Biblioteka


POGADAJMY O WAŻNEJ SPRAWIE



6. ROK ŚWIĘTY

      1. Dość nieoczekiwanie znalazłem się w Moskwie, jako gość Instytutu Kultury Polskiej przy ambasadzie. Jeszcze nawet się nie zdążyłem na dobre rozgościć, gdy zadzwonił telefon: „Czy reflektuje ksiądz, tak jak to uzgadnialiśmy poprzednio, na spektakl Giselle w pałacu Zjazdów?”

– Oczywiście – odpowiedziałem, choć bez przekonania.

Najpierw więc łapanie „taksówki”, które polega na wyciągnięciu ramienia w stronę przejeżdżających samochodów. Gdy się zatrzyma, należy powiedzieć – najlepiej z moskiewskim akcentem – dokąd i za ile. Podjechaliśmy pod Kreml. Dalej pieszo, w procesji ludzi. Pałac Zjazdów to nowoczesny budynek w stylu „imperialnym”, jak tu się mówi, wrąbany w unikalną zabudowę Kremla, woła o pomstę do nieba. Ale trudno. A więc wszystko kolosalne, na wyrost hall, na wyrost schody i sala widowiskowa. Gigantycznej wielkości sala, prawie pełna – dużo dzieci i nawet w wieku przedszkolnym – co mnie zdumiało. W tej biedzie? Ale, jak mi objaśniają, tu „się chodzi” do teatru. „To zamiast kościoła, gdy ten był zakazany. Sztuka namiastką religii”. To jeszcze jedno odkrycie w czasie mojego pobytu w tym mieście, a było tych odkryć prawie co krok: jedno większe od drugiego.

W każdym życiu wciąż się coś dzieje. Są sprawy codzienne, zwyczajne, ale są i nadzwyczajne wydarzenia, ku którym idziesz tygodniami a nawet latami, jak również wydarzenia, które cię zaskakują, które są wstrząsem w twoim życiu, które odwracają czasem jego bieg. Początek szkoły podstawowej, średniej, matura. Pierwsza Komunia święta, wielka podróż, śmierć kogoś ważnego dla ciebie z rodziny czy z grona przyjaciół. Pierwsza praca, ślub, pierwsze dziecko, kierownicze stanowisko, zmiana mieszkania, zmiana miasta, ciężka choroba, operacja, wypadek. Twoja wielkość czy małość, mądrość czy głupota, prawość lub nieprawość rozgrywa się już w tym tak zwanym zwyczajnym życiu, ale przede wszystkim w tych ważnych wydarzeniach, do których można się choćby częściowo przygotować, można je przewidzieć, planować, organizować. Jak i w tych, które spadają na ciebie niespodziewanie jak burza i demolują wszystko to, co było zaplanowane, ułożone. One tworzą kamienie milowe twojego życia, ale i jego barwę, klimat, jego bogactwo lub klęskę.

Gdy umrzesz, będziesz tam cały – z twoim dzieciństwem, z twoim dojrzewaniem, wiekiem dorosłym, jeżeli dożyjesz, to również i ze swoją starością – będziesz tam cały! Nie uchwycony tylko w tym ostatnim momencie. Ty tam będziesz wciąż cały!

Nie tylko będziesz – ty jesteś również teraz cały. Z wszystkim, co się w twoim życiiu wydarzyło. To nie jest najważniejsze, jak wyglądasz, gdy się przeglądasz w lustrze! Niezależnie od tego ile masz lat! Nawet gdy jesteś stary – co słyszysz ze zdumieniem, do czego nigdy nie potrafisz się przyzwyczaić, nie chcesz się przyzwyczaić, bo uważasz to za piramidalną bzdurę, krzywdę. Bo tak naprawdę, ty wciąż jesteś dzieckiem. W tobie jest również twoja młodość. Ty również żyjesz także ze swoim czasem dojrzałym. I wszystkie twoje tęsknoty do czystości, do prostoty, do czułości stąd się biorą: bo ty jesteś również wciąż dzieckiem. Tak jak ty jesteś dziewczyną, tak jak ty jesteś wciąż chłopcem! Ty jesteś wciąż dziewczyną. Tą piękną dziewczyną, która przed lustrem czesze włosy. I patrzy przez okno, jak wiosna idzie. W tobie jest wciąż i będzie na zawsze twoja młodość. Jest w tobie człowiek dojrzały do czynu, twórczej pracy, pełny inicjatyw, pomysłów, optymizmu, planów, zamiarów, szerokich horyzontów. Ale i konkretnych sukcesów, osiągnięć – jest ktoś, z kim się ludzie liczą, szanują, uznają, podziwiają. Choć jesteś już człowiekiem zmordowanym życiem, wyczerpanym walką, umęczonym trudem, pełnym zawodów, klęsk, rozczarowań.

     2. I dlatego też powinieneś świętować twoje rocznice narodzin, imienin, czyli chrztu, jak również ślubu, jeżeli masz go za sobą, śmierci drogiej i ważnej dla ciebie osoby – świętować rocznice znaczących dla ciebie wydarzeń. Bo one nie tylko były, to nie tylko wspominanie, wracanie do staroci, ale one w tobie wciąż są. A więc to jest sprawa tylko ich uobecniania za pomocą liturgii domowej, która zbuduje to święto. Czy to jakiś tort ze świeczkami, czy to zdjęcia, jakieś drobiazgi, symbolizujące tamte chwile, odśpiewane Sto lat, wspominki. Może jeszcze Msza święta z podziękowaniem czy za spokój duszy zmarłego. Chodzi o to, żebyś ty, liczący sobie ileś tam lat, żebyś ty na nowo uruchamiał w sobie wszystkie pokłady twojego dzieciństwa, młodości, wieku dojrzałego. Uczył się mądrości na tamtych zwycięstwach czy nawet klęskach i porażkach. By to posłużyło twojemu dalszemu stawaniu się.

Nawet gdy jesteś dopiero dziewczyną, nawet gdy jesteś dopiero chłopcem, przy takich świętowaniach rocznic twoich bliskich możesz zasadnie nie tylko myśleć o swoim wieku dojrzałym, nawet o swojej starości, ale ją już kształtować.

Ale jesteś nie tylko jednostką, nie tylko należysz do rodziny. Jeszcze należysz do narodu, przynależysz do państwa, wchodzisz w skład żywego organizmu, jakim jest ludzkość. Zwłaszcza jesteś powiązany niezliczonymi związkami z twoją narodową rodziną. Żyjesz wydarzeniami politycznymi, społecznymi, żyjesz kulturą narodową, ona cię kształtowała i kształtuje z pomocą najrozmaitszych środków przekazu, począwszy od gazety, radia, telewizji aż po literaturę, muzykę, teatr, malarstwo, rzeźbę, architekturę, aż po sam język. I w tym świecie wciąż się coś dzieje, co raz mają miejsce jakieś ważne wydarzenia. Powstają partie polityczne z ich przywódcami wielkiej lub niewielkiej rangi, dochodzi do wyborów, toczy się życie parlamentarne, gospodarcze, finansowe. Powstają wielkie dzieła naukowe – nawet na miarę epoki – utwory poetyckie, beletrystyczne, muzyczne, arcydzieła sceny, malarstwa, opery, tworzą się nowe kierunki, prądy, pojawiają się wielkie nazwiska twórców w dziedzinie nauki i sztuki. To wszystko nie dzieje się wyłącznie w jakimś ekskluzywnym światku, ale to powinno do ciebie docierać – i tyś powinien się do niego przebijać, z niego brać, cieszyć się i zachwycać kolorami, dźwiękami, głoszonymi prawdami.

Choć przecież teraźniejszość to tylko fragment, dalszy ciąg tej rzeczywistości duchowej, która ciągnie się przez wieki, która się rozpoczęła wtedy, gdy zaistniał człowiek na ziemi, która pełna jest wielkich wojen, wielkich zwycięstw i klęsk, przewrotów i rewolucji, ucisku i zrywów do wolności i niepodległości. Stąd ciągłe nawracanie, nawiązywanie do przeszłości, do dawnych wielkich dzieł, do dawnych postaci. I znowu świętowanie historycznych, ważnych dla naszsego narodu, dla Europy, dla świata rocznic śmierci czy narodzin naszych geniuszy, rocznic wydarzeń – żeby jeszcze raz stanęli wśród nas, żeby zabrzmiał ich głos. Żebyśmy – współcześni – ocenili wagę ich dzieła, mądrość i błędy, wielkość i małość poprzednich pokoleń.

     3. W tym kontekście należy powiedzieć o Jezusie. Bo przecież On zrewolucjonizował świat, w którym się pojawił. Wywarł najbardziej istotny wpływ na kształt naszej ludzkości. Zadecydował o nowym myśleniu nie tylko na temat Boga, ale człowieka i społeczeństwa. I wreszcie On wciąż oddziałuje na wszystkich. Po pierwsze na tych, którzy w Niego uwierzyli – którzy uwierzyli w prawdę, jaką głosił i jaką żył. Po drugie i na tych, którzy Go nie akceptują „po imieniu”, a przecież wyznają te same prawdy, których Jezus nauczał. One w rozmaity sposób trafiły do nich, a ci uznali je za swoje własne. Ale On jest ważny również dla negujących Jego naukę. – I tak Jezus stanowi swoisty punkt odniesienia. Bez Niego nie potrafią się już obejść ani jedni, ani drudzy.

On jest, jak wierzymy, Synem Bożym, jak to o sobie mówił wielekroć, czyli Słowem Bożym, Słowem – wyrazem Ojca, Jego odbiciem, ucieleśnieniem. A równocześnie Synem Człowieczym, najdonioślejszym kształtem tego, kim może być człowiek – każdy człowiek. Myśmy Jego wyznawcami. My chcemy Go jak najpełniej zrozumieć, pojąć, odczuć, odebrać. Nie tylko teksty, które wygłosił, ale i Jego życie, którym uczy tak samo jak kazaniami, a które jest swoistym dopełnieniem Jego przemówień, bez którego byłyby one po części nie tylko przekonujące, ale i zrozumiałe. Dlatego w nasze życie wpisaliśmy wędrowanie z Nim przez rok święty. Czekamy na Jego przyjście. Potem świętujemy Jego narodzenie. Należy do tego Wigilia, Pasterka, drzewko, szopka, kolędy. A potem kolejno Trzech Króli, czas w Nazarecie – zaznaczony zaginięciem i odnalezieniem 12-letniego Jezusa. Początek nauczania zaznaczony chrztem Janowym. Z kolei Jego nauczanie, nasycone prawie od początku zagrożeniami i zamachami, próbami zgładzenia przez zrzucenie Go w przepaść, przez kamienowanie – to już czas Wielkiego Postu, który się kończy Wielkim Tygodniem: Jego męką, śmiercią i zmartwychwstaniem w poranek Wielkanocny. Potem jeszcze Wniebowstąpienie i Zesłanie Ducha Świętego.

I ty rok za rokiem uczestniczysz w tych wydarzeniach. Kłaniasz Mu się z Trzema Królami, towarzyszysz Mu w ucieczce do Egiptu, powracasz z Nim do Nazaretu, szukasz Go z Marią i Józefem w świątyni, jesteś przy Nim, gdy przyjmuje chrzest Janowy, gdy jest prześladowany za głoszoną prawdę o miłości Boga ku wszystkim ludziom – tak sprawiedliwym, jak grzesznikom, tak Żydom, jak Samarytanom i poganom, tak bogatym, jak biednym, tak zdrowym, jak chorym, tak ludziom sukcesu, jak klęski. Wreszcie gdy został schwytany, oskarżony niesprawiedliwie, skazany i ukrzyżowany, stoisz z Matką Jego na Golgocie. W końcu spotykasz Go zmartwychwstałego, z niewiastami w poranek Wielkanocny.

A więc twoja obecność to nie jest pozycja obserwatora. On ciebie naucza. Nie tylko rzesze sprzed dwóch tysięcy lat, ale ciebie. On do ciebie przemawia, Jemu o ciebie chodzi. On ciebie chce przekonać, zachęcić, porwać – chce, by prawda, którą głosi, olśniła cię, odmieniła twoje życie, napełniła radością, ufnością, odwagą. Nie dość na tym: On nie tylko po to tak mówi, ale On po to tak żyje. On i życiem swoim cię naucza. I tak odbieraj Ewangelię – Dobrą Nowinę, Radosną Nowinę, której słuchasz w kościele, czy którą czytasz.

     4. Tylko ty nie myśl, że się oszukujesz – bo to było dwa tysiące lat temu. A więc, że to wszystko jest „na niby”. Nie. W świecie ducha jest wszystko inaczej. Tu jest wszystko obecne, co się wydarzyło w Jego życiu ziemskim. I dlatego ty naprawdę klęczysz przed żłóbkiem Jezusowym, słuchasz z Marią Magdaleną w Betanii tego, czego On naucza, jak również naprawdę stoisz pod krzyżem, idziesz z niewiastami do grobu, spotykasz Go z apostołami zmartwychwstałego w Wieczerniku – bo tam jest wszystko naraz!

Te powiązania twoje z Jezusem idą jeszcze głębiej. Widzisz, gdybyś to tylko chciał zrozumieć, gdybym ja potrafił to wypowiedzieć, gdybym ja to potrafił wytłumaczyć: W roku świętym o ciebie chodzi. W Bożym Narodzeniu czy w Jego śmierci krzyżowej to o ciebie chodzi. Ty jesteś celem szopy betlejemskiej i Golgoty. W świętowaniu Bożego Narodzenia czy Wielkiego Postu ty nie tylko adorujesz Jezusa i uwielbiasz. Ty nie tylko jesteś osobą towarzyszącą, ale ty sam przeżywasz jego los. Jego dzieje to twoje dzieje. Jego życie to twoje życie. Ty z Nim razem przyjmujesz chrzest Janowy. To On – to ty wędrujesz przez Palestynę wzdłuż i wszerz. Jego przekonania to twoje przekonania o prawdzie, sprawiedliwości, miłości ludzi – nawet nieprzyjaciół, o darowaniu, przebaczaniu, o śmierci, potępieniu i zbawieniu. Ty je głosisz słowami i życiem. Ty siebie samego odnajdujesz w jego dyskusjach z faryzeuszami i saduceuszami. W Jego zwycięstwach. Ale i ty – jak On – jesteś zagrożony. To ty jesteś wyśmiany, odrzucony, sponiewierany, zdradzony, przybity do krzyża, umierający. Ale i to ty zmartwychwstajesz do nowego życia.

W roku liturgicznym dzieje się Jezus – dziejesz się ty. Coraz Go masz innego – coraz masz siebie innego. Po to, żebyś ty wszystko, co w tobie jest, ożywił Nim – sobą, siebie. Żebyś się wzbogacał – poprzez Jego rozwój osobisty, żebyś ty swój rozwój osobisty wciąż uruchamiał. Ażebyś się stał bardziej sobą.