Biblioteka


ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI (1 I)



UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI
1 stycznia

Ewangelia:                                                                       Łk 2
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

Mówią Święci:
A uczniowie Chrystusa kiedy przed Nim się ukorzyli? Czy nie wtedy właśnie, kiedy spostrzegli, że poddane Mu jest wszelkie stworzenie? Bóstwo Jego bowiem poznali po posłuchu okazanym Mu przez morze i wichry. Z oznak działania Boga bierze się zatem Jego poznanie, a z poznania – ukorzenie się przed Nim. „Wierzysz, że mogę to uczynić?” (por. Mt 9,28). „Wierzę, Panie. I upadłszy złożył Mu pokłon” (J 9,38). Tak więc ukorzenie się przed Bogiem idzie za wiarą, a wiara ta umacnia się przez oznaki wszechmocy.
                                                            
Św. Bazyli Wielki (+ 379)

Psalm:                                                                            Ps 67
Niech Bóg zmiłuje się nad nami i nam błogosławi;
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę,
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.
Niech się narody cieszą i weselą,
że rządzisz ludami sprawiedliwie
i kierujesz narodami na ziemi.

Rozważanie:
My, żyjący na okruchach Kosmosu, którego ogrom jest tak obłędny, że nie jesteśmy go w stanie nawet pomyśleć, wierzymy, że Ten, który go stworzył, dostrzegł nas.
My, należący do gatunku nazwanego ludzkością, który w życiu Kosmosu nie trwa dłużej niż mrugnięcie powieki, wierzymy, że Ten, który go stworzył, dostrzegł nas i dał znak: Syna swojego.

Poezja:
Jakże jasno świecił stłumiony płomień
i ogień wesoło strzelał smuklej niż hymn,
gdy jak każdy – narodził się matce syn,
a od gwiazd się paliły niebieskie płomyki na słomie.
Upływały komety, upływał czas,
szły zwierzęta z obcych, pękatych wysp
i kładły rogi płasko przed dzieckiem świecącym od gwiazd.
Mówiły dziecku stujęzyczny wyraz,
łamały sztywne patyki kolan.
Łagodnie cierpiała w nich ludzkość,
z oczu rosły paprocie rozległych krzywd.

Przepływały ptaki chmurami jak łódką
i zielono śpiewał las, wiatr porywał krzyk,
 wiatry porywały głos,
 a gasnący tłumił nieboskłon.
Płakało tkliwie starym grzechem
i żałością po polach chodziło.

Mówił wiatr na ucho echem,
a las głośno powtarzał: „Miłość”.
                                                K. K. Baczyński, Poemat o Chrystusie dziecięcym