Biblioteka
MODLITWA NA KAŻDY DZIEŃ * ROK LITURGICZNY A (2016/2017)
strona 44



OBJAWIENIE PAŃSKIE
PIĄTEK 6 stycznia

Ewangelia:                                                                               Mt 2
A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.

Mówią Święci:
A po oddaniu czci Panu i spełnieniu wszystkiego, co im pobożność podyktowała, Mędrcy, ostrzeżeni we śnie, inną drogą powracają niż ta, którą przyszli (Mt 2, 12). Boć przystało, aby wierząc już w Chrystusa, nie kroczyli ścieżkami dawnego życia, jeno wszedłszy na nową drogę, unikali porzuconych błędów. Ponadto przystało, by spełzły na niczym zasadzki Heroda knującego bezbożną zdradę przeciw Dziecinie Jezus pod pozorem złożenia Jej pokłonu (Mt 2, 8).
Św. Jan Chryzostom (+ 407)

Psalm:                                                                                       Ps 72
Boże, przekaż Twój sąd Królowi,
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie
i ubogimi według prawa.
Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość
i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.
Będzie panował od morza do morza,
od Rzeki aż po krańce ziemi.

Rozważanie:
Tylko tak można Boga spotkać – ze złotem, kadzidłem i mirrą: ze złotem miłości aż do całkowitego oddania się, do zupełnego poświęcenia; z kadzidłem zachwytu aż do oszołomienia; z mirrą cierpienia, smutku, poczucia grzechu.
Tylko tak można spotkać Boga – tylko tak można siebie spotkać. Siebie jako małego człowieka wobec ogromu Rzeczywistości, do której dochodzi się przez miłość, zachwyt i cierpienie.

Poezja:
Tajemnicę przesypując w sobie
jak w zamkniętej kadzi ziarno,
jechali trzej królowie
przez ziemię rudą i skwarną...

A w pałacach na lądach zielonych,
co jak sukno wzburzonej fali,
mieli króle trzej błękitne dzwony,
w których serca swe na co dzień chowali.

A tak śpiesznie biegli, że w pośpiechu
wzięli tylko myśli pełne grzechu.

Więc uklękli trzej królowie zadziwieni,
jak trzy słupy złocistego pyłu,
nie widzący, że się serca trzy po ziemi
wlokły z nimi jak psy smutne z tyłu.

I spojrzeli nagle wszyscy trzej,
gdzie dzieciątko jak kropla światła,
i ujrzeli jak w pękniętych zwierciadłach,
w sobie – czarny, huczący lej.

I poczuli nagle serca trzy,
co jak pięści stężały od żalu.

Więc już w wielkim pokoju wracali,
kołysani przez zwierzęta jak przez sny...

Powracali, pośpieszali z wysokości
trzej królowie nauczeni miłości.
                         K. K. Baczyński, Ballada o trzech królach

 

strona: ...[42]  [43]  [44]  [45]  [46]  ...