Dziennik Polski - wydanie niedzielne

strona do druku




9 lutego 2003
5. NIEDZIELA ZWYKŁA

"Uzdrowił wielu"

    Mając w perspektywie galaktyki, bezmiar wszechświata, miliardy lat przed nami, sięgające nie wiadomo jak daleko - czy w ogóle można mówić o sięganiu wstecz tak daleko? - i mając przed sobą trwanie, które określamy słowem "nieskończoność" - trzeba się jakoś znaleźć, jakoś pozbierać, jakoś uklęknąć, jakoś się przestraszyć, jakoś ukochać, jakoś ucieszyć się. Bo inaczej jak można żyć?
    Wystarczy przyjść wcześnie rano na plażę, kiedy nikogo jeszcze nie ma, siąść na piasku i popatrzyć się na ogrom morza. Wystarczy położyć się w nocy na piasku i spojrzeć w wygwieżdżoną przestrzeń nieba. "Co ja tu robię? Czym ja jestem? Bo właściwie nie śmiem powiedzieć >kim jestem< wobec bezmiaru świata".
    Wystarczy poczytać trochę o galaktykach, o gwiazdach nowych, supernowych, jak powstają aktualnie nowe ciała niebieskie, inne zapadają się w "czarne dziury" i giną.
    Ale równocześnie drąży nas świadomość, że nie jesteśmy zabawką próżną w mocy wszechobecnego Boga. Ale że On nas stworzył z miłości. Bóg - wszechmocny, wszechobecny, wszechwiedzący, najmędrszy, Bóg który jest prawdą, pokojem, dobrem najwyższym - jest przede wszystkim miłością. I ta Jego doskonałość przebija wszystkie inne. Wynosi Go w naszych oczach na najwyższy piedestał, sprawia, że staje się godny najwyższego uwielbienia, podziwu i naszej ludzkiej-nadludzkiej miłości.
    I dlatego nie dziwimy się, nie zaskakuje nas, że Jezus - Słowo Boga, Jego Wyraz - uzdrawia cierpiących. Że powiedział: "A gdy się modlić będziecie, mówcie: "Abba" - "Ojczulku". Bo jest z nami bez przerwy, na każdą chwilę naszego życia. Bo jest z nami jak najczulsza matka, jak najdroższy ojciec.

                                                                       KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI