Biblioteka
WYCHOWAĆ DZIECKO, WYCHOWAĆ SIEBIE
strona 49

 

NAŁOGOWIEC


   Przyszedł do mnie młody człowiek.
   - Niech ksiądz mi pomoże. Jako ostatnia deska ratunku. Dotąd nikt mi nie potrafił pomóc.
   - Co się dzieje?
   - Jestem uzależniony.
   - Od czego? Narkotyki? Alkohol? Papierosy?
   - Gorzej.
   - A mianowicie?
   - Od programów erotycznych w Internecie.
   - Uzależniony?
   Wydało mi się to stwierdzenie zbyt przesadne.
   - Ja też na początku nie wierzyłem, że to jest stan uzależnienia.
   - A jak sobie to udowodniłeś?
   - W którymś momencie powiedziałem sobie: Koniec z tym, nie oglądam. Wytrzymałem parę dni. I na któryś dzień pękłem.
   - Dlaczego?
   - Myślałem, że zwariuję, jeśli nie zajrzę choćby na krótką chwilę do takiego programu. I zajrzałem. Ale to już nie była krótka chwila. I powróciłem do tego, co przedtem.
   - A co najbardziej niepokoi cię w tym, że chcesz się uwolnić od tego nałogu?
   - Parę rzeczy.
   - Strata czasu?
   - To na pewno też. Bo to wciąga i pochłania masę czasu. Ale to jeszcze nie jest najgorsze.
   - A co jest najgorsze?
   - Stwierdzam, że się zmieniłem. Pod wpływem tego oglądania. I nadal się zmieniam.
   - Jak to odczuwasz?
   - Staję się po prostu nienormalny.
   - W jakim sensie?
   - Rozmaitym. Choćby takim, że mam natręctwa myślowe.
   - Co przez to rozumiesz?
   - Choćby na tej prostej zasadzie, że przypominają mi się wciąż oglądane obrazy. Czasem w najbardziej nieoczekiwanych chwilach.
   - Co poza tym?
   - Nie potrafię, tak jak to potrafiłem przed tym, normalnie myśleć - logicznie, tematycznie, problemowo, twórczo - bo wciąż one wyłażą.
   - A co ci jeszcze przeszkadza?
   - Jeżeli kontaktuję się z dziewczętami, to patrzę na nie w taki sposób, w jaki oglądałem obrazki w Internecie.
   - To natręctwa. A co innego?
   - Nie potrafię się zakochać. Jestem przecież w tym wieku, kiedy każdy chłopiec ma dziewczynę. Chodzi z nią, jest zakochany.
   - A ty nie masz dziewczyny?
   - Nie mam, żadnej nie kocham. Zacząłem nawet chodzić z jedną.
   - Opowiedziałeś jej o tych swoich kłopotach?
   - Tak.
   - Co ona na to?
   - Była zaskoczona, jakby przerażona. Nie wiedziała, jak mi może pomóc. Ale od tego czasu nasz kontakt jakby uległ zmianie.
   - W jakim sensie?
   - Jakoś oddaliła się ode mnie. A może nawet...
   - Co może nawet?
   - Jakby zaczęła się brzydzić mną. W końcu zrezygnowałem. Wystarczą mi moje programy. I to było dla mnie najostrzejszym sygnałem, że coś ze mną nie jest wszystko w porządku. Co ksiądz mi radzi?
   - Przyznam, nie spotkałem dotąd takiego uzależnienia. Ale spróbujmy zastosować środki najprostsze. Studia cię interesują?
   - Nie bardzo.
   - Masz jakieś szczególne hobby?
   - Nie.
   - Co chciałbyś robić dalej w życiu?
   - Jeszcze nie wiem.
   - To ja na twoim miejscu tutaj spróbowałbym znaleźć odpowiedzi na te pytania. Chciałbym, żebyś znalazł pasję życiową, na niej się skupił i ją rozwijał.
   - A poza tym?
   - A poza tym oprzyj się na modlitwie, mocniej o Boga.
   - W jakim sensie?
   - Ludzie w Gdańsku, którzy należą do AA, a którym ja trochę duszpasterzuję, używają na co dzień mojej książeczki "Modlitwa na każdy dzień". Spróbuj i ty, może i tobie pomoże. A po trzecie, przychodź do mnie raz w tygodniu z meldunkiem, ile dni wytrzymałeś bez otwierania tych programów w Internecie. Dobrze?
   - Dobrze.
   - Potem będziesz przychodził, Pan Bóg da, co miesiąc, a na koniec przestaniesz przychodzić. Tylko, gdy się spotkamy, będziesz mógł mi z triumfem powiedzieć: "Już trzy miesiące i tydzień". Jeszcze potem: "Już dwa lata i pół. A w dodatku mam świetną pracę, kochaną żonę i przedobre dziecko". Tego ci życzę.

 

strona: ...[47]  [48]  [49]  [50]  [51]  ...