Biblioteka




5. Źródło ewolucyjnych przemian


 


     Patrząc na świat ożywiony, skłonni jesteśmy do surowych ocen typu: to jest obłęd zżerających się stworzeń. Zawirowanie walczących ze sobą istnień. Wiewiórka wyjada jajka ptasie, na wiewiórkę poluje jastrząb.
     Podobnie jak w świecie zwierząt, również w świecie roślin obserwujemy przede wszystkim walkę o życie. Stwierdzamy na każdym kroku, że trwa wyścig po słońce, po ziemię, po wodę, po miejsce dla rozrostu, rozprzestrzeniania się, walka o przetrwanie jednostki i gatunku. Sosna nie pozwala, aby dąb wyrósł ponad jej koronę, toleruje go tylko jako karłowate drzewko. Liście żółkną w jesieni, bo drzewo przestaje im dostarczać cennego chlorofilu, aby ten nie uległ zniszczeniu, gdy liście opadną.
     Bo mówi się o rozmaitych regułach czy prawach procesu ewolucji, według których realizowane jest to dążenie do przeżycia. Są nimi na przykład zdolność przystosowania się czy dobór naturalny, czy walka o byt. Ale to jest traktowanie zwierząt, ptaków, drzew, mchów i porostów, wody i powietrza jakby funkcjonowały same z siebie, automatycznie, wprost mechanicznie. A dopowiedzmy rzecz do końca. Trzeba najpierw zapytać, co jest źródłem tych zachowań czy praw. Mówi się co najwyżej: instynkt jednokomórkowca lub układ genetyczny otrzymany od przodków. A może spróbujmy inaczej nazwać: nie instynkt, tylko rozumność. Innymi słowy, już jednokomórkowiec jest wyposażony w „rozum”. Możemy też mówić o rozumności fauny i flory, całego świata botanicznego i zoologicznego, jak i świata kosmicznego, i przyrody nieożywionej. A mutacje są efektem tego życia psychicznego roślin czy zwierząt.
     Można jeszcze bardziej dookreślić tę rozumność: mimo że osobniki jednego gatunku posiadają taki sam zestaw genów, wykazują cechy indywidualne, różniące je od innych przedstawicieli gatunku. Innymi słowy: każdy ma własną, odrębną „osobowość” – każdy wróbel, jak i każda róża.