2 października 2005 
XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA

"Winnica" 

     Praca powinna być wynikiem miłości. Trzeba zobaczyć problem i próbować go rozwiązać, zrealizować. To jest teren naszego powołania. A zarazem naszego stawania się, naszej dojrzałości i dojrzewania do pełni człowieczeństwa.
     Praca jest związana z człowiekiem. Jest wpisana w jego osobowość. Należy do definicji człowieka. Bez pracy nie ma człowieka. Bez pracy człowiek by nie rozwinął się. Praca jest błogosławieństwem.

* * *

     Praca - jakiegokolwiek by była rodzaju, stwarza stresy, wywołuje stresy, powoduje stresy. Bo jest kolejna sprawa, trudność do przezwyciężenia, do rozwiązania, do przeskoczenia przez poprzeczkę.
     Każda praca składa się ze stresów. Ale one, które na pierwszy rzut oka zadziwiają, zaskakują, przerażają, prawie paraliżują, przy podjęciu rozwiązywania ich niosą radość. Dzień jest pełny myśli, jak rozwiązać, jak stawić czoło trudnościom. Dzień, który przechodzi w noc pełną nieprzespanych godzin, staje się szczęściem człowieka - gdy podoła, wypełni, wykona, gdy się sprawdzi. Gdy zostanie ukończone dzieło podjęte na początku z przestrachem.
     Praca jest to twórczość, potrzebna ludziom, którym staramy się usłużyć, i jest potrzebna nam, którzy usługujemy.

* * *

     Oczywiście, jest praca - i praca. Można pracę swoją zbywać, obijając się, nie angażując się w nią, lekceważąc, gardząc nią. Można traktować ją jako zło konieczne do tego, żeby zarobić pieniądze.
     A można traktować pracę swoją jako twórczość. Z pełnym zaangażowaniem się, z całym sercem. Na ile tylko człowieka stać, dawać siebie. O taką pracę nam chodzi, ona jest prawdziwie pracą.

* * *

     W pracy rozstrzyga się nasza świętość. Bo będziemy sądzeni z miłości. Praca powinna wyrastać z naszej miłości. Czym większa miłość, tym lepsza praca. Czym lepsza praca, tym większa miłość.

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI