LIST DO KSIĘDZA MIECZYSŁAWA MALIŃSKIEGO



   Czcigodny Księże
   Korzystając z okazji kolejnej rocznicy Święceń Kapłańskich, przesyłam tekst przygotowany na uroczystość 50-lecia Kapłaństwa Księdza, która odbyła się w Krakowie w gmachu PWST, wtedy zaprezentowany (z przyczyn organizacyjnych) tylko częściowo. Obecnie pomyślałam, że – gdyby Ksiądz uznał to za stosowne – mogłyby te moje fragmentaryczne refleksje na temat twórczości literackiej Księdza zostać wykorzystane na stronie internetowej.



   Ilość i jakość to dwa pojęcia, z których zawsze jakość – niewątpliwie ważniejsza – wysuwana jest na plan pierwszy. Rzadko chodzą w parze, to prawda, ale dziś możemy mówić o takim właśnie szczególnym przypadku. Ilość – no, około stu pozycji. Bez komentarzy. A sukcesem pisarskim jest, że łączy się ona z wysokiej klasy jakością. To jest twórczość wielka – bogata w problemy, różnorodna pod względem gatunkowym, oryginalna i bardzo interesująca pod względem stylistycznym, a wreszcie pomagająca ludziom żyć.
   Zatrzymam się na paru wybranych punktach.
   Punkt pierwszy: Dzieci, a tu – bajki. Dzieci moich znajomych, Polaków mieszkających w Anglii, dostały taśmę z bajkami ks. Malińskiego. W liście od ich mamy (dwóch kilkuletnich chłopców) przeczytałam: „Słuchają taśmy godzinami. A wieczorem, już w łóżeczkach, opowiadają sobie te bajki”. Stwierdzenie, że dzieci słuchają taśm z bajkami „na okrągło”, słyszałam wiele razy od dzieci i rodziców. Dlaczego tak jest? Myślę, że tajemnica tkwi nie tylko w ciekawie ujętej treści, ale przede wszystkim w tym, że najważniejsze dla psychiki dziecka jest poczucie bezpieczeństwa. I te bajki to właśnie dają. Bo promieniuje z nich miłość wszechobecna w twórczości ks. Malińskiego i zasada „zawsze otwartych drzwi”. Nawet niedobry diabełek wie, że jest kochany przez Boga, że w każdej chwili może stać się inny i zostać z miłością przytulony.
   Sposób na to jest prosty: „Jeżeli współczujesz temu Dzieciątku – mówi aniołek do diabełka płaczącego przy żłobku Jezusa – to już nie jesteś diabełkiem”.
   Ale to, co literatura religijna w wydaniu ks. Malińskiego prezentuje, to nie pobłażliwość. Z bajki „Aniołek w klatce” dziecko dowiaduje się na przykład, że radość bycia kochanym osiąga się przez trud, przez odwagę pozostania innym niż otoczenie, które ciągnie do zła. Niemniej, wizja szczęścia jest tak sugestywnie przedstawiona, że pragnie się ten trud podjąć.
   I tu punkt drugi: Sposób pisania. Styl, język, obrazowanie. Prostota – która nie ma nic wspólnego z naiwnością. Sama istota dziecięctwa – która nie ma nic wspólnego z infantylizowaniem, tak częstym w literaturze dla dzieci. W ogóle sprawa stylu ks. Mieczysława Malińskiego to osobny duży temat. Ogromna indywidualność, odkrywczość, nowatorstwo w najlepszym wydaniu, umiejętność połączenia współczesności z tradycją, języka czasem całkiem potocznego – jak to Autor nazywa „języka ulicy” – z pięknem języka poetyckiego, łączenie celności stwierdzeń zrozumiałych dla każdego z głębią metafor i symboli. (Na przykład: „Czasem stoisz bezradny jak kołek w płocie„. A obok: „I tylko pustka zimna i zimność dalekości„. I: „Bez twojej decyzji wszystkie obrzędy sakramentu przejdą obok ciebie jak deszcz kwiatów i nawet cię nie dotkną„).
 Przy okazji specyfiki stylu ks. Malińskiego nasuwa się nieodparcie wspomnienie zdania wypowiedzianego kiedyś przez – niewątpliwy autorytet w tej materii – Antoniego Gołubiewa: „Niech Ksiądz sobie nie pozwala zmienić ani jednego słowa„. A oświadczenie to padło w związku z dostrzeżonymi (a wprawiającymi, muszę przyznać, w zażenowanie) próbami „wygładzania” stylu Księdza w niektórych korektach wydawniczych.
   Punkt trzeci to bogactwo gatunków literackich. I tu także zadziwia różnorodność i swoboda, z jaką Autor porusza się po rozmaitych formach twórczości. Od niemal aforyzmów, zwięzłych, lapidarnych a przebogatych w głęboką treść rozważań, poprzez naukowe i popularnonaukowe opracowania, publicystykę do beletrystyki i poezji.
   Zatrzymam się, oczywiście, na wybranych przykładach.
   Najpierw beletrystyka. Obecna już w bardzo szerokiej gamie, ale ograniczę się w tej wypowiedzi (z natury rzeczy krótkiej) do utworów „Jezus” i „Chrystus” i tylko do jednego aspektu. Książki te spełniają najważniejsze kryterium powieści: czytelnik wchodzi w świat ludzi, zdarzeń, problemów w taki sposób, że czuje się tam natychmiast autentycznie obecny, właściwie nawet – zadomowiony. Prawie zapomina, że czyta, raczej żyje przez chwile kontaktu z tekstem razem z tamtymi ludźmi. Sposób kreowania postaci sprawia, że są one plastyczne, zindywidualizowane poprzez język, zachowania, reakcje. Widzi się tych ludzi, jest się przy nich. Jeżeli okaże się kiedyś, że apostołowie byli w rzeczywistości trochę inni, ja osobiście przeżyję chyba lekki szok – tak bardzo wyraziście zostali ukazani przez ks. Mieczysława. Sugestywność przedstawiania wydarzeń sprawia, że – znając przecież doskonale przebieg życia Jezusa- do końca ma się wrażenie, że wszystko może potoczyć się inaczej, że to się dopiero teraz dzieje, a nie działo kiedyś i rozwój wypadków jest przecież przesądzony.
   Ostatnia refleksja związana jest z rozważaniami Księdza M.M. Istotą tej formy literackiej jest – po pierwsze – to, co było jednym z postulatów futurystów polskich: „Minimum tekstu przy maksimum dynamiki”  po drugie – styl, o którym można powiedzieć to samo, co mówiono o stylu Pascala:”żar i precyzja„, a wreszcie po trzecie – najważniejsze – bijąca z wszystkich tekstów realność łączenia wiary z życiem.
   O tych tak zwanych „ramkach” mówię na końcu, bo powinno być o nich na końcu, na początku i w środku, bo w ogóle są istotą twórczości ks. Mieczysława Malińskiego. Bo tak najważniejsze, niezastąpione i tak najlepiej wyrażają Autora. Ile tam przemyśleń, jakie bogactwo i głębia osobowości, która potrafiła stworzyć takie bogactwo i głębię treści pełnej mądrości życiowej, spokoju, siły, a równocześnie odwagi, zapału, ufności, no i podstawy, z której to wszystko wyrasta – miłości. Tej miłości do świata, ludzi i Boga, o której tak często w tekstach Księdza.
   Dlaczego tak chętnie sięgamy po te rozważania? Wspominany już Pascal powiedział, że religia chrześcijańska jest jedyną, która gwarantuje człowiekowi szczęście, bo mówi mu o miłości Boga do każdego człowieka. Z tekstów ks. Malińskiego ta prawda płynie szeroką, rwącą falą, dociera wszędzie, do wszystkich, którzy je czytają. I uczą one przy tym, jak to zrobić, żeby nie zmarnować tej miłości. Uczą, że zawsze jest szansa, bo żeby znaleźć się w ramionach Boga: „wystarczy nieśmiałe podniesienie głowy„. A nam, dorosłym, czasem jeszcze bardziej niż dzieciom potrzeba tej pewności i poczucia bezpieczeństwa.


   Jest w Ewangelii takie piękne zdanie: „Jeżeli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego„. W twórczości ks. Mieczysława Malińskiego zawarta jest w pięknej, dojrzałej formie literackiej cała mądrość, prostota i czystość dziecka, są one więc biletem wstępu do królestwa niebieskiego – niewątpliwie dla ich Autora, ale mogą też pomóc tam wejść Jego czytelnikom.
I stąd nasza – odbiorców – głęboka wdzięczność.


        Maria  Kozłowska