Biblioteka




12.


Jest noc. Bezruch. Pijesz kawę. Siedzisz nad swoją robotą.
Dobiegają do ciebie rozmowy, śmiechy, a ty sobie nagle
uświadamiasz, że to już ciebie nie obchodzi. Jesteś tym, który
już wie, że jedynie pewnym faktem jest twoja
śmierć.
Patrzysz ze zdziwieniem na ludzi, którzy potrafią żyć
normalnie i pytasz, jak długo jeszcze będą trwać w tej
niewiedzy. Czasem sprawy i kłopoty dnia zdają się zrywać
z ciebie skorupę strachu, ale to tylko pozór, który cię
tym bardziej rozdrażnia, złości. Czasem na chwilę włączysz się
w nurt życia, aby potem popaść w tym głębszą
odrętwiałość, Łapiesz się na jakichś próbach zabezpieczenia i
stwierdzasz, jak jesteś śmieszny. Uciekasz w szalone prace, w
interesujące hobby i wiesz, że to wszystko nie ma
sensu.


Ale może będzie ci dane, kiedy tak trwasz na stanowisku
swoich obowiązków, jak pasterze czuwający nad trzodą, że
w ciszy dobiegnie cię śpiew aniołów, ale może ci będzie dane,
że
w swojej ciemności ujrzysz Gwiazdę Trzech Mędrców. Wtedy
idź za nią. Przełam bezwład, na wpół po omacku, bez
pewności, czy się nie mylisz, ryzykując błąd, potykając się
o zeschłe trawy i sterczące kamienie.
Byleś tylko
nie dał w sobie zagłuszyć śpiewu. Byleś tylko
nie odwrócił oczu, nie stracił światła Gwiazdy. Idź za nią,
aż znajdziesz Jezusa.


 * * *



It’s night – time. A standstill. You’re drinking your coffee. Sitting at your desk, working late.
You hear laughter and conversations and suddenly you realize that you don’t care. You became a man who knows already that death is the only certain fact in life.

With astonishment you look at people, who can live a normal life and you ask yourself how long they would endure in that unawareness. Sometimes everyday matters and troubles seem to tear off that shell of fear that covers you, but it’s just a semblance that you find annoying all the more. Sometimes for a moment you join the mainstream of life, to fall into deeper stupefaction right after.
You catch yourself trying to find some sort of guard and you realize how ridiculous you are. You escape into work, into your hobby and you know that it doesn’t make much sense. 

But maybe the grace will be given to you, as you are on your duty, like shepherds watching their flocks, and maybe the songs of angels will reach you in silence. And maybe you will be given the grace, that in your darkness you’ll see The Wise Men Star. Then overcome your inertia and follow the Star, groping your way, not knowing if you are right or wrong, risking, stumbling over parched grass and protruding stones.

Try hard not to drown out the songs. Try hard not to avert your eyes, try not to loose  the light of the Star. Follow it
until you find  Jesus.