RÓŻANIEC

strona do druku


TWÓJ RÓŻANIEC

CZĘŚĆ TRZECIA - CHWALEBNA

1. ZMARTWYCHWSTANIE

Przywalili kamieniem oszczerstw, szyderstw twój grób. Postawili straż. Ogłosili wszystkim, że jesteś pogrzebany, że twoje imię nie będzie więcej wspomniane. Pokonali cię siłą, podstępem, chytrością i pieniędzmi. Przegrałeś. Osądzili cię. Wydali wyrok i wykonali go. Zniszczyli cię. Zdarli z ciebie całą twoją chwałę, na którą sobie zasłużyłeś, zagarnęli, coś zdobył w ciągu twojego pracowitego życia. Usunęli ze stanowiska, z pozycji, którą dotąd zajmowałeś. Odebrali ci twoich współpracowników, kolegów, przyjaciół. Nazwano cię najpierw oryginałem, potem dziwakiem, na koniec człowiekiem aspołecznym, szerzycielem błędnych poglądów, niebezpiecznym dla społeczeństwa. Twoje imię stało się w ich ustach przezwiskiem. Zbrodnia została dokonana. Ty tylko jeden wiedziałeś, że nie oni mieli rację, lecz ty. Może jeszcze było o tym przekonanych kilka osób, paru najbliższych przyjaciół i paru prawie obcych ludzi, którzy pojawili się w ostatniej chwili, chcąc cię uratować - ale już było na wszystko za późno. Załatwiono formalnie, zgodnie z przepisami. Zbrodniarzem jesteś ty. Ci, którzy cię zamordowali, są w oczach prawa zupełnie w porządku. Wobec społeczności są obrońcami prawdy, bojownikami o dobro ogółu, którzy się poświęcają dla służby prawa i porządku. Twój grób opieczętowano. Zapadło milczenie, głucha cisza, cmentarna obojętność. A jednak zmartwychwstałeś. Wbrew nadziei, wbrew przypuszczeniom, przewidywaniom, logice, prognozom, zapowiedziom. Żyjesz, chociaż mówili, żeś pogrzebany. Wstałeś z grobu niepamięci, hańby, pogardy, obojętności. Zaczynasz się znowu pokazywać wśród ludzi. Mówią o tobie z szacunkiem, podziwem, uwielbieniem. Stałeś się dla wielu młodych ludzi bohaterem walki o prawdę i sprawiedliwość, przykładem nieugiętości, wytrwałości, konsekwencji. To, o co ci całe życie chodziło, o co walczyłeś, co tyle razy powtarzałeś, pojawia się na ustach ludzi. Nawet sam nie umiesz pojąć, jak to do nich doszło, na jakiej drodze stało się ich własnością, jak potrafili to w tak głęboki sposób zrozumieć. Twoje zmartwychwstanie. A zdawało ci się, że poszedł na marne cały twój trud, jaki włożyłeś w człowieka, któregoś jak ten Samarytanin zebrał z drogi. A myślałeś, że nic z niego nie będzie. Byłeś już pewien, że żadnego skutku nie osiągniesz. Byłeś przekonany, że nic nie potrafisz z niego wykrzesać. Aż ze zdumieniem dowiadujesz się, aż oglądasz na własne oczy, aż słyszysz na własne uszy, aż spotykasz go i stwierdzasz - to odmieniony człowiek. I taki dojrzały, roztropny, trzeźwo patrzący, a przy tym taki zapalony, zaangażowany, wzięty Sprawą, którą mu kiedyś ukazałeś. I własnym uszom nie dowierzasz. To, co on mówi, pobrzmiewa tym, coś ty kiedyś do niego mówił, nawet nie pobrzmiewa: on prawie dosłownie powtarza to, coś ty mu mówił. Gdyś był przekonany, że to groch o ścianę, kiedy to wszystko zdawało się do niego zupełnie nie docierać, kiedy to wszystko, coś mu tłumaczył, on odrzucał w sposób zdecydowany. Twoje zmartwychwstanie. Że nie na darmo się trudziłeś, mówiłeś, tłumaczyłeś, walczyłeś, służyłeś, poświęcałeś się, że słowo zostaje, przyobleka się znowu w ciało i rośnie w ludziach, że zostanie po tobie Dobro, że trwa twoje zmartwychwstanie.

*


2. WNIEBOWSTĄPIENIE

Twoje "dzień dobry" i "do widzenia". Twoje "jak się masz" i "co u ciebie słychać", "oczywiście", "naturalnie", "ma się rozumieć", "niewątpliwie", "słusznie". Twój ukłon, podanie ręki, uśmiech na powitanie, na pożegnanie. Twoje składanie życzeń imieninowych i urodzinowych, świątecznych: "wszystkiego najlepszego, powodzenia, szczęścia". Powtarzasz to, czegoś się nauczył, coś przyswoił, zapożyczył, podpatrzył, czego cię nauczono, co ci wdrożono, w czym cię ukształtowano, wychowano, wytresowano. Twoje powtarzanie tych najprostszych słów, gestów. Twoje powtarzanie tych największych słów, dotyczących spraw najbardziej istotnych twojej egzystencji - sensu życia, miłości i śmierci, prawdy i fałszu, sprawiedliwości i krzywdy. Na ile to wszystko jest twoje własne, osobiste? Na ile potrafiłeś wydobyć zawarte w tym treści, na ile je sobie przyswoiłeś, przejąłeś? Na ile jest to twoim wyrazem? Czy ty wiesz, co ty mówisz. Czy ty rozumiesz słowa, które wymawiasz, rzeczy, którymi się posługujesz, instytucje, w których uczestniczysz, bierzesz udział. Zachowujesz się jak ich właściciel, a jesteś tylko grubianinem niegodnym ich dotknięcia. Wciąż istnieje niebezpieczeństwo, że prześlizgujesz się po powierzchni rzeczywistości, że możesz przejść przez świat, nie wiedząc nic o nim ani o ludziach, ani o sobie - nie dowiesz się, kim naprawdę jesteś. A tu chodzi o ciebie. Żebyś szukał określenia istoty życia, podstawowych wartości, fundamentalnych prawd. Wniebowstąpienie. Ty nie jesteś pierwszy. Przed tobą już byli tacy sami jak ty. Ty jesteś ich następcą, ich dziedzicem. Kolejnym członem tego fenomenu, który się nazywa: ludzkość. Zmagali się ze swoją słabością, ze swoją śmiercią, ze swoimi grzechami i tęsknotą za wielkością, nieśmiertelnością. I ich, jak ciebie, męczyła codzienność i przerażało widmo starości, ogarniał smutek przemijania. Zostały po nich skamienieliny , zastygła lawa, zasuszone liście wzruszeń, przeżyć, doznań, przeczuć. Pochylaj się nad tymi ludzkimi dziełami słów, rzeczy, instytucji, nad dziełami poezji, prozy, teatru, rzeźby, architektury, malarstwa. Badaj, słuchaj, obserwuj, wczuwaj się. Niech pod twoim wzrokiem zadźwięczą tamtym bólem, miłością, radością, zachwytem, żebyś i ty ożył, rozwinął się, obudził się, uśmiechnął się, rozkwitł, żeby otwarły się w tobie śluzy, zaszumiały potoki, rozhuśtały się morza, rozbłysły gwiazdy, otworzyły się nieba. Wniebowstąpienie. Pozostały nam skamienieliny Ewangelii, sakramentów, modlitw, hymnów, pieśni, antyfon, litanii, obrzędów, nabożeństw wypełnionych śpiewaniem, graniem, recytowaniem, procesjami, świecami, kielichami, szatami liturgicznymi, ornatami, albami. Pozostały nam święta Bożego Narodzenia, Wielkiego Postu, Wielkanocy, Zielonych Świątek, rok kościelny ułożony w rytmie historii Objawienia, kaplice, kościoły ozdobione posągami, obrazami, stiukami, plafonami, kolumnami, fryzami, architrawami. Tylko żeby się w tym wszystkim nie zgubić. Stworzyła je wielka wiara w sens życia ludzkiego, miłość do Tego, który się nazywa Początkiem i Końcem, Prawdą i Sprawiedliwością, Pięknem i Miłością i możesz ją w nich znaleźć. Ale ponieważ słabi jesteśmy, zawsze nam grożą niebezpieczeństwa. I zawsze są ludzie, którzy popadają w dewocję: tak sobie upodobają samo świętowanie, nabożeństwa, procesje, modlitwy, że nie potrafią wyjść poza nie, zapominają, że one mają służyć życiu codziennemu, by było pełne miłości. A z drugiej strony są tacy, którzy twierdzą, że jeżeli istotna jest miłość, to można zrezygnować z wszystkich uroczystości, modlitw prywatnych i wspólnotowych, ze Mszy świętej, z nabożeństw, że można odrzucić świętowanie, które ich czasem już nudzi i denerwuje. I ten błąd jest taki sam niebezpieczny jak tamten. Bo przecież ty świętujesz na to, żeby pamiętać o Nim, żeby być razem z Nim, żeby się włączyć w Jego życie, uczestniczyć w Jego chwale. Na to, żeby być Jego naśladowcą, by być w życiu codziennym tak otwartym, szerokim, wspaniałomyślnym jak On, który w niebo wstąpił.

*


3. ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO

To są twoje drobne wyrzuty sumienia, niepokoje, które cię dręczą, troski. To są twoje niesmaki, obrzydzenie do siebie samego. To są twoje przerażenia, żeś się tak wygodnie rozsiadł. Żeś już taki zadowolony. Żeś taki zbieracz pieniędzy, rzeczy, stanowisk, godności, pochwał, splendoru, tytułów, ukłonów, pozdrowień, komplementów, objawów szacunku, wiernopoddańczości, dowodów strachu. Zesłanie Ducha. Twój ból spowodowany krzywdą wyrządzoną drugiemu człowiekowi. Twoje wyrzuty sumienia za popełnione nieuczciwości, nadużycia, niedociągnięcia, za jedno słowo za dużo na temat twojego bliźniego, za lekceważenie słabszych, pogardę, za twardość, nieustępliwość, upór w rzeczach nieistotnych, byle tylko udowodnić swoją przewagę, swoją jakąś rację, za wyśmianie tych, którzy mogliby ci zagrozić na stanowisku, którzy rywalizują z tobą na drodze do osiągnięcia stopnia wyżej. Zesłanie Ducha. To są twoje drobne radości, szczęście, które czujesz, gdy spełnisz coś dobrego, zachwyty, olśnienie, przypływy siły, energii, porywy, pomysły, postanowienia, odnowy. To jest nagłe otworzenie oczu na to, co było dla ciebie niewidzialne: nowe perspektywy, światy, możliwości. To jest twoje zauważenie człowieka, którego dotąd nie dostrzegłeś, chociaż codziennie na niego patrzyłeś. To jest usłyszenie człowieka, któregoś dotąd nie rozumiał, chociaż on wciąż do ciebie mówił, choć wciąż cię o coś prosił, choć wciąż ci coś tłumaczył. To jest twój żal, gdy kogoś spotkało nieszczęście. To jest twoja radość z powodzenia - osiągnięcia sukcesu, szczęścia, które kogoś spotkało. To są twoje słowa uznania wyrażone pod adresem obcego człowieka, znajomego, kolegi, współpracownika, rywala. To jest twoja odwaga, aby powiedzieć prawdę, aby powiedzieć "tak", jeżeli jesteś przekonany, że trzeba powiedzieć "tak", powiedzieć "nie", jeżeli jesteś przekonany, że trzeba powiedzieć "nie". To jest twoja odwaga, by zaufać drugiemu człowiekowi, uwierzyć, że to, co mówi, jest prawdą, aby postawić na drugiego człowieka, aby go uratować przed społecznością i przed nim samym. To jest twoja wrażliwość, by wyczuć, co się w drugim człowieku dzieje, co on przeżywa, czego się boi, czego mu brak, o czym marzy, co może mu dać choćby trochę radości, trochę szczęścia. To jest twoja wrażliwość, by wyczuć to, czym żyje twoja społeczność, twoje pokolenie, twój naród, świat - problemy, bolączki, zagrożenia, niebezpieczeństwa, katastrofy, kierunki, tendencje, linie rozwojowe, prądy. Zrozumieć troski i niepokoje, jakie gnębią ludzkość. Nie bać się ich widoku, szukać wyjścia, rozwiązania, zapobieżenia, lekarstwa, ratunku, zbawienia. Proponować rozwiązania. Włączyć się. Zaakceptować to, co dobre, odrzucić to, co błędne, fałszywe, do nikąd prowadzące. Odpowiedzieć na potrzeby epoki. Budować nowy świat. Świat lepszy. Piękniejszy. Wspanialszy. Pełen Prawdy, Sprawiedliwości, Dobroci. Odpowiedzieć na Zesłanie Ducha.

*


4. WNIEBOWZIĘCIE

Ty tutaj musisz żyć: traktować swoje życie poważnie i być zaangażowany w sprawy tego świata. I musisz punktualnie stawiać się do pracy, i zajmować się problemami, które dzień, które życie niesie. Wysłuchiwać ludzi i brać ich na serio, przejmować się ich kłopotami i radować się ich radościami. Musisz załatwiać, wygłaszać, przybijać pieczątki, budować, zamykać, otwierać, sprzątać, jeść, ubierać się. Troszczyć się o to, żebyś miał się w co ubrać, żebyś miał gdzie mieszkać, żebyś miał co jeść. Ale nie zapominaj, że to wszystko jest jakoś nierzeczywiste. Nawet wtedy, kiedy się najprawdziwiej cieszysz, kiedy jesteś autentycznie przerażony, zdumiony, zasmucony, to wszystko jest choćby odrobinę "jak gdyby". To wszystko, co się wokół ciebie dzieje, w co jesteś zaangażowany, wciągnięty aż po same uszy, nie jest w stanie ciebie zbić z nóg. Wniebowzięcie. Nie ma tu na świecie powodu, który mógłby cię przyprawić o absolutną rozpacz. Nie ma powodu do absolutnej tragedii. Ani rzeczy, która mogłaby ci dać absolutne szczęście. Nie ma absolutnej straty, nie ma absolutnego zysku. Nie ma nic stałego, niewzruszonego - prócz samej dobroci, prócz Miłości. I gdy patrzysz na ludzi obłędnie zalatanych, zaspieszonych, zajętych, zapracowanych - biorących życie jakoś całkowicie na serio, to czujesz, że właśnie to "całkowicie" jest nieporozumieniem i obok przerażenia wywołuje twój uśmiech pobłażania. Musisz mieć dystans do swojego życia: do rzeczy, pieniędzy, które posiadasz, do ludzi, z którymi żyjesz. Bo wszystko jest tylko czasowe. A ty jesteś tylko przechodniem, przed którym jeszcze bardzo daleka droga, widoczna tym lepiej, im jesteś starszy. I im więcej lat za tobą, tym musisz surowiej oceniać te przeżyte lata - właśnie na ile byłeś nieustatkowany, zachłanny, chciwy, przywiązany, wczepiony w rzeczy, ludzi, siebie. Na ile chciałeś dawać, obdarzać, udzielać, szafować, pożyczać, przebaczać, zapominać, darować. Na ile łatwo to ci przychodziło. I im więcej lat poza tobą, tym bardziej masz tej drogi wypatrywać, która jest jeszcze przed tobą: wypatrywać swojego wniebowzięcia.

*


5. UKORONOWANIE

Pokochać. Pokochać kogoś. Pokochać coś. Iść za siódmą górę, za siódmą rzekę, za siódmy las, za siódme morze. Znaleźć. Jak źródło, jak kwiat, jak chleb, jak skarb w roli, jak perłę najpiękniejszą. Pokochać. Być oczarowanym. Porwanym. Zachwyconym. Zawierzyć. Zaufać. Pozostać. Przylgnąć. Trwać. Być wiernym. Pokochać. Zaangażować się. Włączyć się. Poświęcić się. Oddać się. Siedzieć godzinami. Dzień za dniem. Tydzień za tygodniem. Miesiąc za miesiącem. Nie żałować siebie, nie żałować czasu, nie żałować pieniędzy. Nie liczyć się. Nie obliczać, ile zarobisz, ile stracisz, czy dobrze wyjdziesz, czy ci się opłaci. Pokochać. Śmieją się z ciebie, żeś naiwny, że nie dbasz o swoje interesy, że darmo pracujesz, że więcej ci się należy, że cię wykorzystują. A przecież - nawet gdybyś się nie spotkał z wzajemnością. Nawet gdyby od ciebie człowiek ukochany odszedł, zdradził cię, zawiódł, rozczarował, okłamał, oszukał, wykorzystał, nadużył zaufania. Nawet gdyby się potem przyszło rozstać. Gdybyś musiał odejść, zerwać z nim. Nawet gdyby twoją pracę - dzieło twojego życia - odebrano ci, zasługi przypisano komu innemu, nagrody przyznano ludziom, którzy nic albo niewiele mieli z nią wspólnego. Nawet gdyby pracę twoją zniszczono, zaprzepaszczono możliwości rozwoju, szanse rozbudowy. - To nie myśl, żeś żył na darmo. Żeś zmarnował te godziny uniesień, ślęczenia, trudu - bo to i tak nic z tego. Nieprawda. - Przecież tylko miłość stanowi prawdziwą wartość życia. Prawdziwy sens. To, co pozostanie. Tylko tu nie ma możliwości pomyłki. Zawodu. Rozczarowania. Tylko te lata nigdy nie są zmarnowane, ani trud, ani wysiłek. Bo Miłość jest jedna, jak jedno jest Dobro, Piękno, Prawda, jak jedna jest Służba i Poświęcenie. To, co się naprawdę liczy. Dlatego nie daj sobie wyrwać z rąk miłości. Bo potem pozostanie ci tylko troska o siebie samego. Dbanie o stanowiska, stopnie, tytuły, nagrody, wyróżnienia, godności, ordery. O wysokie honoraria, komfortowy samochód, spokojny domek w miejscu letniskowym, wygodne mieszkanie w mieście. O estetyczne wnętrze, wytworne fotele, stare meble, drogie obrazy, rzadkie kryształy. O najnowszą lodówkę, najnowszą maszynę do mycia naczyń, najnowszą pralkę, najnowszy adapter, najnowsze radio. Pozostanie ci dbanie o siebie, o swoje zdrowie, rozczulanie się nad każdym katarkiem, anginką, grypką, każdą nieregularnością bicia serca. Pozostanie ci mierzenie ciśnienia, herbatki ziołowe, napary, okłady, szukanie sposobów na przedłużenie swojej wegetacji w rzadkich lekach, w znachorach, cudotwórcach. Dlatego nie daj sobie wyrwać z rąk miłości. Bo potem pozostaną ci tylko pieniądze. A pieniądze mają w sobie niebezpieczny urok, obiecują wszystko. Ale najpierw trzeba ich nazbierać, jak najwięcej nazbierać, wszystkimi sposobami nazbierać. Kuszą mirażem, że jak będziesz miał ręce pełne pieniędzy, to dopiero wtedy będziesz mógł żyć: pracować, poznawać, kochać, poświęcać się, być uczciwym, porządnym, cieszyć się i smucić, że wtedy będziesz mógł też innym ludziom pomagać, zdobędziesz u ludzi uznanie, szacunek, poważanie, sympatię a nawet miłość. Ale pamiętaj, że gdy dasz się namówić i przekonać do takiej drogi życia, to już nic innego nie będziesz w życiu robił, tylko będziesz zbierał pieniądze, bez wytchnienia, wszystkimi sposobami i będzie ci ich wciąż mało. I umrzesz, i pozostawisz po sobie bardzo wiele pieniędzy. I umierając, dopiero spostrzeżesz się, że przeszedłeś przez życie, a nic o nim nie wiesz: nie wiesz, co to znaczy żyć, bo nie wiesz, co to znaczy pracować, poświęcać się, smucić się, martwić. Dopiero umierając spostrzeżesz, bo na to cię już nie będzie stać. Bo twoim jedynym celem było zachowanie swojego życia, przedłużanie swojego życia. A to nie jest miłość, tylko egoizm, a to nie jest oczarowanie, tylko opętanie, a to nie jest wolność, tylko niewola. A to jest piekło już tu na ziemi. Bo są tylko dwie możliwości: miłość albo drżenie o swoją egzystencję. Już na ziemi zaczyna się wolność lub niewola, życie lub śmierć. Już na ziemi można być szczęśliwym albo nieszczęśliwym. Już na ziemi zaczyna się niebo i zaczyna się piekło. Od ciebie zależy, co wybierzesz. Życie po tamtej stronie jest kontynuacją życia tutaj. Jest jego ukoronowaniem.