3 lutego 2009
WTOREK


Nie umarła


     Rocznica śmierci matki. Haliny.
     Taki jest porządek rzeczy: ludzie starzy – przynajmniej starsi – umierają, młodzi zajmują ich miejsce. A jednak żałość nie jest do opanowania. Zwłaszcza gdy chodzi o śmierć matki.
     Matka to najbliższy człowiek na świecie. Najwięcej uczuć, miłości, opieki, najwięcej troski dzieci otrzymują od matki. Jej odejście jest katastrofą, tragedią. A przynajmniej smutkiem bezbrzeżnym. Chociaż każdy wie, że to jest tylko chwilowe rozstanie, że przyjdzie i na niego czas i dołączy do zmarłej. Jednak ta świadomość nie potrafi ocalić człowieka od smutku i żalu.
     I dlatego godne to jest, że w rocznicę śmierci zbiera się cała rodzina, aby modlić się w intencji zmarłej, prosząc Boga o szczęście wieczne dla niej.



 





February 3, 2009
TUESDAY



She has not died


     Anniversary of mother’s death.  Her name was Halina
     This is the natural order of things: old people – or at least elderly people – die, young ones take their place.  But despite it, the grief is uncontrollable; especially when it comes to mother’s death.
     Mother is one’s closest person in the world.  Children receive most of affection, care, love, most of attention from their mother.  Her departure is a catastrophe, a tragedy and at least – infinite sorrow.  Although everybody knows that this is only temporary parting of the ways, that the time will come when one joins the departed, this realization cannot save a person from grief and sorrow.
     And that’s why it is proper that on the death anniversary the whole family gathers to pray in the intention of the deceased, asking God to grant her eternal happiness.