Biblioteka


PULCHRUM  Piękno kraju



PULCHRUM

 

Piękno kraju

 Uroda Polski. Piękno tego kraju. Jego wiosen, lat, jesieni, zim. Piękno jego gór, morza, lasów, łąk i pól. Kraj wierzb i smreków, Wisły i Odry, Mazur i Pojezierza, równin poznańskich i lubelskich, Bieszczad i Podkarpacia, Karpat, Tatr, Sudetów.
 Takich wiosen jak w Polsce, takich jesieni, zim, takich lat nie ma na świecie. Szukałem – i nie znalazłem. Szukałem takiego zapachu ziemi, zapachu wiatru – i nie doszukałem się. Takich ludzi jak w Polsce. I nie znalazłem.
 Bo piękno naszego kraju to nie tylko piękno wschodów i zachodów w polskich górach, dolinach, nad morzem czy nad rzekami. Piękno naszego kraju to piękno ludzi. Ludzi inteligentnych, dowcipnych, pomysłowych, przedsiębiorczych, z ogromną wyobraźnią, mądrych, gościnnych. Ludzi mających poczucie sprawiedliwości i miłosierdzia w sercu, dobrych, przyjaznych, ciepłych. Tak naukowców, myślicieli, polityków, literatów, poetów, muzyków, piosenkarzy, jak ludzi prostych – wszelakiego rodzaju twórców. Od takich, co pletli słomę na strzechę swojej chaty, łupali gonty na chaty góralskie. Aż po takich, którzy budują polski przemysł, handel, bankowość, giełdy. Piękno ludzi, którzy budowali i budują swój dom rodzinny, wychowywali i wychowują mądrze swoje dzieci, tworzyli i tworzą atmosferę spokoju, ciepła – tak dni codziennych, jak świątecznych w duchu miłości Boga i Ojczyzny.
 Piękno Polski to piękno Kopernika, Włodkowica, Jana Kantego, Staszica, Narutowicza, Reja, Kochanowskiego, królowej Jadwigi, Chopina, Eugeniusza Kwiatkowskiego.
 Gdy szukam w jakimś mieście najpiękniejszych miejsc – to w Krakowie jest nim Wawel z prochami królów i Uniwersytet Jagielloński; w Warszawie Zamek Królewski – z Konstytucją 3 maja; we Wrocławiu – Ostrów Tumski; w Gdańsku – Stocznia; na Śląsku – kopalnia „Wujek”; w Lublinie – zamek; w Szczecinie – pomnik robotników z grudnia 70 roku.
 Ale i to jest niewystarczające. Bo w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, na Śląsku, w Lublinie i Szczecinie piękna jest praca sklepikarzy, ogrodników, budowlańców, literatów, polityków, górników, stoczniowców, rolników, hutników. Może wymieniam te zawody nieprecyzyjnie. Może należałoby wymienić inne – ważniejsze, godniejsze. Może należałoby dodać do każdego wymienionego jeszcze parę innych. Ale przecież wiadomo, o co chodzi. O piękno ludzi, ich mądrość, odwagę, pragnienie sprawiedliwości i wolności. I tę miłość do ziemi, do pracy, do życia naród polski wyśpiewał, wymalował, wyrzeźbił, zbudował w architekturze, w mowie, tańcach, obyczajach i zwyczajach, w kulturze bycia.
 Bo krajobraz został nam dany. I to krajobraz piękny. Ale jest on dla nas wyzwaniem – co my z tego zrobimy. Czy przekujemy go na piękno człowiecze.

          „I stąd największym prosty lud poetą,
          Co nuci z dłońmi ziemią brązowemi…
          I stąd największym prosty lud muzykiem,
          Lecz muzyk jego płomiennym językiem.
          I stąd najlepszym Cezar historykiem,
          Który dyktował z konia – nie przy biurze –
          I Michał Anioł – co kuł sam w marmurze…”
                                (Norwid, Promethidion, 187 – 195)

 A więc piękno Polski znaleźć można w rękopisach iluminowanych wspaniałymi inicjałami. W mądrościach ksiąg, dawnych i nowych, które dotyczą wszystkich dziedzin nauki i sztuki. W polskiej muzyce i pieśni – tak ludowej, jak i tej z sal koncertowych, w malarstwie i rzeźbie, w teatrze i operze. Tego regionu, tego miasta. To legitymacja tych ludzi. Tym się naród ma prawo szczycić. I ma obowiązek nie zapominać.
 Takie piękno materialne Polski można spotkać i w miastach, i na wsiach. Choć zostało w ogromnym procencie zniszczone. Piękno Polski to katedry, pałace, zamki, chaty góralskie, kościoły i kościółki. Niewiele ich, bo poburzone, spalone, zbombardowane, zgruchotane. Bo przetoczyło się tyle bitew przez ten kraj. Ale i ruiny ukazują ich wielkość. Wniosek prosty: jacy to musieli być piękni ludzie, skoro budowali takie piękne dzieła. Jak Rynek krakowski, Starówka wrocławska,, szczecińska, gdańska.
 „Lud nucił z dłońmi ziemią brązowymi” – piosenki na dobranoc, na powitanie dnia, w czasie wesela czy pogrzebu, urodzin, na czas pokoju i czas wojny. Na wiosnę, w czasie żniw, w adwencie – pieśni roratnie, na Boże Narodzenie – kolędy, w Wielkim Poście – Gorzkie żale. I nie tylko pieśni – zachowuje też obrzędy polskie – urodzinowe, imieninowe, chrzcielne, weselne, pogrzebowe, obrzędy bożonarodzeniowe, z pasterką i z drzewkiem, z szopką; obrzędy wielkopostne ze środą popielcową, z Drogą krzyżową i Gorzkimi żalami, groby Pańskie po kościołach w Wielki Piątek i ich odwiedzanie w Wielką Sobotę, święcenie pokarmów w Wielką Sobotę, rezurekcja z procesją, śniadanie wielkanocne z dzieleniem się jajkiem.

         „To w tym –  o  p i ę k n e m  przypowieść ma leży!…
         I tak ja widzę przyszłą w Polsce sztukę,
         Jako  c h o r ą g i e w  n a  p r a c  l u d z k i c h  w i e ż y,
         Nie jak zabawkę ani jak  n a u k ę,
         Lecz  j a k  n a j w y ż s z e  z  r z e m i o s ł  a p o s t o ł a
         I  j a k  n a j n i ż s z ą  m o d l i t w ę  a n i o ł a”.
                                                   (Norwid, Promethidion, 332 – 338)