STRONA GŁÓWNA / KSIĄŻKI / „JEZUS” TOM 3

„Jezus” tom 3



Ze wszystkich ludzi na świecie najważniejszy jest dla nas Jezus. Z całego życia – końcowy odcinek: trzeci rok Jego działalności. Jego ostateczne usiłowania, by Izrael zrozumiał istotę objawienia zawartego w Piśmie Świętym, którą można określić: Bóg jest miłością. Jego usiłowania, by Izrael chciał odpowiedzieć na tę prawdę miłością ku Bogu i ku każdemu człowiekowi, bo każdy jest przez Boga kochany.
To ukazuje ten trzeci tom. Podobnie jak dwa poprzednie, jest powieścią historyczną. Przedstawia wyłącznie postacie wymienione w Ewangelii i nie pomija żadnego z najmniejszych wydarzeń, które ona podaje. Ale oprócz takich wydarzeń napotkasz w tej książce – podobnie jak w poprzednich dwóch tomach – inne, jakich nie ma w Ewangelii. Jeżeli się na nie zdecydowano, to dlatego, że znajdują się w tekstach ew





Zobacz fragment publikacji

  Już było późno wieczór. Poszedł do swojej izby. Przy ognisku pozostali prawie wszyscy z Jego Dwunastki, omawiając ostatnie sprawy. Czuł jeszcze w sobie umęczenie drogą. Choć tym razem udało Mu się wrócić z Jerozolimy do Kafarnaum bez żadnych większych przygód. Modlił się właśnieprzed położeniem się spać, gdy posłyszał kroki paru osób zmierzających do ogniska. Potem nastąpiło małe zamieszanie. Szepty, stłumione głosy zdziwienia i zaskoczenia – wreszcie płacz, który nagle wybuchnął. To płakał Janek. Coś się stało. Jeszcze jakaś wymiana zdań i wreszcie decyzja: ktoś szedł do Niego. To był Piotr.
– Jakieś nieszczęście? – spytał, marząc o tym, by się mylił.
– Tak. Antypas zamordował Jana Chrzciciela – usłyszał słowa Piotra wypowiedziane drewnianym głosem.
Poczuł się jak uderzony obuchem. Ziemia zakołysała Mu się pod nogami. Musiał się oprzeć o ścianę, żeby nie upaść. Po chwili przetarł czoło wierzchem dłoni. Było zlane potem. Jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę, kim był dla niego Jan Chrzciciel. To był brat. Ktoś bliższy niż brat – człowiek posłany Mu od Ojca. I on poległ.
– Skąd to wiesz? – wykrztusił, żeby coś powiedzieć.
– Przyszło dwóch jego uczniów. Są przy ogniu.
– Chodźmy do nich.
W świetle ogniska, do którego dokładano patyki, zobaczył szare, zmęczone twarze – znajomego Mu ciemnego chłopca i szpakowatego mężczyzny.
– Skąd to wiecie? – zapytał ich stłumionym głosem.
– Chowaliśmy go własnymi rękami – odpowiadali cicho, ze spuszczonymi głowami.
– Jak zginął?
– Ścięto mu głowę.