27 września 2009
26. NIEDZIELA ZWYKŁA


Ten jest z nami


     Żyją po drugiej stronie muru. W kościele jesteśmy my – świeccy, a za ścianą są one – siostry wizytki krakowskie. Łączy te dwa pomieszczenia Kościół.
     Nie znamy ich. Wiemy, że jest siostra zakrystianka, ekonomka, infirmerka, furtianka. Jest matka przełożona. Anonimowe. Nawet nie wiemy, skąd przyszły, jak się nazywają.
     Porzuciły świat. Dla nich wszystko jest nieważne, co jest w świecie i co jest światem. Ważny jest Bóg. Gdyby mogły, to by poszły na pustynię. Bezludną. Żeby trwać przed Bogiem na każdą chwilę swojego życia. Ale u nas w Polsce jest to niemożliwe. Pustyni nie ma. Poza tym są zimna, temperatury poniżej wytrzymania. Wobec tego zgromadziły się w klasztorze, porzuciwszy wszystko.
     Założone przez świętego Franciszka Salezego. Ze specjalnym zaleceniem modlitwy kontemplatywnej, mistycznej. Nie ustnej, ale duchowej. I z poleceniem pomagania ludziom.
     Czy są lepsze od nas? Czy myśmy są gorsi niż one?
     To jest kwestia innego powołania. Do czego innego powołał nas Bóg, do czego innego powołał je Bóg.
     Czy są szczęśliwe? Czy siostra jest szczęśliwa, że jest zakonnicą? Że jest wizytką? 
     Czy jesteś szczęśliwy, że jesteś świeckim, świecką? Że jesteś żoną? Że jesteś mężem? Czy nie trzeba było iść do klasztoru?
     To jest kwestia powołania. Można być świętym świeckim, można być świętą zakonnicą – po równo.