańska nadzieja rozwija się w jedności z wiarą i miłością, pisze o tym św. Paweł:„ Teraz więc trwają wiara, nadzieja i miłość – te trzy: z nich największa jest miłość” [I Kor, 13,13]. Wiara zatem powinna być podtrzymywana przez nadzieję i działać przez miłość, a „nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany”[Rz. 5,5].” Myśl tę, tak istotną dla rozumienia tekstu „Rekolekcji kosmicznych” rozwija, w sposób zupełnie zresztą przypadkowy, niezwykle ciekawy tekst Jerzego Bralczyka zatytułowany „Co można robić z nadzieją”: „W chrześcijaństwie utrata nadziei prowadzi do grzesznej rozpaczy. Już wątpienie jest godne potępienia, ale jest ludzkie. Wątpię więc jestem. Brak nadziei jest ostatecznością. Właściwie można uznać, że mieć nadzieję nie jest specjalnie godnie, ale nie mieć jej – rozpacz i grzech”.

                                                                                                      Zbyszek Kruczalak

W tekście wykorzystano cytaty z:
Rekolekcje kosmiczne: Mieczysław Maliński, Znak, Kraków 2002, s.176
Co można robić z nadzieją, J. Bralczyk. w: Charaktery nr1, styczeń 2002, s.55.
Kroczyć drogą, nie wiedząc, dokąd się idzie, o. Jan M. Bereza. w: tamże, s. 22.